Zapowiedź finałów Thunder - Heat

Dodany 12-06-2012, 12:20, do: NBA,
Zapowiedź finałów Thunder - Heat

Już dzisiejszej nocy zaczynamy finały NBA z udziałem Oklahomy City Thunder i Miami Heat. Będzie to wielki pojedynek pomiędzy gwiazdami ligi, kandydatami do MVP: Kevinem Durantem i Lebronem Jamesem. Statuetkę dla najlepszego gracza sezonu zasadniczego odebrał koszykarz "Żarów". Kto tym razem będzie lepszy?




Gracze z Miami są bogatsi o doświadczenia z zeszłorocznych finałów, lecz nie można powiedzieć, że grają w tych play-offach na razie lepiej niż rok temu. Na pewno jednak wyciągnęli wnioski z przegranej serii z Mavericks, szczególnie ze spotkań, w których prowadzili kilkunastoma punktami i świętowali już zwycięstwo (taniec Jamesa), a które ostatecznie przegrywali.
Na dziś faworytem wydają się być koszykarze Thunder. Jeżeli zaprezentują się tak jak w Finale Konferencji Zachodniej ze Spurs to ciężko będzie ich zatrzymać. Heat muszą z kolei zdecydowanie poprawić swoją grę, żeby myśleć o mistrzostwie. Przyjrzymy się więc bliżej aspektom, które mogą zadecydować o tym, do kogo powędrują mistrzowskie pierścienie w tym roku.

Dwayne Wade

Wiadomo, że postawa każdej z gwiazd obydwu drużyn jest bardzo ważna, ale "Flasha" może być kluczowa. Przede wszystkim dlaczego, że do tej pory gra naprawdę przeciętnie. W serii z Pacers po fatalnych meczach zmobilizował się i grał kapitalnie, jednak z Celtics ponownie wrócił do kiepskiej gry. Daleko mu do jego najlepszej dyspozycji, a kibice Heat nie tylko krytykują jego grę, ale także zachowanie na parkiecie. W finałach czeka go prawdopodobnie jeszcze trudniejsze zadanie, ponieważ naprzeciwko stanie doskonały defensor - Thabo Sefolosha, który swoim zasięgiem może sprawić wiele kłopotów Wade'owi. Nie ma co ukrywać jednak, że to od samego Dwyane'a zależy jego gra. Jeżeli zagra to w czym jest najlepszy, będzie wykorzystywał swoje przewagi, a nie oddawał głupie rzuty, to żaden obrońca mu się nie oprze. Wade ma ten komfort, że uwaga obrony na parkiecie jak i ludzi obserwujących finały będzie skupiona raczej na Jamesie, więc MVP finałów w 2006 roku teoretycznie powinien być obciążony mniejszą presją i mieć łatwiejsze zadanie. Może jednak właśnie to, że Wade nie jest głównym aktorem w swojej "trupie" jest przyczyną jego słabszej gry?

Chris Bosh

Bosh zagrał w ECF tylko w dwóch spotkaniach, ale były to mecze zakończone zdecydowanymi zwycięstwami Heat, a sam CB zaprezentował się po urazie całkiem dobrze. Przede wszystkim wniósł to czego wszyscy oczekiwali, czyli punkty z okolic "pomalowanego", bo ekipa z Miami nie ma graczy punktujących pod koszem. Bosh także pomimo iż wybitnym obrońcą na pewno nie jest, poprawia defensywę podkoszową i grę na tablicach. W finałach były skrzydłowy Raptors nie będzie miał łatwego zadania, ponieważ naprzeciwko niego stanie Serge Ibaka, ale bez wątpienia będzie musiał dawać w serii te kilkanaście punktów, aby "Żary" mogły skutecznie rywalizować z Thunder.

Russell Westbrook

Tak jak dla Heat kluczowy może być występ Wade'a, tak dla zespołu z Oklahomy Westbrooka. Rozgrywający Thunder gra w tym sezonie znacznie dojrzalej, poczynił duży postęp, notuje coraz mniej strat i znacznie poprawił "shot-selection" (wybór rzutów). W serii ze Spurs kilka razy pokazał jednak, że ten stary, niedojrzały Westbrook dalej w jakiejś cząstce w nim siedzi. Nieprzemyślane rzuty przez ręce i błąd kozłowania mogły odebrać zwycięstwo Thunder w meczu nr 5. Jeżeli RW opanuje emocje, odda liderowanie Durantowi, a sam skupi się na kreowaniu partnerów to będzie to bardzo duży krok zespołu z Oklahomy ku mistrzostwu.

Defensywa

Thunder w sezonie zasadniczym byli najlepiej broniącą drużyną w "crunch time" (decydujące minuty meczu), ale ze Spurs mieli z obroną ogromny problem w dwóch pierwszych spotkaniach w San Antonio. Szczególnie z obroną akcji pick&roll, gdzie Kendrick Perkins zupełnie sobie nie radził. Od spotkania nr 3 jednak podopieczni Scotta Brooksa znacznie poprawili ten element i w kluczowych momentach rywale z San Antonio zupełnie sobie nie radzili.
Nie wiele dobrego można powiedzieć o obronie ekipy Heat. Koszykarze z Bostonu mieli w seriach z Hawks i 76ers ogromne problemy z ofensywą. Bywały kwarty, że zdobywali poniżej 15 punktów. Tymczasem we wszystkich wygranych spotkaniach i w meczu nr 2 prezentowali się bardzo dobrze w ataku. Heat mieli duże problemy z rotacją w obronie, czyli podobnie jak Thunder, ale także poprawili te elementy na ostatnie dwa zwycięskie spotkania. Trudno jednak powiedzieć czy to bardziej nie był efekt tego, że weteranom z Bostonu po prostu zabrakło już "pary". Kluczem będzie to jak defensywa "Żarów" poradzi sobie z niskim składem Thunder z Durantem na pozycji nr 4 i Ibaką na centrze. Odpowiedzią powinno być zestawienie z Boshem jako centrem i Jamesem jako silnym skrzydłowym.

Pojedynek trenerski

Co tu dużo mówić - każda seria w playoffach NBA to także pojedynek myśli i umiejętności szkoleniowych głównych trenerów. Zarówno Erik Spoelstra jak i Scott Brooks to niedoświadczeni szkoleniowcy, ale także niezbyt cenieni w lidze. Spoelstra potrafi zbudować dobrą defensywę, jednak zupełnie nie ma pomysłu na atak swojej drużyny i wszystko zależy od indywidualnych popisów Jamesa albo Wade'a. Brooks ma podobne problemy, trzeba jednak przyznać, że Thunder dobrze wykorzystują to w czym są najlepsi, czyli np. akcje pick&roll Hardena czy Westbrooka i raczej nie mają w ataku pozycyjnym takich przestojów jak rywale z Miami. Na plus Brooksa działa także fakt, że po dwóch przegranych w San Antonio, wyciągnął wnioski, postawił w dużej mierze na small-ball (szybsza gra niższymi graczami) i przyniosło to bardzo dobre efekty. Wydaje się więc, że jeżeli chcemy szukać przewag jednej z drużyn na ławce trenerskiej, to jest to ekipa z Oklahomy.

"Zamykanie" wyrównanych meczów

Także bardzo ważna kwestia w tej serii, ponieważ powinniśmy zobaczyć kilka zaciętych spotkań, których wynik będzie rozstrzygał się w ostatnich akcjach. W Thunder znakomicie w kluczowych momentach grali Kevin DurantJames Harden, więc koszykarze z Oklahomy raczej końcówek obawiać się nie będą. Na przeciwległym biegunie są z kolei gracze z Miami. Lebron James potrafi większość meczu grać kapitalnie, a w czwartych kwartach z racji szczelniejszych defensyw, a jego słabszego rzutu, często ma spore problemy. Zdaje sobie sprawę ze swoich słabości, dlatego nawet nie forsuje rzutów w ostatnich minutach. Najczęściej tym, który wygrywał mecze dla Heat w "crunch time" był Dwyane Wade, jednak jego gra pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli nie będzie w stanie wrócić do wysokiej dyspozycji na finały, to "Żary" mogą mieć olbrzymie problemy w decydujących akcjach.

Podsumowanie: na papierze znacznie lepiej wyglądają Thunder. W Heat mamy zbyt wiele znaków zapytania, ale z drugiej strony, jeżeli one "odpalą" to może być różnie. Na dziś jednak stawiam 4-2 dla Thunder.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 2

opublikowny przez Viktor Retmaniak 5 lat temu