Lotto Ekstraklasa: Jaga znów przoduje lidze!

Dodany 11-03-2017, 22:34, do: Ekstraklasa,
Lotto Ekstraklasa: Jaga znów przoduje lidze!

Jagiellonia Białystok pokonała u siebie Koronę Kielce 4:1 i po kilku kolejkach przerwy objęła prowadzenie w tabeli Lotto Ekstraklasy.


Jacek Góralski w sobotę zagrał po raz 50.w barwach Jagiellonii.

Trudno nie odnieść wrażenia, że gospodarze na swoim stadionie upatrzyli sobie wynik 4:1 w tym sezonie - tak pokonywali już Ruch Chorzów, Arkę Gdynia i przed tygodniem Śląsk Wrocław. Zresztą pierwsze minuty spotkania były istnym deja vu sprzed tygodnia dla białostockich kibiców. Chociaż już w 33.sekundzie Fedor Cernych mógł otworzyć wynik (Litwin urwał się obrońcom, ale jego strzał z ostrego kąta obronił goalkeaper gości) to pierwszego gola zdobyli przyjezdni. Po niespełna kwadransie Korona dosyć pomysłowo rozegrała rzut różny - ni to strzał, ni dośrodkowanie Rafała Grzelaka zdołał jeszcze podbić Marian Kelemen, ale piłka spadła prosto na głowę Iljana Micanskiego a Bułgar zdobył otwierającego gola.
Jagiellonia się nie załamała i grała dalej swoje, a efekty przyszły szybko. Jeśli ktoś jeszcze miałby wątpliwości po co Cezary Kulesza zabiegał tak mocno o Cilliana Sheridana to to, co działo się w dalszej części I połowy powinno rozwiać je absolutnie. Irlandczyk kapitalnie zacentrował do Przemysława Frankowskiego, który fantastycznie przyjął piłkę i lekkim strzałem wyrównał rezultat.
Jaga wiedziała, że to jej dzień - za chwilę znowu przy linii bocznej geniuszem błysnął Sheridan, ale jego dośrodkowanie całkowicie zepsuł Jacek Góralski, który nieobstawiony uderzył z trzech metrów prosto w bramkarza. W 34.minucie to były zawodnik Omonii Nikozja był już katem a gol był niezwykle kuriozalny. Obrona gości zaspała przy wrzucie z autu i napastnik Dumy Podlasia znalazł się sam na sam z Milanem Borjanem i choć uderzył co prawda słabo to błąd popełnił były piłkarz Ludogoretsu i piłka, odbijając się po drodze od słupka i pięty interweniującego, znalazła się w siatce.
Gospodarze grali swoje i wyglądało że się rozkrecają... Na szczęście dla Korony mimo kilku okazji nie podwyższyli prowadzenia do przerwy. Wydawało się, że Korona po przerwie uspokoi grę i powalczy o conajmniej wyrównującą bramkę...

Nic z tego - już na początku drugiej odsłony Konstantin Vassiljev mógł skarcić gości. Estończyk przejął futbolówkę w środku boiska i popędził niczym gepart na bramkę, w której jednak świetnie spisał się Borjan. To było ostrzeżenie, z którego Kielczanie nIc nie wyciągnęli...
W grze Korony brakowało Jacka Kiełba. Najlepszego strzelca zespołu rozłożył wirus. Zawodnik co prawda pojawił się na boisku w 73.minucie, ale wtedy było już 3:1... W roli kata ostatecznego wystąpił Cernych - Litwin przeprowadził dwa fenomenalne rajdy, które wykończył z niezwykle stoickim spokojem. Na dwadzieścia minut przed końcem urodzony w Moskwie skrzydłowy pomknął lewym skrzydłem, po czym w polu karnym "przełożył" Gabovsa i mocnym strzałem tuż przy ziemi nie dał szans goalkeaperowi. Litwin nie osiadł jednak na laurach - w doliczonym czasie gry skarcił przyjezdnych po raz drugi! Zawodnik przebiegł dobre 70 metrów (!), z tym ze teraz dla odmiany po prawej stronie, i jak gdyby nigdy nic spokojnie posłał piłkę między nogami Borjana... Stało się jasne, że lider po kilku kolejkach wraca do Białegostoku!

Trzeba przyznać że forma Jagi na swoim stadionie jest unikalna w tym roku - zespół Michała Probierza zagrał u siebie 3 mecze, w których zdobył 13 bramek! Teraz pora przełożyć to na obce stadiony - najbliższa okazja za tydzień z Pogonią w Szczecinie
Gorzej jest z formą rywala na wyjazdach... Odkąd trenerem jest Maciej Bartoszek, drużyna już sześciokrotnie grała w "delegacji" i zawsze wracała bez punktów. Sam szkoleniowiec wie, że taki stan rzeczy nie może trwać dłużej - potrzeba wstrząsu, bo przewaga nad dolną ósemką topnieje. Dziś bezpośrednio po spotkaniu zamknął się w szatni z drużyną aż na godzinę, z pewnością było gorąco. Czy to pomoże? Zobaczymy...

Pewne jest, że po dzisiejszej porażce Lechii Gdańsk i zwycięstwie Jagiellonii to żółto-czerwoni skończą kolejkę w fotelu lidera. Korona jest na razie ósma, ale czy zachowa tą pozycję zależy od Pogoni Szczecin...

Jagiellonia Białystok - Korona Kielce 4:1 (2:1)
0:1- Ilijan Micanski (14. )
1:1- Przemysław Frankowski (24. ),
2:1- Milan Borjan (34. -sam. )
3:1- Fedor Cernych (70.)
4:1- Fedor Cernych (90.+2.)

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Łukasz Burliga, Ivan Runje, Gutieri Tomelin, Piotr Tomasik - Jacek Góralski, Rafał Grzyb - Przemysław Frankowski (87. Arvydas Novikovas), Konstantin Vassiljev (73. Taras Romanczuk), Fedor Cernych - Cillian Sheridan (75. Dmytro Chomczenowski).

Korona Kielce: Milan Borjan - Vladislavs Gabovs, Elhadji Pape Diaw, Radek Dejmek, Rafał Grzelak - Mateusz Możdżeń, Vanja Markovic (78. Maciej Górski), Jakub Żubrowski - Dani Abalo, Ilijan Micanski, Miguel Palanca (72. Jacek Kiełb).

Żółte kartki: żółte kartki: Sheridan - Micanski, Żubrowski, Gabovs.

Sędziował :Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Widzów: 9 554.

źródło: inf.własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 1

opublikowny przez Kuba Cimoszko 3 miesięcy temu
Zobacz również: