Przejechali całą Polskę, policja nie puściła ich na mecz...

Dodany 20-03-2017, 12:39, do: Ekstraklasa,
Przejechali całą Polskę, policja nie puściła ich na mecz...

Kibice Jagiellonii Białystok, jadący pociągiem na mecz do Szczecina, zostali zatrzymani na dworcu i nie dotarli na sobotnie spotkanie. Policja użyła wobec nich środków przymusu bezpośredniego, m.in. gazu łzawiącego...

Fani żółto-czerwonych wybrali się na mecz pociągiem rejsowym TLK relacji Białystok-Szczecin. Do składu podstawiono im dodatkowe wagony, więc wydawało się że podróż przebiegnie bezproblemowo. Niestety, już od początku kibice mieli problemy z pilnującymi ich funkcjonariuszami:
- Wyglądało jakby szukali na siłę jakiegoś zwarcia, przeszkadzało im wszystko - a to zasłoniłeś zasłonkę, zamknąłeś drzwi na korytarz czy uchyliłeś okno i już był problem, typowy pokaz siły nad Tobą. Kto miał przyjemność podróżować z nimi na kibicowskim szlaku wie o czym mówię... - opowiada nam anonimowo jeden z kibiców Jagiellonii.
Mimo problemów pociąg dotarł do stacji Szczecin Dąbie skąd białostoccy fani mieli pojechać na stadion. Tak się jednak nie stało... Dlaczego?

Kibice oskarżają policję. Głównie narzekają na brutalność funkcjonariuszy i bezpodstawne użycie gazu łzawiącego oraz prowokacje m.in. przez wstrzymywanie ich dalszej podróży na stadion za wszelką cenę. W internecie znalazło się kilka amatorskich nagrań z sobotniego wieczoru potwierdzających część zarzutów.

Służby mundurowe odpierają zarzuty, twierdząc że Białostoczanie nie dotarli na mecz z innych powodów. Pociąg, którym przyjechali, miał 114 minut opóźnienia, do tego według kolei na trasie zaciągany był hamulec bezpieczeństwa. Innym powodem opóźnienia miała być też napaść na policjantów. 
- Policjanci przed meczem zatrzymali trzech pseudokibiców z Podlasia. Dwóch z nich podejrzewanych jest o znieważenie funkcjonariuszy oraz naruszenie ich nietykalności. - mówi Kurierowi Porannemu kom. Przemysław Kimon, rzecznik zachodniopomorskiej policji.
Podczas wysiadania z pociągu jeden z pseudokibiców znieważył policjantów i naruszył ich nietykalność. W związku z tym policjanci zatrzymali mężczyznę. Kolejny widząc taką sytuację podjął próbę zmuszenia policjantów do wypuszczenia zatrzymanego. Ten mężczyzna również podejrzewany jest o znieważenie policjantów i został zatrzymany. Obaj mężczyźni byli nietrzeźwi. Jeden miał 1,4 promila alkoholu w organizmie, a drugi ponad 2. Trzeci z zatrzymanych mężczyzn posiadał przy sobie nóż, czego zabrania ustawa o imprezach masowych - dodał Kimon
Czy jednak takie zachowanie trzech osób (nawet jeśli miało miejsce) dawało przyzwolenie na użycie siły i gazu przez policję wobec reszty, czyli niemal dwustu ludzi?

Według rzecznika zachodniopomorskich funkcjonariuszy tak, chociaż powody takiego postępowania były nieco inne:
- Osoby te nie wykonywały poleceń, dlatego też mundurowi siłą fizyczną próbowali odsunąć kibiców od pociągu. To nie przyniosło efektu, a wręcz grupa ta zaczęła napierać na funkcjonariuszy. Dlatego też użyto ręcznych miotaczy gazu, które dały pożądany efekt. Grupa odsunęła się, a pociąg bezpiecznie odjechał.
Inną wersję słyszymy od kibica, który był w tej grupie:
- (...) Oni wyraźnie dążyli do starcia, robili co mogli byśmy nie dotarli na stadion. Nie dziwi chyba zdenerwowanie ludzi, którzy wydali pieniądze by tu przyjechać, jest opóźnienie a policji wcale się nie spieszy. Wręcz przeciwnie.. Chcieli pokazać swoją wyższość. Stąd też chyba szereg mandatów, które, przytrzymując nas, wystawiali za co tylko się dało - mój znajomy nazbierał "kwitki" na niemal 2000 zł. Przykładowo: dostał 500 zł za... palenie papierosa!

Policja utrzymuje jednak, że to tylko kibice są winni zatrzymania na dworcu. Rzecznik zachodniopomorskich funkcjonariuszy mówi że w momencie, gdy kibice przesiadali się do podstawionych przez MZK autokarów, w jednym z nich została wybita szyba i nie było możliwości, aby tym autokarem przetransportować ich na stadion. Po pewnym czasie (wg policji godz. 20:15) został podstawiony drugi autokar, jednak kibice mieli stwierdzić, że już nie będą jechali na stadion... Kibice przedstawiają zupełnie inną wersję wydarzeń:
- Trzymali nas ile się dało obstawionych kordonem, do tego zgazowanych. Przecież my wsiadaliśmy do tych autobusów ok.20:30, poza tym po 5 minutach to policja kazała z nich wysiadać! Nie widziałem by ktoś wybił szybę w którymś. Zresztą po co miałby to robić? Przecież nikt nie jechał przez całą Polskę po to by coś niszczyć. Myśli Pan, że ja brałem dwa dni wolne w pracy, załatwiałem opiekę dla dziecka i wydawałem ponad 150 zł żeby spędzić dobę w PKP i ponaparzać się z policją czy zobaczyć najlepszy zespół w Polsce i wesprzeć go w drodze po historyczny tytuł? - kończy swoją relację kibic Jagi

źródło: inf.własna + Kurier Poranny
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 1

opublikowny przez Kuba Cimoszko 2 miesięcy temu