Swansea z Polski

Dodany 21-02-2012, 08:46, do: T-Mobile Ekstraklasa,
Swansea z Polski

Czy trzeba być w czołówce ligi, aby zostać rewelacją rozgrywek? Otóż nie trzeba. Wystarczy pokazać dobrą grę i w odpowiednim momencie odpalić fajerwerki. Najlepiej w meczach z tymi, którzy inne miejsce niż pierwsze na koniec sezonu uznają za ogromną porażkę.

Gdyby ktoś przed startem ligi pytał mnie, kogo chciałbym pożegnać na koniec sezonu, bez wahania odpowiadałem: Podbeskidzie i Bełchatów. Czemu? Powód dość prozaiczny i prosty jednocześnie. Nie umiałem przeboleć widoku stadionów tych zespołów na tle innych ekstraklasowych ekip. Pomyślałem sobie, że takim sposobem to my Europy nie dogonimy. W dodatku produkt pod tytułem "polska ekstraklasa" pokazywany tylu milionom oglądających w całej Europie w przededniu startu EURO 2012 w jakości takich obiektów jak stadiony przy ulicy Rychlińskiego czy Sportowej, dobrej reklamy naszemu krajowi nie zrobią. Niech więc wraca Gdynia ze swoim nowym obiektem czy chociażby Gliwice z blaszaną areną, prezentującą się o wiele okazalej od kilkutysięcznych obiektów GKS-u i Podbeskidzia. Po osiemnastu kolejkach muszę jednak odszczekać swoje wcześniejsze słowa. Jakbym na chwilę zapomniał, że ekstraklasę tworzy się poziomem sportowym zespołów, a nie ich infrastrukturą wokół klubu.

Pierwsza kolejka nowego sezonu i mecz z Jagiellonią - trzeba było to zobaczyć. "Franek łowca bramek" kontra górale z Podbeskidzia co to się niczego nie boją i nikt im w ekstraklasie nie podskoczy. Ujmując rzecz w słowa, widok w telewizji jak na meczu Pucharu Polski klasy okręgowej. Obiekt nieprzystający do dzisiejszych czasów i bardzo zaniżający średnią polską, która za dwa lata powinna wyglądać naprawdę solidnie na tle europejskich lig. Cóż, nie było wyjścia, oglądam. Dramaturgia niebywała. Cztery gole, mecz na wodzie i gospodarze wracający w ostatnich minutach gry do remisu 2:2! Charakteru im nie mogłem odmówić. Cholera, ładnie się to oglądało. Zobaczymy, co pokażą dalej.

Druga kolejka i wizyta w Bełchatowie. Trafił swój na swego, sobie myślę. Przypomnę - obie ekipy chętnie bym już wtedy z ekstraklasą żegnał. Po meczu nazywanym w skrócie "Jacek Popek & Kosa show" górale z Podbeskidzia dostali łatkę chłopców do bicia. Sześć goli w plecy i trener Kasperczyk mógł rozmyślać w jakim kierunku to wszystko się teraz potoczy. Ale było normalnie, dość przewidywalnie. 0:0 z Widzewem i Zagłębiem oraz 2:3 z Koroną. Punkty jakieś urwane poszczególnym rywalom, ale na remisach nikt się nie utrzyma. Pojechali na Łazienkowską.

Cud na Legii? Niekoniecznie. To już wtedy wyglądało na wcześniej zaplanowaną wygraną. Jak można wygrać tak łatwo z Legią i w dodatku strzelać takie gole jak Sylwester Patejuk?! Niesamowite. Zobaczymy, co przyniesie sezon w dalszym ciągu. Po warszawskiej bitwie Kasperczyk zanotował jeszcze pięć kolejnych wygranych, a na rozkładzie miał chociażby Wisłę czy remis z Lechem. Istne Janosiki z tego Podbeskidzia, bo bogatym zabierają ile można. Zimą już marzyłem, aby ktoś w tej Bielsku-Białej myślał o budowie stadionu, bo ja takiego zespołu w T-Mobile nie chcę stracić. Sobota na Widzewie w pierwszym meczu wiosną mogła potwierdzić moje zdanie.

Żeby nie skłamać skromnie powiem, że spodziewałem się takiego wyniku. Bohaterem ponownie Patejuk, a grę Podbeskidzia aż się chciało oglądać. Trzynaście strzałów na bramkę, w tym siedem celnych i to na boisku rywala. Jaka wiosna czeka zatem górali? Kolorowa, to na pewno. U siebie zagrają z Legią, Wisłą i Śląskiem, a ostatni akord w sezonie 2011/2012 to spotkanie również na własnych śmieciach z warszawską Polonią. Czyżby podopieczni Kasperczyka mieli decydować o mistrzostwie Polski? Nie chciałbym wtedy być na miejscu Polonii.

Gdyby tak porównać to nasze Podbeskidzie do zachodnich lig w Europie, to mierzymy się mniej więcej z takim fenomenem jak walijska Swansea w Premier League. "Łabędzie" niczym piłkarze z Bielska-Białej w ekstraklasie dopiero debiutują, a spisują się równie rewelacyjnie. Na rozkładzie maja już Arsneal, Aston Villę czy Fulham, czyli starych ligowych wyjadaczy. Przy tym grają futbol naprawdę ładny dla oka. Prowadzący zespół z Liberty Stadium, Brendan Rodgers, coraz częściej jest wymieniany w kontekście pracy w bardziej utytułowanym zespole. W prasie pojawiały się chociażby pogłoski o Tottenhamie. Dziwne, że w Polsce jeszcze nikt Roberta Kasperczyka nie przypisywał do pracy w Gdańsku, Białymstoku czy Poznaniu. 45-latek z Tuchowa z taką grą swojego zespołu może jednak niedługo otrzymać propozycję nie do odrzucenia. Póki co wypada życzyć mu jak najlepszej wiosny w Podbeskidziu, podobnie zresztą jak jego dzielnym góralom. Kibiców z Bielska-Białej zatem przepraszam i podpisuję się obiema rękami za pozostaniem beniaminka w ekstraklasie.

PS. W sprawie stadionu jeszcze. Otóż plany już są, a w sieci krążą rzekome projekty nowego obiektu Podbeskidzia. Pojawiają się jednak problemy z uzyskaniem pozwolenia na budowę. Kibicom pozostaje cierpliwie czekać - to słowa rzecznika Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. Jakie to polskie!

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 4.22

Średnia ocen: 4.22, ilość głosów: 9

opublikowny przez Rafał Lichowicz 3 miesięcy temu

Chcesz napisać komentarz? Potrzebujesz być zalogowany(a) aby dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta możesz sie zarejestrować..