Głos ze wschodu: Jagiellonia to nie byłby przypadkowy mistrz!

Dodany 29-04-2017, 15:58, do: Ekstraklasa,
Głos ze wschodu: Jagiellonia to nie byłby przypadkowy mistrz!

Jagiellonia Białystok staje przed historyczną szansą - w swojej 97-letniej historii klub nie był jeszcze tak blisko wywalczenia mistrzowskiego tytułu. Przed finałową rozgrywką zespół z Podlasia prowadzi w tabeli Lotto Ekstraklasy, jednak przewaga Białostoczan nad goniącymi praktycznie nie istnieje. Czy zawodnicy Jagi podołają wyzwaniu? Tego nie wie oczywiście nikt, jednak analizując białostocki zespół już dziś widzimy wiele powodów, dzięki którym 4.06. to Jagiellonia może odebrać złote medale za sezon 2016/17...

Trzecie podejście trenera
Szkoleniowiec Białostoczan ma już trzecią szansę by wywalczyć mistrzostwo z Jagiellonią. Pierwsze podejście na podbicie Ekstraklasy przez Jagę obserwowaliśmy w sezonie 2010/11. Pół roku po wygranych Pucharze i Superpucharze Polski Duma Podlasia prowadziła na półmetku rozgrywek ligi, czym rozbudziła apetyt kibiców na kolejny historyczny sukces. Niestety, zimą do Turcji odszedł Kamil Grosicki - obok Tomka Frankowskiego największy filar tamtego zespołu i wiosną wszystko się załamało. Michał Probierz bagatelizował wtedy stratę Grosika wszem i wobec rozgłaszając iż łatwo go się zastąpi (miał to zrobić Bartłomiej Grzelak, który od razu doznał ciężkiej kontuzji) a jego interesuje tylko zwycięstwo w rozgrywkach. Zespół nie wytrzymał chyba presji, do tego na boisku wiosną brakowało samego Kamila, szybko stracił przewagę i skończyło się na rozczarowaniu i czwartym miejscu, zaś kilka tygodni później Probierz odszedł z zespołu...
Kolejną szansę na tytuł Jagiellonia miała już podczas drugiej kadencji trenera. W sezonie 2014/15 podlaski zespół według wszelkich opinii miał być jednym z pierwszych do spadku, jednak Michał Probierz zbierając wielu niechcianych w swoich klubach piłkarzy stworzył mocny zespół, który zasłynął z walki do końca i odwracania losów spotkania w ostatnich minutach (słynny "Probierz time"). To wtedy tak na dobre zaczęła się wielka kariera Michała Pazdana, szerszej publiczności dali się poznać m.in. młodzi Bartłomiej Drągowski, Patryk Tuszyński czy Maciej Gajos ana wyżyny swoich umiejętności wznieśli się Nika Dzalamidze oraz Sebastian Madera. Probierz nauczony doświadczeniem z poprzedniej próby całą walkę rozgrywał nieco inaczej - ciszej mówił o celach, choć znów nie bał się pozbyć jednego z filarów (odsunięcie bramkostrzelnego Mateusz Piątkowski) w finałowej części sezonu, kiedy ten siał ferment w zespole. Tym razem jednak przyniosło to korzyści (odblokowanie Tuszyńskiego). Drużyna Jagi po średnim początku sezonu zajęła zasłużone 3.miejsce po 30 kolejkach, a w rundzie finałowej niespodziewanie dla wszystkich stała się jednym z głównych faworytów do tytułu grając wtedy najlepszy futbol w lidze. Niestety niezwykle kontrowersyjne decyzje sędziego Gila w ważnym meczu z Legią pozbawiły szans na tytuł Jagę. Arbitrzy byli w tamtym roku zmorą Białostoczan w całym sezonie (w fazie zasadniczej swoimi błędami zabrali Jagiellonii conajmniej kilka oczek)... Trzeba jednak przyznać także iż tamtemu zespołowi zabrakło też trochę doświadczenia w grze o najwyższe cele co było widoczne, kiedy w części zasadniczej często będąc murowanym faworytem głupio gubili punkty (porażki i remisy z późniejszymi spadkowiczami). Niemniej, mimo okoliczności, brązowy medal przyjęto na Podlasiu z wielką radością. Zespół wystartował jeszcze w kwalifikacjach Ligi Europy, po czym większość jego gwiazd odeszło do innych klubów...
Michał Probierz potrzebował zaledwie roku by odbudować drużynę i po słabym sezonie 2015/16 dzisiaj znów Jaga jest jednym z faworytów do mistrzostwa. Tym razem jednak wydaje się mocna jak nigdy dotąd i na Podlasiu nikogo nie zadowoli inne miejsce niż pierwsze. Probierz nauczony poprzednimi bataliami stara się pomóc drużynie jak tylko może (ciągle ogranicza ciążącą na zawodnikach presję do minimum - słynne gratulacje mistrzostwa dla Lechii i Lecha), a także nie przeszkadzać (nie przekombinowuje jak kiedyś z sadzaniem filarów na ławce dla zaskoczenia przeciwnika). Zespół prowadzi twardo (nie bał się odsunąć od drużyny w pewnych momentach Jacka Góralskiego, Piotra Tomasika czy Tarasa Romańczuka), jednak z rozwagą (każdy z wymienionych wrócił do pierwszego składu z korzyścią dla siebie). Po odsunięciu od meczu z Arką stara się mniej wdawać w dyskusję z sędziami. Za siedem spotkań zobaczymy czy to doświadczenie zaprocentuje...

Mistrzowskie doświadczenie i chęć promocji
Marian Kelemen, Marek Wasiluk, Łukasz Burliga, Ivan Runje, Konstantin Vassiljev czy Cillian Sheridan - tych sześciu piłkarzy Jagi zna już smak mistrzostwa kraju. Chociaż oczywiście wywalczyli je w innych zespołach czy nawet ligach to gra pod presją jego zdobycia nie jest im obca a to na pewno procentuje. Większość graczy pierwszego zespołu miała okazję grać w europejskich pucharach, a Vassiljev, Arvydas Novikovas i Fedor Cernych są filarami krajowych reprezentacji - to sprawia, że kibice mogą być spokojni iż przed ważnymi meczami ich ulubieńcy nie będą mieli spętanych nóg...
Zresztą jeśli już jesteśmy w tematach reprezentacji to jak każdy pamięta w tym sezonie dzięki grze w Jadze Jacek Góralski zadebiutował w kadrze. W kolejce są następni chetni m.in. Piotr Tomasik, do tego Cillian Sheridan czy Dmytro Chomczenowski marzą o powrócie do swoich kadr narodowych a Przemysław Frankowski i Karol Świderski walczą o EURO U21. Należy też pamiętać, że Jagiellonia słynie z promowania zawodników (szczególnie tych nieznanych wcześniej) do lepszych zespółów i lig. Wystarczy spojrzeć na transfery z klubu w ostatniej dekadzie by dojść do wniosku, że Białostoczanie nie mają pod tym względem równych w całej Ekstraklasie! Ktoś teraz może zadać sobie pytanie: tylko co to ma wspólnego z walką o tytuł? Nie oszukujmy się ale wiadomo, że im lepszy wynik Jaga uzyska na koniec sezonu tym lepsze oferty jej zawodnicy dostaną. A chętnych do zagranicznego wyjazdu nie brak - Cernych, Romańczuk, Góralski, Frankowski czy Świderski oferty mieli już zimą. Novikovas, Chomczenowski, Runje czy Guti po to właśnie przyszli do naszej ligi, żeby "odbić się" wyżej a dla Tomasika czy Vassiljeva obecna runda może być ostatnią, w której mogą liczyć na wyjazd.

Urodzaj i braki na ławce
Ławka rezerwowych Dumy Podlasia jest zarówno plusem i minusem żółto-czerwonych. Michał Probierz ma do dyspozycji wielu klasowych zawodników przez co niektórzy z nich nie mieszczą sie w pierwszym skladzie. Niestety, dotyczy to głównie ofensywy gdzie najczęściej wchodzącymi wiosną są Novikovas i Chomczenowski - piłkarze, którzy chyba w każdym innym zespole Ekstraklasy graliby w podstawowej jedenastce. Do tego w odwodzie są też m.in. Świderski czy Przemysław Mystkowski, a także powracający Karol Mackiewicz. To sprawia że Probierz o ofensywę może być spokojny.
Niestety dla kibiców Jagiellonii znacznie gorzej sytuacja wygląda w obronie... O ile na prawej stronie mamy świetną rywalizację Ziggy Gordona i Burligi, o tyle pozostałe pozycje są znacznie gorzej obsadzone. W ostatniej kolejce rundy zasadniczej za kartki pauzować musiał Tomasik i jego miejsce zajął Wasiluk. Wychowanek Jagi nie zawiódł jednak pod koniec spotkania zerwał więzadła co ogranicza pole manewru Probierza do minimum - na tą chwilę na ławce pozostali tylko stoper Dawid Szymonowicz i lewy obrońca Jonatan Straus. Przyprawia to na pewno spory ból głowy trenerowi Jagiellonii, gdyż w przypadku urazu dwóch środkowych defensorów będzie on musiał eksperymentować lub wystawić zgłoszonego wczoraj zawodnika rezerw, Adama Radeckiego.

Kapitan talizman
Każdy białostocki fan pamięta ile przeciwności musiał pokonać Rafał Grzyb na początku 2010 roku żeby dołączyć do podlaskiego zespołu. Nikt wtedy nie przypuszczał że dzisiejszy kapitan będzie grał tu tyle czasu a do tego odniesie tyle sukcesów w Jadze. Puchar i supepuchar kraju, pierwszy start i gol Jagi w Europie, trzecie i czwarte miejsce w Ekstraklasie... Na boisku nieoceniony dla kolejnych szkoleniowców Jagi, także dzisiaj nic się nie zmieniło - niesamowity walczak i pracuś, do tego bardzo wszechstronny - jak trzeba zagra na każdej pozycji w pomocy, a nawet prawej obronie. Kibice, których jest ulubieńcem, żartują, że każdy może odejść ale Grzybek w zespole musi być, bo to talizman - z nim Jaga robi historyczne rzeczy. Do pełni szczęścia brakuje mu już tylko mistrzostwa... Czy po tym sezonie będzie mógł powiedzieć w końcu że z Jagiellonią wygrał wszystko?

źródło: inf.własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 1

opublikowny przez Kuba Cimoszko 4 miesięcy temu