Czy nadchodzi kres „złotej ery” polskiego szczypiorniaka?

Dodany 23-08-2010, 20:50, do: Reprezentacja,
Czy nadchodzi kres „złotej ery” polskiego szczypiorniaka?

Od 2006 roku i pamiętnego mundialu w Niemczech reprezentacja Polski jest jedną z najlepszych ekip na świecie. Pierwszym objawem wskazującym na to, że Polacy mogą liczyć się w światowej czołówce były Mistrzostwa Europy Juniorów do lat 20 rozgrywane w Gdańsku w 2002 roku.

Młodzi Polacy w 2002 roku zdobyli Mistrzostwo Europy i ruszyli na podbój „handballowego” świata. Dziś osiem lat po tamtym sukcesie seniorska reprezentacja jest faworytem do zajęcia miejsca na podium we wszystkich wielkich imprezach. Ale czy „złota era” polskiego szczypiorniaka nie zakończy się równie szybko i niespodziewanie jak się rozpoczęła?

W tym roku odbyły się Mistrzostwa Europy do lat 20 i 18. Polska reprezentacja wzięła udział tylko w mistrzostwach Starego Kontynentu do lat 18 i zajęła tam niezbyt wysokie dziesiąte miejsce. Reprezentacja do lat 20 nie awansowała do turnieju finałowego. Czy w młodzieżowych reprezentacjach łatwo znaleźć następców Bieleckiego, Lijewskiego czy Jurkiewicza?

Wspomnień czar

Młodzi szczypiorniści rozpoczęli swój marsz po niespodziewany sukces od meczu z Rumunami. Polacy nie byli stawiani w gronie faworytów, nie ukrywał tego nawet ówczesny szkoleniowiec Polaków – Wojciech Nowiński, który w jednym z przed turniejowych wywiadów, tak oceniał szansce swoich podopiecznych - biorąc pod uwagę osiągnięcia pozostałych drużyn na arenie międzynarodowej w kategorii juniorów, polski zespół trudno zaliczyć do faworytów. Tym niemniej, biorąc pod uwagę eliminacje, uważam, że będą to mistrzostwa niespodzianek, możemy mieć nadzieję, że jedną z tych przyjemnych niespodzianek może być Nasza drużyna.

Mecz z Rumunami był wyrównany tylko przez pierwsze dziesięć minut (4:4), później inicjatywę przejęli Polacy i systematycznie powiększali swoją przewagę. Po dwóch kwadransach spotkania „biało-czerwoni” prowadzili 18:11. Druga połowa była tylko formalnością, znakomicie spisali się bramkarze Naszej reprezentacji – Michał Świrkula i Marcin Makówka. Polacy udanie rozpoczęli Mistrzostwa – wygrali 34:21. Najskuteczniejszym zawodnikiem kadry był lewy rozgrywający – Karol Bielecki, zdobył 9 bramek.

Kolejnymi przystankami Polaków na drodze do wymarzonego tytułu były reprezentacje Rosji i Słowenii. Mecz z reprezentacją Rosji od początku układał się po myśli Polaków, którzy po pierwszym kwadransie prowadzili 8:7. Kolejny kwadrans to pokaz znakomitej gry w wykonaniu podopiecznych Nowińskiego, którzy niesieni wspaniałym dopingiem schodzili na przerwę prowadząc aż siedmioma bramkami – 18:11.W drugiej połowie Polacy konsekwentnie realizowali założenia taktyczne i zwyciężyli 36:28. Po raz kolejny najskuteczniejszym graczem polskiego zespołu był Karol Bielecki (15 bramek). W reprezentacji Rosji dobre zawody rozegrali zawodnicy, którzy jak się później okazało, grali w polskim klubie Wiśle Płock – Alexey Peskov i Ivan Pronin. W kadrze Rosji znajdował się jeszcze jeden zawodnik, który biegał później po parkietach Ekstraklasy – Andriej Frolov.

Kolejny mecz był najtrudniejszym jak dotąd sprawdzianem Polaków. Naprzeciw polskiej siódemki stanęła reprezentacja Słowenii. W składzie ekipy trenera Slavko Iveziča występowali wtedy m.in. Jure Natek, który w ostatnim okienku transferowym łączony był z płocką Wisłą i Luka Dobelesek – rozgrywający, który latem trafił do klubu z Tumskiego Wzgórza. Jednak największą gwiazdą tamtej ekipy był - Vid Kavtičnik. Obecny prawoskrzydłowy Montpellier HB w gdańskim turnieju, podobnie jak Dobelsek i Natek, zdobył siedem bramek. Sam mecz był bardzo emocjonujący i nie układał się pomyśli Polaków szczególnie w pierwszej połowie spotkania, którą Polacy przegrali 11:16. Na drugą połowę „biało – czerwoni” wyszli odmienieni i przez blisko dwadzieścia minut nie pozwolili sobie strzelić bramki. Duża w tym zasługa Marcina Makówki, który odbił aż 14 rzutów i bronił z 50 % skutecznością. Po raz kolejny najlepszym strzelcem ekipy był Bielecki (7 bramek), jednak po piętach deptał mu Lijewski (5 bramek). Po tym zwycięstwie Polacy bardzo przybliżyli się do czołowej czwórki turnieju.

Kolejnym przeciwnikiem Polaków była Litwa. Zwycięstwo w tym meczu zapewniało Polakom pierwsze miejsce w grupie i awans do półfinałów. Młodzi Polacy stanęli na wysokości zadania i pewnie pokonali Naszych sąsiadów 35:27.

Ostatnim grupowym rywalem Polaków byli Ukraińcy. Mecz ten był tylko formalnością, jednak Polacy nie odpuścili rywalom i pewnie wygrali 32 : 25. Tym samym polski zespół był jedynym zespołem, który wygrał wszystkie mecze grupowe.

Rywalami Polaków w półfinale byli Macedończycy. Sam mecz był bardzo dramatyczny i na początku nie układał się po myśli Polaków. Wystarczy powiedzieć, że Polacy pierwszą bramkę zdobyli w dwunastej(!) minucie spotkania. Na przerwę gracze Nowińskiego schodzili mając do odrobienia sześć bramek, ponieważ przegrywali 6:12. W drugiej części gry nastąpiła bardzo duża zmiana stylu gry Naszego zespołu. Polacy zaczęli bronić dwóch zawodników indywidualnie i w 14 minucie przegrywali już tylko jednym punktem. Po kolejnych 4 minutach zdołali doprowadzić do remisu 16:16. W tym momencie zaczęła się gra "bramka za bramkę" - żaden z zespołów nie był w stanie zdobyć znaczącej przewagi. Polacy na sześć sekund przed końcem spotkania przegrywali jedną bramką, wtedy na szóstym metrze faulowany był Lijewski a karnego na bramkę zamienił Michał Salami i doprowadził do dogrywki. Pierwsza dogrywka również była bardzo wyrównana, a na pięć sekund przed końcową syreną rzut karny wykonywali Macedończycy. Cała hala zamarła, by po chwili eksplodować z radości, ponieważ Michał Świrkula obronił rzut karny! Widzów zgromadzonych w hali czekała, więc druga dogrywka. W drugiej dogrywce role się odwrócił i to Polacy na kilka sekund przed końcem prowadzili jedną bramkę (32:31). Macedończycy mieli jeszcze szansę, aby doprowadzić do remisu. Jednak kolejny rzut karny obronił Michał Świrkula. Jeszcze tylko daleki rzut Jurkiewicza, którego bramkarz macedoński nawet nie starał się zablokować i Polacy mogą się cieszyć ze zwycięstwa i awansu do finału Mistrzostw Europy do lat 20.

W finale naprzeciw Polaków po raz kolejny stanęła reprezentacja Słowenii i po raz kolejny to Polacy okazali się lepsi i zdobyli Mistrzostwo Europy do lat 20.

Ostateczna klasyfikacja ME do lat 20:

1. Polska
2. Słowenia
3. Jugosławia
4. Macedonia
5. Dania
6. Rumunia
7. Rosja
8. Czechy
9. Ukraina
10. Portugalia
11. Chorwacja
12. Litwa

Król strzelców turnieju: Karol Bielecki (56 bramek)

Siódemka turnieju:
Prawoskrzydłowy: Brumen
Lewoskrzydłowy: Spiler
Obrotowy: Rakcevic
Lewy rozgrywający: Bielecki
Prawy rozgrywający: Stankovic
Środkowy rozgrywający: Jurkiewicz
Bramkarz: Ristovski

Podpory reprezentacji

Wielu z zawodników, którzy tworzyli „złotą” kadrę juniorów z 2002 roku, jest podporą seniorskiej reprezentacji prowadzonej przez Bogdana Wentę. Niektórzy gracze tamtego zespołu nie odnaleźli się w seniorskim szczypiorniaku i mimo wielkiego talentu nie zachwycają kibiców swoją grą na poziomie reprezentacji.
Mistrzostwo Europy juniorów zdobyte w hali gdańskiego AWFiSu było solidnym fundamentem, na którym zbudowano dom – reprezentację, która zdobywa medale mistrzostw Świata i Europy.

Obecnie w seniorskiej reprezentacji występuje siedmiu zawodników, którzy w 2002 sięgali po czempionat na Starym Kontynencie. Są to: Krzysztof Lijewski, Karol Bielecki, Daniel Żółtak, Piotr Grabarczyk, Rafał Gliński, Mariusz Jurkiewicz i Patryk Kuchczyński.

A gdzie następcy?

Wrócimy do czasów współczesnych. Czy gdy karierę reprezentacyjną zakończą: Szmal, Bielecki, Jurasik polska kadra nadal będzie odnosiła sukcesy, do których przyzwyczaiła Nas w ostatnich latach?

Chociaż polscy juniorzy nie odnoszą już tak spektakularnych sukcesów jak ten z 2002 roku to ich postawa na boiskach Ekstraklasy i I ligi pozwala Nam mieć nadzieję, że wśród nich znajdą się gracz, którzy godnie zastąpią obecnych kadrowiczów.

Moim zdaniem, pierwsza siódemka reprezentacji Polski po 2012 roku będzie wyglądała następująco:

Bramka: Piotr Wyszomirski – „Wyszu” już teraz ma duże doświadczenie ligowe i międzynarodowe. Jeśli nadal będzie rozwijał się tak jak do tej pory to będzie jednym z najlepszych golkiperów na świecie.

Obrotowy: Kamil Syprzak – Obrotowy płockiej Wisły imponuje warunkami fizycznymi (208 cm/110 kg), jeśli trener Walther będzie dawał mu szansę gry to w niedługim czasie możemy doczekać się polskiego Igora Voriego.

Lewe skrzydło: Damian Kostrzewa – Kostrzewa swój talent pokazywał głównie na parkietach Ekstraklasy, jako gracz gdańskiego AWFiSu. Po tegorocznym transferze do Kielc i treningach z Bogdanem Wentą Damian na pewno rozwinie się jeszcze bardziej i będzie miał w przyszłości duży wpływ na grę kadry.

Prawe skrzydło: Robert Orzechowski – Ten leworęczny zawodnik w swoim macierzystym klubie (MMTS) gra na rozegraniu, jednak szkoleniowiec kadry uznał, że lepiej będzie prezentował się on w roli skrzydłowego i nie pomylił się. Młody „Orzech” pokazał swój potencjał m.in. w czerwcowych spotkaniach z Chorwacją.

Lewe rozegranie: Piotr Chrapkowski
– Kolejny zawodnik w naszej siódemce, który pierwsze kroki stawiał w gdańskim AWFiS-ie pod okiem Daniela Waszkiewicza. Upadek piłki ręcznej w Gdańsku spowodował, że „Chrapcio” przeniósł się do płockiej Wisły. W barwach „Nafciarzy” będzie miał sporą konkurencję do gry w składzie i bardzo dobrych „nauczycieli” – Michała Zołoteńko, Larsa Madsena czy Adama Twardo. Jeśli Chrapkowski pod okiem trenera Larsa Walthera nadrobi zaległości fizyczne i poprawi grę w obronie to  będzie godnym następcom Karola Bieleckiego

Prawe rozegranie: Paweł Paczkowski - Kolejny Wiślak, swoje pierwsze szlify zdobywa w I lidze pod okiem trenera Bogdana Janiszewskiego. Paczkowski mimo swojego młodego wieku (w 2012 roku „Paczas” będzie miał 19 lat) zdążył już rzucić wiele bramek na zapleczu Ekstraklasy. Wielu ekspertów zgadza się z opinią, że mam w Polsce prawdziwy diament.

Środek rozegrania: Kamil Mokrzki
– Rozgrywający płockiej Wisły zadebiutował w Ekstraklasie za czasów trenera Olivera Jensena. Jeśli będzie dobrym uczniem, to może wiele się nauczyć od rozgrywających Wisły – Vegarda Samdhala i Luki Dobelseka.

  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 1

opublikowny przez Damian Falkowski prawie rok

Chcesz napisać komentarz? Potrzebujesz być zalogowany(a) aby dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta możesz sie zarejestrować..