Azerski sen Rzeźniczaka

Dodany 24-08-2017, 18:55, do: Ekstraklasa, Liga Mistrzów, Europa,
Azerski sen Rzeźniczaka

Cała piłkarska Polska śmiała się na wieść transferu wieloletniego kapitana warszawskiej Legii. Przejście do mistrza Azerbejdżanu było traktowane jako początek piłkarskiej emerytury na peryferiach europejskiej piłki. Tymczasem ta uboga w sukcesy drużyna, a nie Wojskowi, pojawi się w tegorocznej Lidze Mistrzów.

Tekst alternatywny...
Przez wiele ostatnich sezonów Rzeźniczak był kapitanem stołecznej drużyny

Defensorowi można pozazdrościć wyczucia. Mało kto postawiłby dwa miesiące temu, że jego nowa drużyna pomyślnie przejdzie całą drogę eliminacji do Ligi Mistrzów. Tymczasem Legia Warszawa w tym sezonie rozczarowuje. Marzenia o europejskiej elicie brutalnie zweryfikowała FK Astana już w III rundzie.

Karabach Agdam pozyskał Jakuba Rzeźniczaka za około pół miliona euro. Trener od samego początku stawiał na Polaka, który od transferu pojawił się we wszystkich meczach eliminacyjnych i spotkaniu pierwszej ligowej kolejki. Na takie zaufanie nie mógłby liczyć w Polsce. Jacek Magiera w drugiej połowie ubiegłego sezonu unikał wystawiania Rzeźnika w pierwszym składzie i nic nie wskazywało na zmianę tego ustawienia. W ogóle poprzednia kampania nie była zbyt udana dla kapitana Wojskowych. Spadek formy poskutkował niezadowoleniem kibiców i ostrymi słowami samego prezesa - Bogusława Leśnodorskiego - sugerującymi sprzedaż obrońcy.

Nie raz byliśmy świadkami jak fani sami oddawali klubowe legendy, jednak rzadko takie zachowania podzielali właściciele. Postępowanie Leśnodorskiego było mimo wszystko na wyrost i bez szacunku w stosunku do legendy, jaką jest w najnowszej historii Wojskowych Jakub Rzeźniczak. Nikt nie odbierze mu tego, że jest najbardziej utytułowanym Legionistą w historii (5 mistrzostw Polski, 6 krajowych pucharów, 1 superpuchar) i przez lata występował z opaską kapitana na ramieniu. Sytuacja przypominała przypadek Ikera CasillasaRealu Madryt, jednak tutaj zakończyła się pożegnaniem z honorami.

Problemy finansowe Legii oraz słaby finisz ubiegłego sezonu poskutkowały zaakceptowaniem oferty azerskiego Karabachu. Kibice i eksperci byli zgodni: wychowanek Widzewa zaczyna odchodzić na emeryturę i na prowincji więcej czasu niż karierze poświęci prowadzeniu konta na Instagramie. Nie raz przekonaliśmy się, że Rzeźnik lubi zaskakiwać i tak też było w tym przypadku.

Polski obrońca pięknie się zapisał w historii, która nie zawsze była dla Karabachu pomyślna. W latach 90. przez miasto, z którego wywodzi się mistrz Azerbejdżanu, przeszła fala terroru spowodowanego problemami etnicznymi. Sowieci mimo przewagi Ormian na tym regionie postanowili wcielić go do sąsiedniego państwa. Po upadku ZSRR wybuchła tu wojna na tle etnicznym między Ormianami a Azerami, która pochłonęła tysiące ofiar. Sam klub musiał przenieść swoją siedzibę do Baku, w którym mieści się do tej pory.

Po tych okrutnych momentach przyszły lepsze czasy dla mistrza kraju. W 2001 roku pojawił się nowy sponsor, który wyłożył konkretne pieniądze, a z nimi pojawili się solidni piłkarze z zagranicy. Klub zaczął być hegemonem w lidze, czym zasłużył sobie na miano Barcelony Kaukazu. Największy sukces pojawił się dopiero w sezonie 2017/2018. Karabach, jako pierwsza drużyna w historii Azerbejdżanu, zagra w Lidze Mistrzów. Cegiełkę do tego osiągnięcia dołożył właśnie Rzeźniczak, który pojawił się we wszystkich możliwych meczach eliminacji. Poza eks-legionistą w składzie znajdują się jeszcze dwaj piłkarze z epizodami w ekstraklasie: Wilde-Donald Guerrier (kiedyś Wisła Kraków) i Dani Quintana (były piłkarz Jagiellonii Białystok)

Kiedy Legia jest w dużym kryzysie (problemy kadrowe, przegrana walka o europejskie puchary, 5. pozycja w Lidze), jej były kapitan otwiera szampana świętując awans do europejskiej elity. W nowym klubie wyrasta na pierwszy wybór trenera Gurbana Gurbanova i jednego z liderów defensywy. Do tego pięknie zapisuje się w trudnej historii azerskiego klubu. Zamiast emerytury Polaka czekają trudne mecze w grupie z AS Romą, Atletico Madryt i Chelsea. Przypadek Rzeźniczaka pokazuje, że pycha polskich kibiców jest zgubna oraz dowodzi nieprzewidywalności w piłce nożnej. Nie zawsze peryferia wielkiego futbolu są równoznaczne z odcinaniem kuponów od kariery.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 2

opublikowny przez Maciej Siemiątkowski około 26 dni temu