Liga Europy: Sensacja dwóch ostatnich edycji Ligi Europy na drodze żółto-czerwonych do elity

Dodany 13-07-2017, 11:06, do: Ekstraklasa, Liga Europy, Świat, Europa,
Liga Europy: Sensacja dwóch ostatnich edycji Ligi Europy na drodze żółto-czerwonych do elity

Gabala- niespełna trzynastotysięczne miasto w północnej części Azerbejdżanu. W czasach średniowiecza osada ta była najważniejszym miejscem rejonów pomiędzy Europą i Azją, stolicą historycznej Albanii Kaukaskiej. Dziś Gabala jest znana głównie z pięknych terenów górskich oraz klubu piłkarskiego o tej samej nazwie, który będzie rywalem Jagiellonii Białystok w II rundzie kwalifikacji Ligi Europy. ...

Tekst alternatywny...

Krajowy potentat
Dla "niedzielnych kibiców" zapewne są to "pasterze z Azerbejdżanu", jednak wystarczy rzut oka na historię klubu, by przekonać się, że to nie będzie łatwy rywal. Zespół powstał w 2005 r. jako Gilan FK po przeniesieniu drugoligowej drużyny Goygol FK do Gabali. Już w pierwszym sezonie nowa ekipa awansowała do elity. Po kilkunastu miesiącach w najwyższej lidze drużyna zmieniła nazwę na obecną. Krok po kroku Gabala FK czyniła coraz większe postępy, głównie dzięki dużym nakładom finansowym swojego właściciela. Tale Hejdarow, biznesman urodzony w 1985 roku, słynie z tego, że nie żałuje pieniędzy na swoje oczko w głowie, którym jest azerski klub. W 2010 roku na stanowisko trenera sprowadził nawet do Gabali legendę Arsenalu, Tony'ego Adamsa (Anglik zrezygnował z powodów osobistych po roku). Przełomowy dla Gabali był sezon 2013/14, kiedy Azerowie zajęli w lidze trzecie miejsce i dotarli do finału krajowego pucharu (porażka po rzutach karnych). Od wtedy Gabala nie opuściła już podium w lidze, ostatnio zdobywając nawet historyczne wicemistrzostwo...

Europejska sensacja w podwójnym wydaniu
Wracając jednak do rozgrywek 2013/14, pozycja w nich wywalczona, dała piłkarzom Gabali możliwość pierwszego startu w Europie. Historyczny występ na salonach był zupełnie nieudany dla obecnych rywali Jagi - bośniacki Siroki Brijeg okazał się dla Azerów przeszkodą nie do przejścia. Porażka 0:5 w dwumeczu, choć druzgocąca, była jednak świetną lekcją na przyszłość - już rok później Gabala dotarła do fazy grupowej Ligi Europy! Dinamo Tbilisi, Cukaricki Belgrad, Apollon Limassol oraz  Panathinaikos Ateny - tak wyglądala droga Azerów do elity w edycji 2015/16. Chociaż tam zawodnicy z Kaukazu zapłacili frycowe (zaledwie dwa punkty po bezbramkowych remisach z PAOK-iem Saloniki) to trzeba przyznać, że i tak zadziwili kontynent. Mimo to rok później nikt raczej nie liczył na powtórkę...
Gabala jednak znów postanowiła zrobić niespodziankę niedowiarkom. Po pokonaniu gruzińskiej Samterdii i węgierskiego MTK Budapeszt, ku zdziwieniu wszystkich, Azerowie wyeliminowali też wyżej rozstawione Lille OSC oraz Maribor NK i znów awansowali do rundy grupowej! Grupa śmierci, w której znalazły się Anderlecht Bruksela, St.Ettienne oraz FSV Mainz okazała się jednak na tyle silna, że Gabala nie ugrała w niej nawet punktu...

Obecna niewiadoma
Trudno powiedzieć w jakiej obecnie formie jest przeciwnik Jagiellonii. Oczka uzyskane w poprzednich edycjach Ligi Europy pozwoliły Gabali wyśróbować współczynnik na tyle, by zaczynać zmagania od II rundy kwalifikacji. Trzy sparingi, które dotąd rozegrali także za wiele nam nie mówią. Na początek przygotowań Azerowie minimalnie przegrali z rosyjskim Achmatem (d. Terek) Grozny. W kolejnym meczu kontrolnym z Łudogorcem Razgrad było jeszcze gorzej (0:2), ale kilka dni temu, jakby na przekór, rywale Jagi wygrali 1-0 z nie byle kim, bo holenderskim Utrechtem.
Rzut oka na kadrę przeciwnika "żółto-czerwonych" też niewiele nam pomoże w ocenie siły FK Gabali. Zawodnicy obecni tam nie powalają na kolana nazwiskami. Za największą gwiazdę uważany jest Filip Ozobić. Dwukrotny reprezentant Chorwacji w poprzednim sezonie strzelił trzynaście bramek i zanotował pięć asyst w lidze azerskiej. To on jest mózgiem Gabali i głównym kreatorem ich ofensywy. Serwis transfermarkt wycenia 26-latka na 800 tysięcy euro. Jako, że rywale Jagiellonii lubią grać z kontry, to warto zwrócić też uwagę na szybkiego Francuza Bagaliya Dabo. W defensywie najważniejsze postaci to Serb Vojislav Stanković oraz Ukrainiec Vitalij Vernydub.

Polskie akcenty
Ponadto w składzie Gabali znajdziemy też nazwisko znane z polskich boisk. W lipcu do Azerbejdżanu przeniósł się Javi Hernandez - w poprzednim sezonie gracz Górnika Łęczna, który ma być alternatywą dla Ozobicia. W poprzednim sezonie z kolei rezerwowym bramkarzem był Polak Dawid Pietrzkiewicz, ale jego kontrakt wygasł 30 czerwca i zawodnik, mimo propozycji jego przedłużenia, postanowił wrócić do kraju.
Kolejny polski akcent w zespole Gabali możemy znaleźć na stanowisku trenera. Roman Grygorczuk miał okazję grać w naszym kraju jako zawodnik Petrochemii (dzisiejszej Wisły) Płock. Miało to miejsce ponad dwadzieścia lat temu (dokładnie w 1995 roku). Ukrainiec piastuje stanowisko szkoleniowca Azerów od początku 2015 roku. Grygorczuk słynie z dobrego przygotowywania drużyny pod względem konkretnego rywala, co oznacza, że Jaga na pewno będzie świetnie rozpracowana pod rywala. Ciekawostką jest jednak fakt, że Ukrainiec na stanowisku trenera może napawać optymizmem kibiców polskiego klubu. W końcu tylko drużyny prowadzone przez szkoleniowców tej narodowości eliminowała dotychczas Jagiellonia w swojej europejskiej historii...

Znowu w delegacji
Sprzymierzeńcem Jagi niewątpliwie jest też fakt, iż pierwszy mecz zostanie rozegrany nie w Gabali, lecz w Baku. Czyli podobnie jak wcześniej w przypadku pojedynków z Kruoją oraz Dinamo Batumi rywale grają tak jakby dwukrotnie na wyjeździe. Jeśli chodzi natomiast o samą Bakcell Arenę, jest to obiekt, na którym na co dzień występuje stołeczne Neftci. Rywale Jagi grają tam w europejskich rozgrywkach z konieczności, gdyż Gabala City Stadium nie spełnia wymogów UEFA, ponieważ znajduje się na bardzo górzystym terenie. To oznacza, że piłkarze Jagi unikną zmagań z niezwykle rozrzedzonym powietrzem.

Niestety, upału i specyficznej wilgotności uniknąć się już jednak nie da. Niemniej wszyscy mamy nadzieję, że Jagiellonia, zaprawiona już w kauskich bojach po meczu wyjazdowym z Dinamo Batumi, wytrzyma czwartkowy pojedynek i za tydzień będziemy świadkami miłej niespodzianki w Białymstoku, czym niewątpliwie byłoby wyeliminowanie wyżej rozstawionego rywala.

źródło: inf.własna
  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Kuba Cimoszko 2 miesięcy temu
Zobacz również: