Mistrzostwa świata 2017: Nie ma mocnych na Francuzów - obronili tytuł!

Dodany 29-01-2017, 19:34, do: Reprezentacja, Pozostałe,
Mistrzostwa świata 2017: Nie ma mocnych na Francuzów - obronili tytuł!

Reprezentacja Francji pokonała w paryskim finale mistrzostw świata Norwegów i obroniła trofeum wywalczone przed dwoma laty w Katarze! Trzecie miejsce niespodziewanie wywalczyła kadra Słowenii.

Ponad 15,5 tysiąca widzów zjawiło się w Accorhotels Arena by zobaczyć finał francuskiej imprezy, a kto wie czy także nie pożegnanie kilku legend handballu. Większość z pewnością się nie zawiodła. Pierwsza część była toczona w niezwykłym tempie (do czego już przyzwyczaiły nas finały wielkich imprez w ostatnich latach). Gospodarze niesieni dopingiem swoch rodaków poczatkowo jakby ulegli presji, gdyż popełniali wiele prostych błędów. Energią kipiał jak zwykle Nikola Karabatić, który starał sie być wszędzie. Problemem jednak jego (jak i kolegów) była skuteczność - zmuszeni do rozgrywania długich akcji, kończyli je często niecelnym rzutem lub zatrzymywał ich Torbjoern Bergerud. Dla Norwegów była to idealna sytuacja, gdyż mogli grać swój szybki szczypiorniak - 4-5 podań i rzut. Kilka minut wystarczyło aby Skandynawowie w ten sposób zbudowali przewagę... Doskonałe asysty Sandera Sagoesena, bomby z dystansu Kenta Robina Tonnesena oraz precyzja Espena Lie Hansena uniemożliwiały Francuzom doskoczenie do rywali. Kiedy przewaga osiagnęła już 3 bramki trener Didier Dinart zdecydował się zmienić w bramce legendarnego Thierry Omeyera na Vincenta Gerarda i to okazało się odpowiednim bodźcem dla gospodarzy. Doświadczenie Daniela Narcisse'a oraz skuteczność Kentina Mahe pozwoliły doprowadzić do remisu pod koniec pierwszej części, a nawet zejść na nia z jednobramkową zaliczką dzięki sprytnemu przechwytowi oraz doskonale rozegranej kontrze zakończonej wraz z końcową syreną przez Valentina Porte... Wydawało się ze będzie to jeden z najbardziej wyrównanych finałów w historii, jednak drugą odsłonę Norwegia rozpoczęła tak jakby jej zawodnicy zostali w szatni. Podbudowani zaś końcówką pierwszej, gospodarze skrupulatnie wykorzystywali błędy przeciwnika. Dość powiedzieć, że pierwsze 10 minut tej części "trójkolorowi" wygrali 6:2 i zbudowali sobie przewagę pięciu goli. Taką w finale ciężko odrobić, chociaż oczywiście Norwedzy nie zamierzali się poddać. Wydaje się jednak iż po półfinale z Chorwacją (zakończonym dogrywką) poprostu nie mieli sił. Udało im się zmniejszyć nieco straty, ale od wyniku 25:22 znów kapitalnie zaczął bronić Gerard... Kolejne celne rzuty Francuzów oraz proste błędy przeciwników przypieczętowały ponowny sukces "Allez les Blues". Ostatnią bramkę zdobył nie kto inny jak lider, czyli Karabatić a końcowy wynik 33:26 nie pozostawił złudzeń kto był lepszy w tym pojedynku.
Francuzi obronili mistrzostwo świata zasłużenie i chyba udowodnili wszystkim, że są najlepszą drużyną w historii handballu! Brazowy medal zdobyła reprezentacja Słowenii, która pokonała wczoraj Chorwatów 31:30 (choć jeszcze na 20 minut przed końcem przegrywała 15:22!), a reprezentacja Polski zakończyła turniej na siedemnastej lokacie -co prawda nie wyszła z grupy zajmując w niej zaledwie 5.miejsce (pokonaliśmy tylko Japonię, przegraliśmy zaś z finalistami oraz Rosja i Brazylia), ale należy pamiętać, że w turnieju poza Mateuszem Jachlewskim, Piotrem Chrapkowskim, Przemysławem Krajewskim i Michałem Daszkiem grali sami młodzi lub mało doświadczeni zawodnicy. Warto więc odnotować wygraną w Pucharze Prezydenta (trofeum dla najlepszej drużyny z tych, które nie przebrnęły I fazy turnieju) po zwycięstwach z Tunezją i Argentyną, które daje nadzieję na przyszłość...

FINAŁ:
Francja - Norwegia 33:26 (18:17)
mecz o 3.miejsce:
Słowenia - Chorwacja 31:30 (13:18)

źródło: inf.własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 1

opublikowny przez Kuba Cimoszko 8 miesięcy temu