Kapitalne, trzymające w napięciu do samego końca spotkanie obejrzeli kibice zgromadzeni w Staples Center. W Mieście Aniołów miejscowi Clippers musieli uznać wyższość San Antonio Spurs. Dla gospodarzy była to już dziesiąta porażka w sezonie.
Clippers rozpoczęli pojedynek od mocnego uderzenia. Po trzech minutach gry gospodarze prowadzili już 8:0, a w niesamowity sposób swoje akcje kończyli Blake Griffin oraz DeAndre Jordan.
Na dwie minuty przed końcem pierwszej części gry dwoma kapitalnymi alley-oopami popisał się Griffin, potwierdzając że jego triumf w zeszłorocznym Slam Dunk Contest nie był dziełem przypadku.
Początek meczu należał zdecydowanie dla gospodarzy, którzy po dwunastu minutach znajdowali się na prowadzeniu 26:15.
Spurs nie zamierzali się poddawać i w ciągu czterech minut drugiej kwarty odrobili część strat, zmuszając tym samym trenera Clippers Vinny'ego del Negro do wzięcia przerwy na żądanie. Jak się okazało, minuta pauzy przyniosła korzyść graczom z Los Angeles, którzy w krótkim odstępie czasu ponownie znaleźli się na dziesięciopunktowym prowadzeniu.
Dzięki cierpliwej grze Spurs doprowadzili do remisu w dwudziestej czwartej minucie pojedynku, a następnie po świetnej akcji Tony Parkera, który w ekwilibrystyczny sposób poradził sobie z rosłymi obrońcami Clippersów, to goście znaleźli się na prowadzeniu i na przerwę schodzili z pierwszą w dniu dzisiejszym przewagą.
Zawodnik ten imponował szybkością gry w ofensywie, czym wprawiał w niemałe zakłopotanie obronę gospodarzy.
Obraz gry zmienił się nie do poznania po zmianie stron. Z niebywałą łatwością gracze z San Antonio z -13 przeszli do +15 i po pół godziny gry na tablicy wyników widniał rezultat 65:50.
W tym momencie to Clippers przystąpili do odrabiania strat, czego efektem była seria 17-0 w wykonaniu graczy Vinny'ego del Negro. Ten serial punktowy przerwał dopiero Gary Neal, po celnym rzucie dystansowym.
Niezwykle dramatyczny przebieg miała ostatnia, czwarta kwarta. Prowadzenie zmieniało się niczym w kalejdoskopie. Szczególnie dwie końcowe minuty mogły wprawić w zachwyt. Wynik cały czas oscylował wówczas w okolicach remisu.
Dwanaście sekund przed końcem dwukrotnie celnie z linii rzutów osobistych trafił Chris Paul. Do wyrównania siedem sekund później doprowadził Gary Neal. Tuż przed końcową syreną losy spotkania na własną korzyść próbował odwrócić CP3. Amerykanin jednak chybił i do rozstrzygnięcia pojedynku potrzebna była dogrywka.
W dodatkowych pięciu minutach koszykarze z San Antonio dwukrotnie trafiali zza linii 7,25 m. Przy stanie 100:103 dla gości, przewinienie na Garym Nealu popełnił Blake Griffin. Zawodnik gości nie wykorzystał rzutów osobistych i otworzyła się ogromna szansa na wygraną dla Clippers. Podobnie jak na zakończenie czwartej kwarty, podobnie w ostatnich sekundach dogrywki pomylił się Chris Paul i tym samym zwycięstwo pojedzie do San Antonio.
Zawodnikiem meczu został Tony Parker, który rzucił trzydzieści punktów, a także zanotował dziesięć zbiórek. Najwięcej punktów dla Clippers rzucił Blake Griffin (22 pkt, 20 zb!).
Los Angeles Clippers (19-10) – San Antonio Spurs (22-9) 100:103 (26:15, 17:30, 24:25, 28:25, 8:5 d.)