Boks się przejadł, MMA w natarciu

Dodany 26-04-2012, 23:03, do: Sporty walki,
Boks się przejadł, MMA w natarciu

W piątek w katowickim Spodku odbędzie się MMA Attack 2. Najgłośniej przed piątkową galą mówi się o pojedynku Marcina Najmana z "Hardkorowym Koksem", czyli Robertem Burneiką. Zamieszanie wokół tej walki najdobitniej pokazuje, że w Polsce MMA stało się popularniejsze od boksu .

Jeszcze kilka lat temu Polacy uwielbiali boks. Walki Andrzeja Gołoty, Dariusza Michalczewskiego, a później także Krzysztofa Włodarczyka czy Tomasza Adamka elektryzowały szerokie grono publiczności. Jednak w pewnym momencie boks przejadł się - i to nie tylko Polakom. Powodów było kilka - za jeden z głównych można uznać monotonię jaka panuje chociażby w wadze ciężkiej, gdzie od lat panują bracia Kliczko. Nie bez znaczenia w tym wypadku jest także rozkwit MMA.

Początki MMA w Polsce to rok 1994, kiedy w Warszawie odbyła się pierwsza gala KSW. Maciej KawulskiMartin Lewandowski, którzy wpadli na pomysł organizacji walk MMA w Polsce, nie mogli wtedy przypuszczać jak rozwinie się przyszłość tej dyscypliny w naszym kraju. Trzeba jednak przyznać, że mieli pomysł na "sprzedanie" tej imprezy w mediach i zainteresowanie Polaków sportami walki. Najlepiej świadczy o tym fakt, że już druga edycja gali znalazła się na antenach Polsatu i Polsatu Sport. Obecnie, jak informuje ostatnie wydanie "Wprost", za reklamę w słonecznej telewizji podczas transmisji z MMA należy zapłacić nawet 70 tys. zł. Podobną stawkę życzy sobie TVP za reklamę podczas spotkań polskiej reprezentacji piłki nożnej.

Genialnym pomysłem okazało się, że również ściągnięcie do MMA sportowców znanych dotychczas z innych dyscyplin. Pod koniec 2009 roku doszło do pojedynku byłego strongmana, Mariusza Pudzianowskiego z bokserem Marcinem Najmanem. Walkę obu panów śledziło w Polsacie 6,1 mln Polaków - był to rekordowy wynik w historii KSW. Ten rezultat nie wziął się jednak z niczego. Pudzianowski i Najman skutecznie podgrzewali atmosferę przed walką, ponadto Polacy byli ciekawi jak "Pudzian" poradzi sobie w nowej roli. Bokser okazał się zbyt słabym rywalem dla Pudzianowskiego, który odniósł łatwe zwycięstwo i tym samym otworzył przed sobą furtkę do kolejnych walk w MMA. Obecnie były strongman ma na swoim koncie sześć konfrontacji - trzy zwycięskie, dwie przegrane i jedną bez rozstrzygnięcia.

http://www.youtube.com/v/Y9YmIAkRnKg

Sukcesu Pudzianowskiemu pozazdrościli kolejni sportowcy i tym samym w MMA zobaczyliśmy także Przemysława Saletę. Były kick-boxer podchodził do KSW dwukrotnie. W 2007 roku podpisał kontrakt na dwa pojedynki, ale wielkiej kariery w nowej dyscyplinie nie zrobił. Na drugie podejście zdecydował się już po sukcesie "Pudziana". W 2010 roku pokonał Najmana i zapowiedział, że więcej nie zobaczymy go w MMA. Jednak dwanaście miesięcy później zmienił zdanie - podczas MMA Attack 1 doszło do jego rewanżu z byłym bokserem. Najman znowu poległ - nabawił się kontuzji podczas uderzania nogą w Saletę. Scenariusz w przypadku tych walk był podobny jak podczas debiutu Pudzianowskiego - Salety i Najmana było pełno w mediach, każdy zapowiadał szybkie rozstrzygnięcie pojedynku. Dlatego polscy fani sportów walki ponownie masowo zasiedli przed ekranami telewizorów.

W piątek Najman ma szansę na pierwszy sukces. W MMA Attack 2 zmierzy się z "Hardkorowym Koksem", czyli Robertem Burneiką. Obaj panowie znowu dają z siebie wszystko, aby tylko przyciągnąć uwagę publiczności. Przed paroma dniami w sieci pojawił się film, na którym Burneika szydzi z polskiego pięściarza, prezentując swoją taktykę na piątkowy pojedynek. Najman długo nie pozostawał mu dłużny - nie podał rywalowi ręki podczas oficjalnego ważenia przed walką. Był przy tym konsekwentny, bo zapowiadał, że tak zrobi, jeśli Litwin nie przestanie się z niego naśmiewać. Nie wiadomo jeszcze, ilu fanów obejrzy w telewizji pojedynek Najmana z Burneiką, ale jedno jest pewne - organizatorzy mogą się już cieszyć z sukcesu. Katowicki Spodek powinien w piątek wypełnić się po brzegi, choć ceny najdroższych biletów sięgały 1500 zł. Równie wysokie zaczynają być stawki za walkę dla uczestniczących w nich sportowców - z kilkunastu tys. złotych wzrosły do pułapu 200-300 tys. zł, a w przypadku Pudzianowskiego nawet 400 tys.

http://www.youtube.com/v/bCwBkIVyNeA

Na największą legendę polskiego MMA wyrasta jednak Mamed Chalidow. Czeczen przybył do Polski wraz z rodziną w 1997 roku, zaś w 2010 roku otrzymał polskie obywatelstwo. Chalidow nie jest przykładem celebryty, który trafił do MMA, aby zarobić ogromne pieniądze. Od momentu przybycia do Polski ciężko trenował różne sztuki walki i z czasem zdobył uznanie w MMA. Jego obecny bilans przedstawia się niezwykle imponująco - 24 zwycięstwa, 4 porażki i 2 remisy. Czeczen ma coraz większe grono zwolenników, a sława i sukcesy nie zmieniły go, o czym można było się przekonać śledząc jego wizytę u Kuby Wojewódzkiego na antenie TVN.

Wydaje się, że MMA w Polsce czeka świetlana przyszłość. Renomę zdobyły już Konfrontacja Sztuk Walki, które organizują Kawulski i Lewandowski. Ponadto udanie do tego interesu wkroczyły osoby odpowiedzialne za organizację MMA Attack. Nieoficjalnie mówi się też o tym, że już wkrótce w naszym kraju może pojawić się amerykańska federacja UFC. Rywalizacja tych trzech podmiotów sprawi, że kibice w Polsce na pewno nie będą się nudzić.

źródło: inf. własna + Wprost
  • średnia glosów: 4.5

Średnia ocen: 4.5, ilość głosów: 8

opublikowny przez Łukasz Kuczera 5 lat temu