Tak sobie myślałem: zapowiadający się sportowcy, a alkohol i narkotyki

Dodany 11-12-2010, 12:03, do: Okołosportowo, Pozostałe,
Tak sobie myślałem: zapowiadający się sportowcy, a alkohol i narkotyki

Ostatnio tak sobie myślałem o prowadzeniu się młodych sportowców. Dlaczego? Do przemyśleń skłoniła mnie debata mająca miejsce na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku z udziałem gwiazd. Uczestniczyli w tym Sylwia Gruchała, Leszek Blanik, Adam Korol, Potr Myszka oraz Przemek Miarczyński.

Wielokrotnie w Polsce mamy do czynienia z przypadkami młodych atletów, którzy bardzo dobrze się zapowiadają, osiągają sukcesy w kategoriach juniorskich, a następnie bardzo rzadko słyszymy o ich wynikach na szczeblu seniorskim. Oczywiście można próbować obalić ten argument stwierdzeniem, iż "tak jest wszędzie na świecie", jednakże wydaje mi się, iż w Polsce to zjawisko jest powszechniejsze i dotyczy większej ilości sportowców.

Bardzo często jest to spowodowane złym podejściem małoletnich. Młodzi atleci, którzy w swoich kategoriach osiągają sukcesy, bywa nawet, że pojawiają się w prestiżowych zawodach dorosłych, zmieniają swoje myślenie. Zwiększają poczucie własnej wartości, wzrasta ich samoocena (czasami wyżej niż jest to porządane) i tym samym zbaczają z wcześniej obranej drogi.

Kolokwialnie mówiąc zaczynają się dyskoteki, chłopaki (w przypadku dziewczyn), dziewczyny (w przypadku chłopców), a także narkotyki oraz używki. Jak sobie z tym radzić? Na pewno udać się do specjalisty od spraw uzależnień. Natomiast mój felieton nie dotyczy tego jak leczyć, tylko co robić, żeby nie leczyć. 9 grudnia 2010 w gdańskiej AWFIS rozmawiano na temat tego, jak sobie radzić, aby do wyżej opisanej sytuacji nie doprowadzić.

Temat debaty brzmiał następująco: "profilaktyka uzależnień, a sport". Do rozmowy zaproszeni zostali Adam Korol (mistrz olimpijski z Pekinu we wioślarstwie, czterokrotny mistrz świata), Sylwia Gruchała (trzecia indywidualnie na igrzyskach olimpijskich w Atenach), Leszek Blanik (mistrz olimpijski z Pekinu) oraz Piotr Myszka i Przemek Miarczyński (kolejno mistrz i wicemistrz świata w windsurfingu w klasie RS:X). Poza gwiazdami naszego sportu w dyskusji uczestniczyli, dr Marek Graczyk (psycholog kadry olimpijskiej), Jędrzej Antosiewicz (profesor biochemii w AWFiS), a także pracownicy centrum leczenia uzależnień. Temat prowadzony był przez speakera meczów Asseco Prokomu, Mariusza Machnikowskiego.

Po debacie nasunął mi się jeden wniosek. Nie ma wyjątków dla alkoholu i narkotyków. Obecność używek w życiu sportowca oznacza brak profesjonalizmu, co w późniejszym okresie objawia się gorszymi lub brakiem wyników. Oczywiście, św. pamięci Kaziu Górski mówił, że można się napić, ale trzeba wiedzieć "z kim, kiedy i gdzie". Niestety młodzi atleci interpretują powyższe lub podobne stwierdzenia na swój sposób i określenie "kiedy" oznacza dla nich "raz na tydzień", a nawet częściej.

Podczas debaty, jednym głosem, wybitni sportowcy zgromadzeni w sali kongresowej AWFiS negatywnie wypowiadali się na tematy częstego spożywania alkoholu. Argumentowali to tym, iż bardzo często jedno piwo przeradza się w kilka, a to przeczy profesjonalizmowi. Dlaczego mamy im wierzyć? Każdy z nich osiągnął kilka niesamowitych sukcesów. Od paru, a nawet parunastu lat zdobywają szczyty kariery sportowej, a to podkreśla ich zawodostwo (w pełnym tego słowa znaczeniu).

Sam Adam Korol przyznał, że bywa na imprezach. Dodał również, że bywa w stanie po spożyciu tego i owego. Jednakże zaznaczył, iż nigdy nie wsiada do samochodu po alkoholu(porusza się taksówkami) i dzieje się to w okresie roztrenowania. Bardzo ważnym słowem w temacie jest wyraz "bywa". Młody sportowiec musi zdawać sobie sprawę z tego, iż na sukces pracuje się cały czas i nie można zapominać o tym, co się robi i do czego się dąży.

Piotr Myszka oraz Leszek Blanik w rozmowie podawali przykłady świadczące o tym, iż w sporcie nie ma miejsca na alkohol oraz narkotyki. Wymieniony jako pierwszy (aktualny mistrz świata) powiedział, iż bliski był zboczenia z odpowiedniej drogi i wraz z kolegami miał sięgnać po narkotyki i nadużywać alkohol. Dzięki dobrej pracy trenera nie zrobił tego i teraz jest mu za to bardzo wdzięczny. Leszek Blanik wspomniał o kolegach, z którymi przegrywał w kategoriach młodzieżowych, a teraz jest mistrzem olimpijskim, a jego największy rywal z młodości żyje na skraju ubóstwa.

W tym momencie chciałbym nawiązać do historii niezwykle zapowiadjącego się piłkarza nożnego.Kowalczyk był jedną z największych, jak nie największą gwiazdą srebrnej reprezentacji Polski z Barcelony 92. Prezentował niezwykle efektowny, techniczny futbol. Teraz jest "ekspertem" piłkarskim. Po zakończeniu kariery napisał książkę. Głównym tematem jest jego fascynacja alkoholem. Oczywiście w polskiej piłce zaznaczył się bardzo mocno, jednakże moim zdaniem mógł osiągnąć znacznie więcej. Wraz z piciem, jego wyniki stawały się coraz gorsze i zamiast wznosić się, systematycznie spadał do gorszych lig.

Na ten temat możnaby pisać i pisać. Chciałem po prostu poruszyć temat i zwrócić uwagę na fakt, iż negatywne mówienie o alkoholu i narkotykach w życiu sportowca (generalnie w życiu zwykłego śmiertelnika również) nie jest czystym sloganem. Wydaje mi się, iż jeśli mówią o tym wybitni, mający doświadczenie sportowcy oraz naukowcy, jest nad czym się zastanowić. Do kolejnego felietonu.

  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Arkadiusz Moras prawie rok

Chcesz napisać komentarz? Potrzebujesz być zalogowany(a) aby dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta możesz sie zarejestrować..