Głos ze wschodu: Greckie piekło, kaukaski eurowpierdol i pogrom Litwinów - tak Jagiellonia prezentowała się Europie...

Dodany 20-06-2017, 09:39, do: Liga Europy,
Głos ze wschodu: Greckie piekło, kaukaski eurowpierdol i pogrom Litwinów - tak Jagiellonia prezentowała się Europie...

Przed Jagiellonią czwarte podejście do europejskich pucharów. Jak było poprzednio? Przypominam wszystkie starty Białostoczan w Europie...

Grosicki_vs_Pogon.jpg
Wygrana w finale Pucharu Polski 2010 dała Jadze pierwszą przepustkę do pucharów

Jaga ratuje polski honor
Historia gier Jagi w pucharach zaczęła się w 2010 roku. Co prawda stadion przy ulicy Słonecznej rozgrywki kontynentalne gościł już w latach '80 (dwa razy zagrał tu Widzew Łódź), jednak sami żółto-czerwoni po raz pierwszy zaprezentowali się Europie dopiero kilkanaście lat później. Zespół, którego gwiazdami byli m.in. Tomasz Frankowski czy Kamil Grosicki osiągnął wtedy historyczny sukces jakim było zdobycie Pucharu Polski. To trofeum otworzyło przed Dumą Podlasia bramy na salony. W nagrodę Białostoczanie zaczynali grę w Lidze Europy od trzeciej rundy eliminacji, a ekipami, na które mogli trafić były m.in. słynny Juventus czy Liverpool FC. Los okazał się jednak bardziej łaskawy i na Podlasie zawitał grecki Aris Saloniki...

Na remontowanym wtedy stadionie w Białymstoku historyczne spotkanie mogło obejrzeć zaledwie 5000 widzów. Bilety rozeszły się oczywiście dosłownie w kilka chwil. Szczęśliwcy, którym udało się nabyć wejściówki już na początku meczu przeżyli szok - mecz jeszcze na dobre się nie zaczął a już było 0:2. Białostoczan wyraźnie zjadła presja... Michał Probierz wychodził z siebie przy linii bocznej - po niespełna 20 minutach zdjął popełniającego błąd za błędem Igora Lewczuka, zespół nieco się obudził. Chwilę później Rafał Grzyb trafił na kontakt, jednak mimo szalejącego na skrzydle Grosickiego Jaga nie zdołała wyrównać - wydawało się, że po 1:2 u siebie rewanż będzie tylko formalnością...

http://www.youtube.com/v/ZzAhBXcntAA

Tydzień później Salonikach zobaczyliśmy jednak zupełnie odmienioną Jagiellonię! Co prawda znów zaczęło się źle, kiedy do siatki Białostoczan na początku meczu trafił Chorwat Daniel Cesarec. To jednak na nasz zespół podziałało niczym płachta na byka - dwa strzały z dystansu Marcina Burkhardta, dwa rykoszety i stan dwumeczu został wyrównany! Co więcej, to Duma Podlasia nadal nacierała, jednak do akcji wkroczył rumuński sędzia spotkania, który postanowił wymyślić karnego dla Arisu (1:38 na poniższym filmie)... Tego wykorzystał Cesarec, a piłkarzom Jagi zabrakło już sił by strzelić zwycięską bramkę w "greckim piekle"...

http://www.youtube.com/v/Lbc8kiZWIbg

Niezwykłą walkę Białostoczan nie tylko z mocnym zespołem, ale także ze stronniczym sędzią, jak i zachowującymi się niczym bydło greckimi kibicami, bardzo doceniono w kraju. "Jagiellonia uratowała nasz honor" - tytuł Przeglądu Sportowego mówił wiele. Jak blisko jest jednak z nieba do piekła Jaga przekonała się zaledwie rok później...

Eurowpierdol żegna Probierza
Meczem z Arisem żółto-czerwoni zaczęli fantastyczny sezon, w którym zdobyli Superpuchar Polski, zaś w lidze długo liczyli się w walce o mistrzostwo. Finisz na czwartej pozycji dał kolejną przepustkę do rozgrywek kontynentalnych. Tym razem kwalifikacje Ligi Europy trzeba było jednak zaczynać już od pierwszej rundy, gdzie Białostoczanom wylosowano kazachski Irtysz Pawłodar. Myśl o dalekim wyjeździe przyjęto nienajlepiej, jednak możliwości potknięcia już na tym etapie oczywiście nikt w Polsce nie brał nawet pod uwagę. W przekonaniu pewnego awansu fanów utwierdziło pierwsze spotkanie...

Jaga od pierwszego gwizdka ostrzeliwała niemiłosiernie Kazachów, jednak brakowało jej celności. Irtysz początkowo starał się jeszcze postawić Białostoczanom ale wystarczyło że już po pół godzinie gry jeden z ich obrońców obejrzał czerwoną kartkę aby goście ograniczyli się tylko do przerywania ataków. Ośmiu ich piłkarzy stało nie dalej niż na trzydziestym metrze i nawet nie myśleli aby wychodzić wyżej! Duma Podlasia długo nie mogła sforsować tego "autobusu", jednak nareszcie na kilka minut przed końcem Alexis Norambuena i Tomasz Frankowski rozklepali obronę przyjezdnych i wydawało się, że najgorsze już za Białostoczanami...

http://www.youtube.com/v/iXXVY6emtL4

Co prawda przed podróżą na Kaukaz kibiców przestrzegano przed hurraoptymizmem, jednak po tym co Kazachowie pokazali w pierwszym spotkaniu trudno było się dziwić fanom, że myślami są już w drugiej rundzie. Pierwsza akcja meczu, po której Ermin Seratlić trafił w słupek, jeszcze bardziej uśpiła wszystkich. Co najgorsze z zawodnikami żółto-czerwonych włącznie... Gospodarze z każdą minutą rozkręcali się coraz bardziej, a Jaga w dusznym powietrzu Pawłodaru szybko traciła siły. Końcówka pierwszej połowy przyniosła dwa mocne ciosy w postaci bramek gospodarzy. Jagiellonia już nie powstała, chociaż w drugiej części stworzyła sobie kilka szans na odwrócenie losów awansu. Białostoczanie marnowali je jednak na potęgę (prym wiódł Dawid Plizga) i koniec końców powiększyli grono polskich klubów, które wyłapały w ostatnich latach przysłowiowy "eurowpierdol".

http://www.youtube.com/v/Zkflchfhf7A

Kompromitacja w Kazachstanie przyniosła za sobą odejście z Białegostoku Michała Probierza i cięższe czasy dla kibiców Jagi...

Pogrom Litwinów zakończony pocałunkiem śmierci
Trzy kolejne lata były dla Jagi bardzo średnim okresem. Czesław Michniewicz, Tomasz Hajto, Piotr Stokowiec... żaden z tych trenerów nawet nie zbliżył się do osiągnięć poprzednika. Kiedy więc Cezary Kulesza wpadł na pomysł by nakłonić Probierza do powrotu wszyscy mu przyklasnęli. Ten jeden telefon okazał się strzałem w dziesiątkę! Michał najpierw utrzymał zespół Dumy Podlasia w lidze, a już w następnym sezonie grał z nim o mistrzostwo! Co prawda Białostoczanie skończyli rozgrywki na najniższym stopniu podium, ale dało to oczywiście przepustkę do Europy, gdzie jednak znów trzeba było walczyć od pierwszej rundy kwalifikacji...

Kibice mieli obawy przed losowaniem by znów nie trafić na rywala z Kaukazu. Jakaż była więc ich radość, kiedy z koszyka wyciągnięto im rywala z sąsiedniej Litwy - wicemistrza tego kraju, FK Kruoję. Gąszcz autokarów i samochodów z kibicami ciągnął lipcowym rankiem ze stolicy województwa podlaskiego ku granicy. Na stadionie w Szawlach ("arena" w Pokrojach nie spełniała wymogów UEFA) zjawiło się niemal trzy tysiące fanów z Białegostoku! Jaga grała jak u siebie, ale miała spore problemy z półamatorami z Litwy, którzy co ciekawe przed samym meczem zmienili trenera. Nie to jednak zaskoczyło żółto-czerwonych, a spory upał, w którym przyszło grać na Litwie. Mimo kłopotów udało się wypracować niewielką zaliczkę, gdyż szczęśliwie w ostatniej akcji meczu do siatki trafił Karol Świderski. Do drugiego spotkania można było podejść nieco spokojniej...

http://www.youtube.com/v/8ddgLw53dVc

W rewanżu Europa po raz pierwszy zobaczyła zmodernizowany stadion w Białymstoku. Jednak nie dlatego to spotkanie przeszło do historii - Duma Podlasia poprostu rozjechała Kruoję, wygrywając 8:0! Dość powiedzieć, że wszystkie celne strzały żółto-czerwonych wylądowały w siatce! Łupem bramkowym podzielili się Patryk Tuszyński i Przemysław Frankowski, którzy zaliczyli po hat-tricku oraz Maciej Gajos i bohater z Szawli, Świderski, którzy dołożyli po bramce. Pogrom Litwinów, mimo ich wątpliwej klasy sportowej (jeden z ich podstawowych zawodników nie przeszedł kilka tygodni później testów w... piątej lidze polskiej), odbił się echem w kilku krajach zachodnich, natomiast krytyka w rodzimym kraju spowodowała późniejsze rozwiązanie klubu z Pokroji. Jaga z kolei, po historycznym awansie, w głowie miała już kolejnego rywala...

http://www.youtube.com/v/hjRh1BAL8hk

Tam czekał na nich kolejny wicemistrz - tym razem Cypru. Komplet widzów chciał zobaczyć kolejny krok ku historii Jagiellonii. Kibice dobrze wiedzieli, że chociaż Omonia Nikozja jest dużo lepszym zespołem od Kruoji, to nie należy jej się bać. Zresztą już od początku spotkania było widać iż goście przylecieli do Polski przede wszystkim by nie stracić gola. Jaga raz po raz zagrażała bramce przyjezdnych (co ciekawe w skrócie cypryjskiej TV pokazali zupełnie co innego - do obejrzenia poniżej), ale grzeszyła nieskutecznością. Już w pierwszych sekundach wyborną sytuację zmarnował Taras Romańczuk, później mylili się m.in. Sebastian Madera, Igors Tarasovs czy Patryk Tuszyński. Ten ostatni miał w końcówcych sekundach piłkę meczową, ale nie zdołał nawet oddać strzału. Omonia osiągnęła cel i pojedynek zakończył się bezbramkowym remisem. Cypryjczycy w perspektywie rewanżu u siebie byli zadowoleni...

http://www.youtube.com/v/2v378b-Dw4I

W Nikozji Białostoczan przywitał upał, fanatyczni kibice oraz skandaliczna oprawa nawiązująca do drugiej wojny światowej. Kibice Jagiellonii, po pierwszym spotkaniu, mieli spore nadzieje, jednak gospodarze byli u siebie zupełnie inną drużyną. Od samego początku nacierali i już w 9.minucie za sprawą Cilliana Sheridana (dzisiaj gracza... Jagiellonii) uzyskali prowadzenie, którego nie oddali do końca meczu. Żółto-czerwoni praktycznie przez cały mecz nie zagrażali bramce Omonii i zasłużenie odpadli z rozgrywek...

http://www.youtube.com/v/WZ195O-zwgs

Zaraz po dwumeczu z Cypryjczykami szkoleniowiec Białostoczan wypowiedział słynne zdanie o "pocałunku śmierci". Rzeczywiście, puchary odbiły się Jadze czkawką w lidze, gdzie niemal do końca zespół z Podlasia walczył o utrzymanie. Na szczęście jednak, mimo sporej wyprzedaży, Probierz utrzymał Jagiellonię w ekstraklasie i w kolejnym sezonie odbudował zespół, zdobywając z nim wicemistrzostwo. Wspomniany sukces dał żółto-czerwonym czwartą przepustkę do Europy...

Tam jednak Jagę po raz pierwszy poprowadzi ktoś inny, gdyż charyzmatyczny trener odszedł z drużyny po zakończeniu sezonu. Jak tym razem białostocki klub spożytkuje szansę na promocję? Kaukaz z historii nie wróży dobrze, ale przecież nic dwa razy się nie zdarza...

źródło: inf.własna
  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Kuba Cimoszko miesiąc temu
Zobacz również: