"Iceman" kontra Lotus, czyli afera minionego sezonu

Dodany 20-01-2014, 16:09, do: Formuła 1,
"Iceman" kontra Lotus, czyli afera minionego sezonu

Jak wystawić na próbę fanów? Jak przetestować ich lojalność oraz zaangażowanie? Ogłoszeniem przełomowego transferu? O tym niedawno przekonał się Kimi Raikkonen, w świecie wyścigowym nazywany "Icemanem".

Kimi Raikkonen powrócił do regularnej stawki F1 w 2012 roku, czym od razu wywołał niemałą burzę w padoku i ogromny entuzjazm wśród fanów. Współpraca z nadzorowanym przez Gerarda Lopeza i kierowanym przez Erica Boulliera Lotusem układała się bardzo dobrze. W szybkim czasie zespół z Enstone pozyskał kilku solidnych sponsorów, których pragnieniem była współpraca z kierowcą o chłodnym wizerunku i teamem pozwalającym przybyszowi z Finlandii na nieskrępowaną swobodę.
Strony PR-owe pękały od natłoku nowych oraz starych kibiców. Rozgłos, rozwój i odpowiednia praca, umożliwiły stajni ze środka stawki wygrywanie wyścigów. Przez półtora roku machina Kimi - Lotus działała bezbłędnie. Lotus wylewał wiadra lukru w wywiadach traktujących o Raikkonenie, ale cukierkowa atmosfera trwała tylko do czasu. Najpierw ze stajni odszedł uznany dyrektor techniczny, James Allison. Jak się okazało, podkupiło go rządne sukcesu Ferrari. Wielki cios dla zespołu, który pomimo małego nakładu finansowego pragnie wygrywać z gigantami. Drugi cios zadany został w najmniej odpowiednim dla nich momencie - w czasie podpisywania umowy ze znalezionym sponsorem tytularnym i przekonywania reszty świata do tego, że nie ma bardziej rentownego zespołu niż Lotus F1 Team. Stało się: Kimi odchodzi z Lotusa i w roli syna marnotrawnego też wraca na stare śmieci - do Ferrari. Różowe scenariusze oraz dawne poklepywanie się po plecach zniknęły. Z dnia na dzień sytuacja w Lotusie zamieniała się w prawdziwe inferno. Czy niespodziewany transfer Fina usprawiedliwia późniejsze zachowanie kierowników Lotusa? Czy zachowanie kibiców było bezpodstawne? Oceńcie sami.

20 września 2013

Przez aleję serwisową w Singapurze spacerują Eric Boullier, Alan Permane oraz Gerard Lopez. Wszyscy trzej nie mają teraz łatwego zadania, ponieważ ich czołowy kierowca ogłosił właśnie odejście do Ferrari, a swój powód wyraził tylko jednym zdaniem: "Tutaj mi wcale nie płacą".
Dziennikarze nie dają spokoju zespołowi z Enstone, który w tych okolicznościach stracił całą finansową wiarygodność. Lopez jest bombardowany pytaniami o formę teamu, o budżet, o wynagrodzenia, o niepewnego sponsora, o przyszłych kierowców i o występ Kimiego, który akurat przed sobotnimi kwalifikacjami zaczął cierpieć na uciążliwy ból pleców, będący widmem jego dawnego wypadku na testach. Raikkonen wsiada jednak do bolidu i uzyskuje 13-te miejsce w klasyfikacjach. Następnego dnia staje na podium, zdobywając 3-cią pozycję podczas nocnego wyścigu w Singapurze. Jego kolega zespołowy po awarii silnika kończy wyścig 24 okrążenia przed metą.
Alan Permane, dyrektor operacyjny zespołu Lotus, zostaje zapytany, co sądzi o zaangażowaniu zawodnika, który jedzie z niewyleczonym bólem pleców i po słabej sobocie zdobywa niedzielne podium, pomijając to, że odchodzi z zespołu w przyszłym sezonie. Odpowiedź była zaskakująco oziębła: - Każdy mógł zobaczyć, że Romain Grosjean jest szybszy i pokonałby Kimiego, gdyby nie doznał awarii silnika.

Ten krótki niezbyt powszechny zakulisowy wywiad, staje się punktem zapalnym dla rozgoryczonych fanów i początkiem afery na linii Lotus - Raikkonen. Podejście szefów do ich wymarzonego kierowcy, zaczęło zaliczać zwrot o 180 stopni. "Iceman" nie skomentuje wewnętrznych spraw zespołu ani razu, aż do weekendu w Abu Dhabi.

6 października 2013

Lotus decyduje się pozostać przy przedłużonej wersji E21, twierdząc iż rozszerzony rozstaw osi pozytywnie wpływa na zachowanie się bolidu na torze Yeongam. Kimi zalicza kontakt z bandą na treningu w Korei. Widać, że ta wersja bolidu, który w ostatnim czasie zrobił się niewygodnie podsterowny, wyraźnie mu nie odpowiada.
"Iceman" wykorzystuje potknięcie Romaina Grosjeana i odbiera mu drugą pozycję niedługo przez metą niedzielnego wyścigu. Francuz apeluje przez radio o team order, a szef zespołu radzi, aby się nie poddawał i wyprzedził sprytnego Fina. Manewr jest niemożliwy. Kierowcy w niezmienionej kolejności kończą wyścig. Na podium po stronie zawodników Lotusa wyczuć można wisielczy nastrój.
Eric Boullier komentuje minioną sytuację w ten sposób: - Wiem bez pytania, że Kimi nie byłby posłuszny przy tym punkcie. Po wyścigu francuski reporter przypadkiem rejestruje sytuację, w której członkowie zespołu obsypują gratulacjami za podium wyłącznie Grosjeana.

W międzyczasie zaczynają pojawiać się opinie Gerarda Lopeza, jakoby zespół miał ważniejsze wydatki, niż płacenie pensji Raikkonenowi. Lotus musi utrzymać pracowników, znaleźć tytularnego sponsora i przeznaczać pieniądze na rozwój bolidu. Ciężko doszukiwać się w tych poglądach miejsca dla roli, którą odgrywa u nich topowy kierowca.

13 października 2013

Niedzielne zmagania na Suzuce w Japonii "Iceman" kończy na 5-tej pozycji, ruszając z 9-tego pola. Jego koledze po zdobyciu P4 w kwalifikacjach, udaje się stanąć na ostatnim stopniu podium w wyścigu. Inżynier Lotusa, Alan Permane, ponownie zabiera głos w sprawie Raikkonena: - Nie pasują mu przednie opony. Gdy stara się jechać na nich nieco ostrzej, traci panowanie nad tyłem auta. Zakwalifikował się 13 w Singapurze i 9 w Korei, zdobywając dwa razy podium. Niemniej nie będzie się to zdarzać co tydzień. Nie można cały czas polegać na wyjeździe samochodu bezpieczeństwa, aby pokazywać dobre wyniki po starcie z tyłu stawki. Trzeba się kwalifikować lepiej, a on teraz ma z tym problemy.

W sieci pojawia się komentarz Erica Boulliera, że Raikkonen zawdzięcza wszystko Lotusowi, bo tylko dzięki nim pokazał się z dobrej strony i zdobył popularność wśród fanów.
A ci prawdziwi fani czytają... czytają... i czekają... na burzę, jaką zwiastują te zbierające się nad Lotusem czarne chmury.

27 października 2013

Grand Prix Indii. Lotus wciąż liczy się w walce o wysoko premiowane drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Zespół popełnia strategiczny błąd w kwalifikacjach, przez co Romain przystąpi do wyścigu z 17-tej pozycji. Kimi startuje szósty, ale Lotus nadal nie uporał się z podsterownością. Fin jedzie pierwsze 20 okrążeń z przegrzewającymi się hamulcami i ryzykowną strategią jednego pit-stopu. Pod koniec wyścigu Romain walczy o podium i stara się wyprzedzić Kimiego, który jedzie na zużytych oponach. Ten jednak odpiera atak, prawie wypychając go poza tor. W tym momencie do przekazu radiowego dostaje się Alan Permane; zabiera mikrofon Markowi Slade'owi i wykrzykuje w kierunku Raikkonena przekleństwa. Czy zespół Lotusa poinformował wcześniej Fina o tym, aby przepuścił kolegę? Czy dyrektor operacyjny powinien w ten sposób zareagować? Poniżej przedstawiam oryginalny przekaz radiowy zaistniałej sytuacji oraz komunikaty przekazywane kierowcom przed i po akcji Permane'a:

Okrążenie 48. Mark Slade do Kimi Raikkonen: Trzeba spróbować oszczędzać paliwo, jeśli możesz nie tracić przy tym zbyt dużo tempa.
Okr. 50. Ayao Komatsu do Romain Grosjean: KERS tryb siedem.
Okr. 57. Romain Grosjean do Ayao Komatsu: (Grosjean dogonił Raikkonena, mając ponad dwie sekundy różnicy na okrążeniu, ale Raikkonen zmusił go do wyjechania szeroko poza tor na czwartym zakręcie, ponieważ Grosjean próbował go wyprzedzić): Ej no, chłopaki!
Okr. 57. Ayao Komatsu do Romain Grosjean: OK, powiemy Kimiemu.

Okr. 58. Alan Permane do Kimi Raikkonen (Ocenzurowane przez FOM): Kimi zjeżdżaj z tej ******* drogi!.
Okr. 58. Kimi Raikkonen do Alan Permane: Nie krzycz, **** kiedy będę miał szansę, ale nie w środku szybkich zakrętów.

Okr. 59. Ayao Komatsu do Romain Grosjean: (Lotus niepokoił się o silnik Grosjeana w końcowej fazie wyścigu): Wykonujesz wspaniałą pracę, musisz zmieniać biegi tak szybko jak możesz (w oryginale był to tzw. short-shift - mój przypis).
Okr. 59. Kimi Raikkonen do Mark Slade: Te opony są w całkowicie kiepskim stanie. Myślę, że to będzie ostatnie okrążenie.

Jak się można domyślić, Raikkonen nie świętował podium z Lotusem. Po powrocie do garażu doszło do ostrej wymiany zdań między nim a Permanem. Kimi zasugerował szefostwu, aby przemyśleli, w jaki sposób zwracają się do innych ludzi, po czym poszedł świętować sukces z załogą Red Bull Racing, która zdobyła właśnie czwarte podwójne mistrzostwo świata.
W oziębłym Finie w końcu coś pękło. Po tej niedzieli "Iceman" przerwał milczenie. Według niego przekroczono granicę jego dotychczasowej tolerancji. Od początku sezonu nie otrzymał od swojej stajni żadnych pieniędzy, bolid zaczął spisywać się coraz gorzej, zespół zdawał się nie przejmować jego opinią na jakikolwiek temat i wszystko to doprawił wybuchem tłumionego braku szacunku. Walcząc o punkty w WDC (klasyfikacja kierowców), zdegradowano go do roli numeru dwa, mimo iż nieustannie walczył o najlepsze rezultaty dla stajni. Ścigał się dla czystej przyjemności, wykorzystując swój prywatny budżet, umożliwiający mu podróżowanie z Formułą 1 po świecie, a jako wyraz wdzięczności dostał publiczne gardzenie przez radio. Fin zagroził opuszczeniem kolejnego wyścigu w Abu Dhabi, jeśli nie otrzyma tego, co mu się zwyczajnie należy - wypłaty.

Ten moment zapamiętają wszyscy związani ze światem Formuły 1. Dyrektor operacyjny przejmuje mikrofon inżyniera i krzyczy do swojego kierowcy - byłego mistrza świata - obraźliwe słowa pozbawione krzty uznania. Kibice, dziennikarze, zawodowi kierowcy i koledzy po fachu oniemieli. W swojej karierze spotkali się z różnymi przejawami agresji, ale zazwyczaj odbywało się to między rywalami na torze, w padoku, w alei serwisowej albo za zamkniętymi drzwiami, ale nie publicznie i w ten sposób między zespołem i ich kierowcą. Raikkonen uzyskał w tej kwestii niesamowite wsparcie. Mika Hakkinen poparł krajana tłumacząc: - Kimi ma myślenie doświadczonego kierowcy. Jeśli puściłby Grosjeana w złym miejscu, inni mogliby wykorzystać tę sytuację i też go wyprzedzić, np. Massa. Dlaczego język skierowany do Kimiego z Lotusa był tak ostry? Dlaczego team nie poinformował Kimiego wcześniej, jak blisko niego był Romain? Powinniśmy także zapytać, dlaczego Grosjean próbował wyprzedzić Kimiego aż tak łapczywie, że ich opony się zderzyły?. Wtórował mu kolejny rodak i były kierowca wyścigowy, Mika Salo: - Zespół nie powinien działać w ten sposób. To jest kierowca i jego emocje są wzburzone w takich sytuacjach, dlatego to team powinien zachować spokój. Odejście Raikkonena jest wielkim ciosem dla Lotusa zarówno pod względem rezultatu, jak i PR-u, stąd te emocjonalne wybuchy. Teraz próbują wykreować Grosjeana na zwycięzce wyścigu, aby łatwiej mogli wyjaśnić sponsorom i członkom zespołu, że wciąż mają u siebie dobrego pionka. (...) Prawdopodobnie Lotus będzie potrzebował pieniędzy od kolejnego kierowcy, albo znajdzie kogoś, kto tak jak Kimi przyciągnie dobrych sponsorów. Oczywiście na obecnym rynku kierowców nie ma nikogo, kto mógłby nawet zdalnie wejść w buty Kimiego.

Oddajmy głos kibicom.
W ciągu godziny oficjalny profil Lotusa na Facebooku i Twitterze został zbombardowany masą urażonych fanów. Ludzie po kolei wycofywali się z polubionych fanpejdży i bojkotowali zachowanie Alana Permane'a, wyrażając swój sprzeciw na jego Twitterze. Afera zaczęła żyć własnym życiem w cyberświecie, co zmusiło Permane'a do usunięcia wszystkich niepochlebnych wpisów oraz napisania oficjalnego komunikatu do fanów. Czy dzielni bojownicy doczekali się skrupulatnych przeprosin? Nie. Dostali zarzuty grożenia śmiercią, które nie były prawdą. Jeden mężczyzna posunął się za daleko i użył niecenzuralnych słów w kierunku rodziny inżyniera, stosując aluzję do języka, którym ten uraczył jego idola. Wang Yu Kimi zalał Twitterową tablicę Alana wyrażeniem "Fu.k your family!". To jedyny przejaw ataku, jakiego miał doświadczyć dyrektor. Dlaczego Alan Permane skłamał? Usunął wpisy po zorientowaniu się, że prasa szybko uchwyci temat, a on nie ma tam dowodów sugerujących groźby karalne. Tonący brzytwy się chwyta...

Kibice nie otrzymali oficjalnych przeprosin od Permane'a, ale dostali je od Erica Boulliera: - Po fakcie uważam, że przekaz radiowy mógł zostać przesłany w mniej emocjonalny sposób. Wiem, że sporo ludzi było zaskoczonych i mogę jedynie wszystkich za to przeprosić w imieniu zespołu. To się więcej nie powtórzy. Nikt nie oczekiwał jednak skruchy szefa zespołu przed zdegustowanymi fanami. Ludzie żądali przeprosin od Alana Permane'a do Kimiego Raikkonena. Niestety... Nie doczekali się tego do dziś.
Można twierdzić, że w ciągu jednego dnia zwykły dyrektor operacyjny stał się gwiazdą w cyberświecie Formuły 1. Wielu przekonało się już o "sile rażenia" słynnego "człowieka lodu". Teraz doświadczy tego sam Alan. Z zachwytem, a może nawet z przerażeniem, na kolejnych Grand Prix mijać będzie kibiców dosłownie ubranych w jego słowa. Cytat z GP Indii pojawi się na koszulkach, czapkach, kubkach, smyczach i tym podobnych gadżetach. Permane dostał już nawet specjalną internetową odznakę. Sam oceni, czy należy być z niej dumnym.

Honorowa odznaka Dupka

3 listopada 2013

"Iceman" zostaje udobruchany rzekomym porozumieniem z potencjalnym sponsorem Lotusa. Przylatuje do Abu Dhabi i nie grozi już niewystąpieniem w wyścigu. Zespół przywraca mu upragnioną wersję bolidu z krótkim nosem. Sobotnie kwalifikacje okazują się dla niego wpadnięciem z deszczu pod rynnę. Podłoga w jego E21 wygina się bardziej niż regulaminowe 5mm. Lotus wcześniej dostał już za to przewinienie reprymendę, ale nie wyciągnął wniosków. Wskutek tego FIA wyklucza Kimiego z wyników klasyfikacji. Podczas wyścigu rusza on z ostatniego pola i już na pierwszym zakręcie zderza się z bolidem Caterhama pod takim kątem, iż niemożliwa jest dalsza jazda. Łakomi na sensację dziennikarze, zagadują go na padoku o to, czy Lotus znów nie popełnił błędu i czy nie powinien pozwolić Finowi ruszać z alei serwisowej. Kimi odpowiada: - Nie. Takie rzeczy się zdarzają. To po prostu pech.
Zmęczony dramatycznym musicalem rozgrywanym na siłę wokół jego osoby, Raikkonen pakuje manatki i opuszcza tor Yas Marina, nie czekając na zakończenie wyścigu.
Fin nie weźmie udziału w dwóch ostatnich rundach dla Lotusa. W tym czasie postanawia udać się na operację pleców, dzięki której spokojnie przygotuje się do nowego wyzwania z Ferrari. Kimi czuje, że w obecnym sezonie nic już nie ugra. Zebrane do tej pory wysokie punkty w WDC przestają się dla niego liczyć. W Lotusie zapada panika, a w kierunku "Icemana" padają oszczerstwa, jakoby nie zależało mu na zespole, dzięki któremu wrócił do stawki. Ekipa z Enstone, sugerując się słynnym cytatem Rona Dennisa: "If you want to Win, get the Finn", w akcie desperacji sięga po Heikki'ego Kovalainena. Ten mimo szczerych starań, nie daje rady wywalczyć dla nich przyszłorocznego zaszczytnego miejsca za Infiniti Red Bull Racing.

Ku zaskoczeniu wielu, w obronie dobrego imienia Raikkonena wstawiają się jego dawni rywale. Mika Salo stwierdza: - Operacja pleców była konieczna. Dla Kimiego był to problem od dłuższego czasu. Chciał to załatwić podczas zimowej przerwy, ale mając na uwadze to, co w ostatnim czasie działo się w Lotusie – płaca, atmosfera – uważam, że podjął słuszną decyzję. To da mu więcej czasu na rekonwalescencję przed zimowymi testami. A Jacques Villeneuve dodaje: - Ludzie mówią, że powinien to robić z czystej pasji, ale to profesjonalny kierowca wyścigowy. To jego praca. Gdybym był nim, nie pojechałbym do Austin i Sao Paulo, gdyby mi nie zapłacono.

24 listopada 2013

Przed ostatnim wyścigiem sezonu, chcąc przedstawić opinię o dobrych relacjach, Gerard Lopez wyznaje, że wcześniej otrzymał od Raikkonena miłego smsa o treści: "Powodzenia w dwóch ostatnich wyścigach". Grand Prix Brazylii to także okres, w którym na światło dzienne wychodzi wysłany do pracowników Lotusa e-mail, sugerujący znaczne opóźnienie w wynagrodzeniu. Zespół dostaje padokowy przydomek. LOTUS - Lots Of Trouble, Usually Serious (duże kłopoty, zazwyczaj poważne).

Styczeń 2014

Lotus nie dopiął umowy z zapowiadanym sponsorem. Kimi nadal nie otrzymał całkowitej zapłaty za miniony sezon. "Iceman" rozpocznie niedługo testy w swoim kolejnym zespole, Scuderii Ferrari. Tutaj nie będzie zaległości z płatnościami i obietnic sponsorskich bez pokrycia. U Włochów panuje prawdziwy duch zwycięstwa, idea wyścigowa oraz tradycja. Największa wojna, jaką Kimi Raikkonen będzie musiał stoczyć w Ferrari, to ta z osobą ujarzmiającą czarnego rumaka po drugiej stronie garażu...

źródło: informacja własna
  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Marta Konarska 3 lat temu
Zobacz również: