Łukasz "BOOM BOOM" Pławecki: "Walka przebiegła po mojej myśli"

Dodany 26-10-2014, 20:01, do: Boks zawodowy,
Łukasz "BOOM BOOM" Pławecki: "Walka przebiegła po mojej myśli"

Łukasz „BOOM BOOM” Pławecki to zawodnik i trener w klubie HALNY Nowy Sącz, aktualny posiadacz tytułu Zawodowego Międzynarodowego Mistrza Polski, członek Kadry Narodowej. Jego walka z Hickamem Boubkari była jedną z dwóch, które były tzw. „daniem głównym” gali Pride of the Royal City, która odbyła się w sobotę 25 października na hali TS Wisła w Krakowie. Wykonując cios kolanem znokautował rywala nie dając mu żadnych szans. Udzielił on krótkiego wywiadu specjalnie dla naszego portalu. Zapraszamy do lektury!

Łukasz Pławecki rzadko, kiedy nie kończy swojej walki przed czasem, czym sieje grozę wśród swoich rywali, dostarczając nam przy tym niezłej dawki adrenaliny, a zarazem powodu do dumy. Tak było też i tym razem.

Małgorzata Janusz (NiceSport.pl): Co myślisz o organizacji i atmosferze panującej podczas gali Pride of the Royal City?

Łukasz Pławecki: Organizacja gali Pride Of The Royal City odbiła się tylko pozytywnymi komentarzami. Zadowoleni są zawodnicy, jak i przede wszystkim kibice, którzy udali się na halę Wisły Kraków. Jako zawodnik jestem szczęśliwy, że mogłem walczyć na południu Polski i miałem tutaj wielu swoich kibiców. Okrzyki tłumu pomagają, jak się widzi znajome twarze na trybunach to czuje się odpowiedzialność za dobre widowisko. Oby więcej takich imprez.

Jak wyglądały i jak długo trwały Twoje przygotowania do walki?

Przygotowywałem się 3 miesiące i jestem z nich bardzo zadowolony. Trenowałem u siebie, w klubie HALNY Nowy Sącz oraz w górach, w Zakopanem. Uczestniczyłem też w dwóch obozach, na których miałem po 2-3 treningi dziennie, robiłem sparingi z wieloma zawodnikami z całego kraju. Ostatnie trzy tygodnie do walki to praktycznie tylko odpoczynek i lekkie treningi. Tym razem pomogła mi też choroba, która zatrzymała mnie w łóżku na jakiś czas, dzięki temu byłem wypoczęty bardziej niż zwykle.

Jak walczyło Ci się z Hichamem Boubkari, Twoim przeciwnikiem, czy udało Ci się zrealizować własną wizję starcia?

Walka przebiegła po mojej myśli. Chciałem być blisko rywala i kontrolować wszystko co dzieje się w ringu. Widziałem dziury w gardzie rywala i tam celowałem, cieszę się, ze trafiłem go kolanem, bo ostatnio dużo ich ćwiczyłem. Wygrana przez nokaut w pierwszej rundzie z mocnym rywalem daje trochę satysfakcji, ale już myślę o następnych walkach.

Jakie są teraz Twoje plany, z kim chciałbyś skrzyżować rękawice?

Dziś odebrałem telefon z pierwszą propozycją. Na pewno będą kolejne, wiec niedługo będę mógł poinformować o jakiś szczegółach.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Małgorzata Janusz 2 lat temu