Co raz bardziej do przewidzenia są losy niektórych drużyn. Jednak nie wszystkie się poddają co urozmaiciło kolejne zmagania, już 17. kolejki PGNiG Sueprligii mężczyzn.
Tauron Stal Mielec – MKS Nielba Wągrowiec 39:27 (21:15)
20 minut potrzeba było aby gospodarze wyszli na bezpieczną przewagę i utrzymali ją do końca. Tauron umacnia się na trzecim miejscu w tabeli i ma bardzo realne szanse na walkę o medale. Nielbiści nie podołali zdobyć punktów w osłabionym składzie. Ich sytuacja nie jest jednak tragiczna ponieważ wciąż walczą o grę w play-off.
KS Azoty Puławy – SPR Chrobry Głogów 32:25 (13:12)
Pewne zwycięstwo Puławian przyszło dopiero w drugiej odsłonie spotkania. Pierwsza połowa przebiegała spokojnie, bez większych wzlotów czy upadków. Gospodarze minimalnie prowadzili grę, a Głogów walczył z wiarą w zwycięstwo. Jednakże obydwa zespoły mają jak na razie pewną pozycję w centrum PGNiG Superligi mężczyzn.
Siódemka Miedź Legnica – PBS Jurand Ciechanów 31:30 (16:15)
Dawno nie było jakiejś niespodzianki w lidze, więc ten mecz tak nazwiemy. Nie bez przyczyny. Miedź Legnica powoli była spisywana na straty, jednak w ostatniej kolejce zdobyła dwa punkty i teraz kolejne dwa. Mówią że, uciekinierzy nie mają honoru, chyba że, ucieka się ze strefy play-out. Gospodarze podeszli do tego spotkania bardzo skoncentrowani, wiedząc iż, Jurand nie będzie skłonny ratować sąsiadów z tabeli. Sytuacja Juranda nie jest lepsza, można powiedzieć, że po tym spotkaniu zajmują ostatnie miejsce w tabeli, ponieważ Warmii Olsztyn nie musimy już zaliczać do ligi.
MKS Zagłębie Lubin – MMTS Kwidzyn 23:34 (14:20)
Istny pogrom w wykonaniu MMTS. Zespół grał tak pewnie jakby grał przed własną publicznością. Przyjezdni zagrali spokojnie, wręcz podręcznikowo. Sukcesywnie zwiększali przewagę i doszli do 11-bramkowej wygranej nad zespołem Miedziowych. Kolejny raz Damian Kostrzewa udowodnił, że jego transfer w poprzednim sezonie przynosi zespołowi z Kwidzyna same radości. Dzięki wygranej MMTS depcze po piętach zawodnikom Tauronu Stali Mielec.
NMC Powen Zabrze – Wisła Płock 24:30 (14:12)
A mogła być wielka sensacja, chociaż czy taka wielka to nie wiadomo. Wisła wiele razy pokazywała, że może mieć gorszy dzień. Tym razem nie był aż tak zły, jak wskazywała na to pierwsza połowa. Nafciarze przegrali pierwszą część dosłownie w ostatnich dwóch minutach. Jednakże jak na mistrza Polski przystało zespół z Płocka pokazał, kto jest obrońcą tytułu mistrzowskiego i podołał Powenowi.