Jak można skutecznie zniechęcić młodych zawodników do uprawiania hokeja na lodzie?

Dodany 31-10-2010, 12:28, do: Pozostałe,
Jak można skutecznie zniechęcić młodych zawodników do uprawiania hokeja na lodzie?

Wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy spojrzeć na rozgrywki polskiej I ligi hokejowej, aby przekonać się, że młodzi chłopcy chcący uprawiać tę trudną dyscyplinę sportu muszą mieć w sobie mnóstwo samozaparcia i odporności na niektóre wydarzenia.

W sezonie 2010/2011 postanowiono połączyć I ligę hokejową z Centralną Ligą Juniorów, która do tej pory funkcjonowała samodzielnie i była przeznaczona oczywiście wyłącznie dla drużyn młodzieżowych. Nie do końca wiem, jaki cel przyświecał temu zabiegowi. Być może chodziło o stworzenie utalentowanym juniorom możliwości rywalizacji z zespołami seniorskimi. Wiadomo bowiem, że jedyna droga do sportowego rozwoju prowadzi przez kontakty z zawodnikami i drużynami od siebie lepszymi. Jednakże szczególnie w tym przypadku należy zachować umiar. Nie może być tak, że zespół juniorski złożony z hokeistów w wieku 16-18 lat, którzy dopiero zdobywają doświadczenie, zostaje wysłany na głęboką wodę i musi podjąć rywalizację z ekipą składającą się w większości z ogranych seniorów. W tym sezonie mieliśmy do czynienia właśnie z takimi spotkaniami. Efekt? Nesta Toruń - Naprzód Janów CLJ 25:0, Nesta Toruń - UKS Sielec Sosnowiec 19:2, MUKS Orlik Opole - Sokoły Toruń CLJ 18:1, Naprzód Janów CLJ - Bisset Polonia Bytom 1:21, GKS Katowice - Naprzód Janów CLJ 16:1... Muszę wymieniać dalej? Liga jeszcze trwa i zapewniam, że podobne rezultaty będą się jeszcze zdarzać. Kto wie, czy 25:0 będzie w kwietniu nadal najwyższym tegorocznym wynikiem w polskiej I lidze hokejowej?!

Widać więc wyraźnie, że dysproporcja doświadczenia i umiejętności pomiędzy drużynami seniorskimi i juniorskimi jest bardzo duża. Nie mogło być zresztą inaczej. To przecież normalna kolej rzeczy, że zawodnik zaczynający sportową karierę nie ma większych szans w starciu z dużo starszym rywalem. Pod tym kątem eksperyment połączenia I ligi i CLJ kompletnie się nie udał.

Znaczenie mają tutaj również koszty, które kluby młodzieżowe (lub grupy młodzieżowe drużyn PLH) muszą teraz ponieść w związku z licznymi dalekimi wyjazdami. Skoro przybyło drużyn w lidze, to oczywiście jest też więcej spotkań. Niekiedy ekipy szkolące młodych hokeistów stoją przed wyborem: jechać na mecz czy zapewnić wszystkim swoim zawodnikom sprzęt? Przecież nie tak to powinno wyglądać!

Najważniejszy w tym wszystkim jest jednak aspekt psychologiczny. Przegrywając spotkanie w tak ogromnych rozmiarach, jak to zdarza się w tegorocznej I lidze, młody zawodnik może stracić wiarę w siebie i w to, co robi. Naprawdę, takie porażki są strasznie demotywujące. Wystarczyło spojrzeć na twarze zawodników Naprzodu Janów po spotkaniu w Toruniu, które przegrali 0:25. A wierzcie mi, że żaden z nich ani na moment nie odpuszczał rywalom na lodzie! W starciu z doświadczoną i kompletną drużyną toruńską nie mieli jednak żadnych szans. W jakich nastrojach przystąpią do kolejnego meczu z Nestą? To będzie nastawienie w stylu: "musimy zagrać ten mecz, ale wiemy, że nie możemy go wygrać..." Sensem sportowej rywalizacji musi być poczucie, że gram po to, aby zwyciężyć. Jeśli obiektywnie wiem, że to jest po prostu niemożliwe, to po co mam się starać "na maksa"?

Ostatnim punktem, który chciałem poruszyć w tym krótkim tekście, jest poziom sędziowania w polskiej I lidze hokejowej. Oczywiście, że sędzia też człowiek i może się czasami pomylić. Jednakże ma do pomocy dwójkę arbitrów liniowych oraz powtórki z kamer zawieszonych nad bramkami. W sytuacjach, gdy nie jest pewien swojej decyzji, powinien zasięgnąć konsultacji albo obejrzeć nagranie. Tymczasem pan Grzegorz Dzięciołowski - sędzia spotkania Sokoły Toruń CLJ - MMKS Podhale Nowy Targ CLJ przekroczył już chyba wszystkie dopuszczalne granice. Nakładał kary na obie drużyny w sytuacjach niezrozumiałych i za przewinienia, których po prostu nie było. To spowodowało zupełnie niepotrzebną agresję na lodzie, co skutkowało kolejnymi karami. Z bardzo dobrego meczu zrobiło się spotkanie rwane, nerwowe i trudne do oglądania. Natomiast uznanie bramki zdobytej po gwizdku jest już po prostu karygodne. Z punktu widzenia drużyn grających na lodzie, sytuacja była bardzo trudna. Torunianie zostali skrzywdzeni przez arbitra i właściwie tylko dojrzałości młodych zawodników Sokołów można zawdzięczać to, że na lodzie nie doszło do jeszcze bardziej nerwowych sytuacji. Nowotarżan natomiast niezbyt cieszyło zwycięstwo odniesione w takich okolicznościach. Sędzia po prostu nie pozwolił hokeistom Podlaha udowodnić, że są lepsi od torunian.

Powiecie, że czepiam się pana Dzięciołowskiego i staję w obronie drużyny z mojego miasta. Otóż wcale nie! Bydgoszczanin posłużył mi tylko jako przykład tej grupy sędziów, którzy najpewniej nie powinni wykonywać swojego zawodu. Chcąc uzdrawiać polski hokej, musimy zacząć od poprawy poziomu sędziowania! Młodzi zawodnicy muszą wiedzieć, że każde ich zachowanie na lodzie zostanie sprawiedliwie ocenione. W przeciwnym razie: jaki jest sens w ogóle wychodzić do gry?

Podsumowując ten felieton pełen własnych przemyśleń i skarg na otaczającą mnie hokejową rzeczywistość, mam nadzieję, że połączenie I ligi i Centralnej Ligi Juniorów to jednoroczny zabieg i w przyszłym sezonie wszystko wróci do normalności.

  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Konrad Trokowski 6 lat temu