Powrót do przeszłości, cz. 3 - Zanim Iverson został gwiazdą...

Dodany 17-08-2012, 20:02, do: NBA,
Powrót do przeszłości, cz. 3 - Zanim Iverson został gwiazdą...

Allen Iverson to według wielu ludzi jeden z najlepszych koszykarzy ostatnich lat. Jego crossovery przeszły już do historii, a efektowność „AI” zachwycała każdego fana NBA. Ale czy ktoś wie, jak wyglądało jego życie jeszcze przed wielką karierą?

Zacznijmy od jednej ciekawostki: Allen Iverson najpierw grał w football, a koszykówkę zaczął uprawiać dopiero rok później. W drużynie footballu amerykańskiego Bethel High School sportowiec także wykazywał się szczególnymi umiejętnościami, co udowodnił prowadząc swój zespół do mistrzostwa stanowego. Tego samego roku zdobył także tytuł mistrza stanu Wirginia wraz ze swoją szkolną drużyną koszykówki.

Mało ludzi jednak wie o fakcie, że Iverson z początku nie chciał grać w kosza. Zmusiła go do tego jego matka, Ann. - Za nic tam nie pójdę. Koszykówka jest zbyt miękka. Ja jestem futbolistą – mówił kiedyś z wielkim przekonaniem „The Answer”. Jednak (na szczęście dla kibiców NBA) matka zagroziła, że jeśli nie pójdzie na trening koszykówki, to nie pójdzie już na żaden inny.

Oczywiście nie można nie wspomnieć, że Iverson jest typową gwiazdą z ulicy. W roku 1992, z powodów finansowych, musiał wraz z matką przeprowadzić się do nowego, lecz dużo gorszego domu na  3710 Victoria Boulvard. Warunki, jakie tam panowały, można określić jedynie przymiotnikiem „straszne”. Jedynymi meblami, które zastała tam rodzina Iversonów, była stara kanapa i regał.

Przejdźmy teraz do najciekawszej części historii Allena Iversona. Otóż w walentynki 1993 roku zdarzyło się coś, czego raczej nikt nie przewidział. W kręgielni "Circle Lanes" w Hampton wtedy jeszcze 17-letni „The Answer” wraz z kilkoma czarnoskórymi kolegami wdał się w ostrą bójkę. Podkreślam, że byli czarnoskórzy, bo sprzeczka wynikła na tle rasowym. Kiedy „AI” podszedł do baru, kilku „białych” z bogatych rodzin zaczęło obrażać jego przyjaciół. Zwracali się do nich per „czarnuchy” oraz wymieniali inne nieprzyjemne epitety dotyczące koloru skóry. Nie potrzeba geniusza, żeby wiedzieć, co się stało potem. Skończyło się to wieloma siniakami, kilkoma złamaniami i jedną pękniętą czaszką. W ruch poszły nie tylko pięści, ale także szklanki i krzesła, jednak na szczęście nikt nie postanowił rzucać kulami do kręgli, co mogłoby się skończyć czymś gorszym niż pęknięta czaszka.

Policja przyjechała zaskakująco szybko. O dziwo jedyni, którzy zostali zakuci w kajdanki i zawiezieni na komisariat, byli Allen Iverson i jego dwóch przyjaciół ze szkoły. Co się stało potem? PROTESTY. Opinia publiczna oskarżyła sędziego o mściwość, adwokata o działanie na szkodę Iversona, a białych studentów o kłamstwo i rasizm.

Sam proces był dosyć interesujący. Iversona oskarżono o sprowokowanie studentów, rozpoczęcie bójki oraz rzucenie krzesłem w jakąś dziewczynę. Można się domyślić, że żaden z tych zarzutów nie był prawdziwy. Jedynie oskarżenie numer dwa mogło być faktem, ale nawet to jest mocno wątpliwie. Co było w tym procesie najciekawsze? Pewnie to, że gdy jeden kolega Iversona przyznał się do rzucenia krzesłem w studentkę, sędzia powiedział, że nie ma dostatecznie dużo dowodów i oskarżenie za rzut meblem zostało na koncie Iversona.

Oskarżeniom towarzyszyły także różne teorie spiskowe. Oto kilka z nich:
a) Iverson chodził z córką sędziego prowadzącego jego rozprawę, który nie chciał, żeby ktoś z jego rodziny wiązał się z kimś innej rasy i chciał zrobić wszystko, żeby pozbyć się „AI”.
b) „The Answer” na pewno chciał pójść do jakiegoś college'u ze świetną reprezentacją koszykówki jak Duke Univerity lub Uniwersytet Północnej Karoliny, lecz uczelnia w Virgini chciała mieć w swojej reprezentacji Iversona za wszelką cenę. Gdyby „AI” poszedł do więzienia, jedyna uczelnia, jaka by go przyjęła, to miejscowy Virginia College
c) jeden ze studentów stracił narzeczoną na rzecz Allena Iversona, więc postanowił się zemścić

Skończyło się to oczywiście wyrokiem skazującym. 12 lipca 1993 roku „AI” został skazany na 5 lat więzienia, ale za dobre sprawowanie mógł wyjść już po 10 miesiącach. Kolega Iversona, Simmons, także został skazany na 5 lat, lecz bez możliwości tak szybkiego wyjścia na wolność, natomiast Wynn poszedł do więzienia na jedynie 3 lata.

Oto, co „AI” powiedział w mowie końcowej na sali sądowej:
„Chciałbym przeprosić moją rodzinę i przyjaciół oraz całą miejscową społeczność, jeśli przysporzyłem jej wstydu. Myślę, że skoro mam teraz okazję przemawiać, chciałbym powiedzieć, że źle się czuję z tym co stało się tamtej nocy z udziałem wszystkich ludzi w kręgielni. Nie chciałbym, żeby coś takiego zdarzyło się jeszcze raz, nie ważne komu.”

Ale nie ma co się martwić. Nowo wybrany gubernator stanu Virginia wstawił się za Iversonem i dwójką przyjaciół. Dzięki niemu „AI” i koledzy już 30 grudnia mogli poczuć smak wolności. Oczywiście „biała społeczność” Hampton poczuła oburzenie, iż kryminalista tak szybko wyszedł na wolność i to bez słowa wyjaśnienia.

Co potem? College. W czasie gdy Iverson był w więzieniu, jego matka Ann znalazła mu już uczelnię. Był to Georgetown College, który jest znany z bardzo dobrej reprezentacji koszykarskiej. Niestety, ”The Answer” musiał najpierw zaliczyć stracony czas w liceum, co nie było łatwe.

Sportowiec szybko dostał się do reprezentacji uczelni. Mimo iż po jakimś czasie Iverson stał się liderem zespołu, nie można powiedzieć, że wyjątkowo dobrze się dogadywał z resztą drużyny. Jednak osobą, która najbardziej nie lubiła Iversona, był trener zespołu. Koszykarzowi bardzo były nie w smak ciągłe uwagi odnośnie jego zbyt samolubnej gry, mimo że kibice uczelni nie mieli co narzekać na jego postawę.

„AI” zgromadził kilka sukcesów zawodowych, jak i prywatnych w czasie pobytu w Georgetown. Zacznijmy od sukcesów w koszykówce. W przerwie między I i II rokiem pojechał na młodzieżowe mistrzostwa świata w Japonii, gdzie w finale Stany Zjednoczone rozgromiły gospodarzy 141-81, jednak chyba największym sukcesem koszykarza było zostanie ojcem. Podczas pierwszego roku studiów jego dziewczyna, Tawanna Turner, urodziła mu córeczkę Tiaurę. Nie mieszkali razem, ale Iverson odwiedzał ich kiedy tylko mógł.

Po drugim roku spędzonym na uczelni zdecydował się zgłosić swoją kandydaturę do draftu. W 1996 został wybrany z numerem 1. w pierwszej rundzie i trafił do swojego ulubionego zespołu z dzieciństwa - Philadelphii 76ers, a co działo się dalej, to już zupełnie inna historia…

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 2

opublikowny przez Jędrzej Spychał 4 lat temu