Uśpiony talent polskiej kadry

Dodany 07-09-2017, 21:50, do: Liga włoska, Liga francuska, Reprezentacja, Europa,
Uśpiony talent polskiej kadry

Jeszcze niedawno był szykowany na następcę Roberta Lewandowskiego. Cała piłkarska Polska liczyła, że wystrzeli z formą podczas tegorocznych młodzieżowych Mistrzostw Europy. Jednak ostatni sezon jak i rozgrywany w Polsce turniej były rozczarowaniem w wykonaniu tego napastnika. Co dzieje się z Mariuszem Stępińskim?

Tekst alternatywny...
Piłkarza rozbawiły porównania do Roberta Lewandowskiego na pierwszej konferencji w nowym klubie

Karierę zaczynał w Pieście Błaszki, a potem Pogoni Zduńska Wola. Prędko na jego talencie poznał się ówczesny trener Widzewa Łódź - Radosław Mroczkowski. Już tam zaczął pisać historię. Debiutując jako 16-latek w Ekstraklasie stał się najmłodszym debiutantem w historii łódzkiego klubu. Stępiński z miejsca stał się wiodącą postacią klubu, o którą walczyły największe marki w kraju. W międzyczasie zdobył brązowy medal Mistrzostw Europy U-17 z kadrą Marcina Dorny. Stępiński wykazał się nie lada cierpliwością. Kiedy wielu nastolatków szybko poszłoby za większymi pieniędzmi do potentatów, on rozegrał w Widzewie 2 pełne sezony po czym ruszył na szlify do Norymbergi (lipiec 2013).

Tam zaczęły się schody w karierze młodego Stępińskiego. Nie zdołał przebić się do wyjściowego składu 10. drużyny Bundesligi i musiał zadowolić się grą w czwartoligowym zespole rezerw. Po rozczarowaniu za zachodnią granicą wypożyczyła go Wisła Kraków, ale tam również obyło się bez rewelacji. Zaledwie 2 bramki w 25 spotkaniach najwyższej klasy rozgrywkowej to niezbyt zadowalający wynik jak na nadzieję polskiej piłki.

Ziemią obiecaną miał być Ruch Chorzów, który zaryzykował wykupienie napastnika. Stępiński pod skrzydłami Waldemara Fornalika wrócił do dyspozycji ze swojego złotego okresu. Strzelał jak na zawołanie (15 bramek). W końcowej klasyfikacji strzelców sezonu 2015/2016 uplasował się na 3. miejscu za Airamem Cabrerą (16 goli) i niedoścignionym Nemanją Nikoliciem (aż 28 trafień).

Nagrodą za czujność w polu karnym był wyjazd na EURO 2016. Adam Nawałka znalazł miejsce dla młodego snajpera, który w dorosłej kadrze zagrał do tamtego czasu tylko 3 razy. Stępiński miał zatem okazję by z bliska podpatrzeć najwyższą europejską półkę i trenować z Robertem Lewandowskim.

Po rewelacyjnych rozgrywkach na Górnym Śląsku zwerbował go do siebie Waldemar Kita - prezes francuskiego Nantes. Dla młodego napastnika z Polski miejsce w składzie znalazł trener René Girard. Francuz na starcie zaufał Stępińskiemu, który regularnie pojawiał się w wyjściowej jedenastce. Zmiany przyszły wraz ze zmianą szkoleniowca. Od grudnia 2016 za sterami usiadł Sérgio Conceição, a z nim coraz rzadszy widok Polaka na murawie. Nie pomógł rewelacyjny występ przeciwko Olympique Marsylii, w którym Stępiński ośmieszył otaczających go obrońców i z kilku metrów pokonał Yohanna Pelé. Już w następnym spotkaniu z FC Metz (18 lutego 2017) Portugalczyk oburzony zerem na tablicy wyników wymienił w przerwie dwóch ofensywnych graczy (w tym Mariusza) i od tamtej pory Stępiński do końca sezonu 2016/2017 rozegrał łącznie raptem 13. minut. Na ten fatalny wynik wpływ miała zmiana taktyki - Conceição wychodził z założenia, że napastnik jest pierwszym obrońcą. Pod wodzą portugalskiego trenera snajperzy musieli więcej pracy przykładać do przygotowania fizycznego i do gry w obronie, czemu nie zawsze potrafił sprostać tak młody zawodnik. Drugim czynnikiem był transfer Prejuce Nakoulmy, który po rewelacyjnym występie na Pucharze Narodów Afryki wystrzelił z formą i we Francji.

Po słabym półmetku sezonu Mariusz Stępiński liczył na zmycie plamy podczas Młodzieżowych Mistrzostw Europy rozgrywanych w Polsce. Turniej miał być okazją na udowodnienie swojej wartości i powrót do wyjściowego składu Nantes lub wypracowanie ewentualnego transferu. Brak występów w klubie wpłynął na jego dyspozycję w biało-czerwonej koszulce. W pierwszym meczu ze Słowakami nie potrafił fizycznie sprostać obrońcom, podobnie było w potyczce ze Szwecją. Ostatnie spotkanie rozpoczął na ławce, na boisku pojawił się dopiero w 74. minucie, kiedy przegrywaliśmy już 2:0.

-Dla mnie Stępiński nie ma potencjału na piłkarza wysokiej klasy i będę się przy tym upierał. On nie ma żadnej techniki. Nie widziałem, żeby on „kiwnął” jakiegoś gracza.
Tak po przegranym meczu inauguracyjnym EURO U-21 ze Słowacją grzmiał Andrzej Iwan. Były reprezentant Polski nie krył rozczarowania wobec napastnika, który miał - zdaniem Jerzego Engela - być jednym z najzdolniejszych na kontynencie wśród młodego pokolenia.

Równie nieprzychylny, co niektóre opinie, okazał się start nowego sezonu Ligue 1. Trener, który zastąpił Sérgio Conceição - Claudio Ranieri - nie ufał Stępińskiemu. Piłkarz z Sieradza pojawił się tylko w 1 meczu na 4 możliwe (zaliczył kilka minut w końcówce spotkania z Troyes).

W ostatnim momencie rękę po 22-latka wyciągnęło włoskie Chievo Verona. Czternasty zespół poprzednich rozgrywek Serie A na rok wypożyczył Stępińskiego, który otrzymał w nowym klubie koszulkę z ,,9" na plecach. Polak wpisuje się do modelu trenera Rolando Marana, który lubi ściągać młodych zawodników, stopniowo ich wprowadzać i kreować na wiodące postaci klubu. Niech to nie okaże się mylące - zanim Mariusz przebije się do składu, będzie musiał wygrać rywalizację z najlepszymi strzelcami klubu z ubiegłego sezonu. Wylansowany przed Marana Roberto Inglese (10 bramek) i doświadczony Sergio Pellissier (9 goli) to nie lada konkurenci, którzy tanio skóry nie sprzedadzą.

Jeśli Stępiński odwdzięczy się Weronie tak samo jak Widzewowi i Ruchowi to możemy być spokojni o formę naszego napastnika. Włochy mogą się okazać dla niego zbawiennym kierunkiem. Serie A nie jest tak wymagająca jeśli chodzi o aspekt fizyczny jak francuska Ligue 1. Nie raz okazało się, że na Półwyspie Apenińskim Polacy dobrze się aklimatyzowali. W tej adaptacji Mariusz nie pozostanie sam. Do tego samego zespołu w zakończonym oknie transferowym dołączył inny Polak - Paweł Jaroszyński. Nasza kolonia we Włoszech się rozrasta (w tym sezonie aż 11 polskich zawodników) i powoli wypiera inny popularny wśród rodaków kierunek - Niemcy.

O tym, że nowy kraj się Stępińskiemu spodobał dowodzi jego postawa podczas oficjalnej prezentacji. Z uśmiechem odpowiadał na pytania miejscowych dziennikarzy, którzy nie zapomnieli zapytać o jego idola. Nowy nabytek wykazał się dużymi ambicjami i chęcią dorównania jednemu z najlepszych polskich strzelców.
-Każdy młody piłkarz w Polsce może się na nim wzorować. Jeśli w przyszłości będę grał tak jak Lewandowski to będzie dobrze.

I tego mu wszyscy życzymy. Nie raz pokazał, że stać go na wiele.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 1

opublikowny przez Maciej Siemiątkowski około 12 dni temu