"Nic nie wiem o tym przeciwniku" - rozmowa z Fabianem Drzyzgą, rozgrywającym AZS-u Częstochowa

Dodany 21-02-2012, 19:04, do: PlusLiga,
"Nic nie wiem o tym przeciwniku" - rozmowa z Fabianem Drzyzgą, rozgrywającym AZS-u Częstochowa

16. kolejka Plus Ligi zakończyła się szczęśliwie dla siatkarzy spod Jasnej Góry, którzy rozstrzygnęli spotkanie z LOTOSEM Treflem Gdańsk na swoją korzyść. Po tym meczu Fabian Drzyzga odpowiedział na kilka pytań specjalnie dla NiceSport.pl!

Alina Bojarczuk (NiceSport.pl):To było chyba dość ciężkie spotkanie. Jak je ocenisz?
Fabian Drzyzga:
Na pewno to nie były jakieś trudne sety, tylko bardziej trzeba było się skoncentrować na grze w siatkówkę. W trzecim secie już byliśmy głowami w podróży do domu i chyba to nas zgubiło. Traciliśmy bardzo łatwe punkty w przyjęciu i od tego się zaczęło. Chłopaki z Gdańska uwierzyli, że można. Na szczęście później to oni stanęli na chwilę, bo już chyba myśleli, że tie-break będzie. Wszystko się, więc wyrównało. Cieszymy się z tych trzech punktów, a przede wszystkim ze zwycięstwa. Teraz będzie długa miła podróż.

Musisz przyznać, że w tym spotkaniu Trefl zagrał bardzo dobrze blokiem. Nie było łatwo ich zgubić?
Ja nie oceniam tego spotkania pod względem, czy gubiłem blok, czy nie. Najważniejsze, że wygraliśmy to spotkanie. Statystykami niech się zajmą trenerzy. Poza tym one także nie są idealne. Myślę, że mecz nam się udał. Graliśmy dobrze przez prawie trzy sety, więc z tego trzeba się cieszyć.

Wczoraj odbył się trening Waszego zespołu po spotkaniu siatkarek. Czy pomógł Wam w odniesieniu dzisiejszego zwycięstwa?
Na pewno tak. Zawsze te półtorej godzinne treningi pomagają, żeby trochę złapać orientację w terenie. Hala jest bardzo przyjemna. Tak samo jak ERGO Arena. Nie ma żadnych problemów, żeby człowiek się przyzwyczaił do grania, więc trening był udany pod względem tego, żebyśmy zapoznali się z otoczeniem.

Twoi koledzy twierdzili nawet, że ta hala lepiej wypada w porównaniu, bo tutaj czuć atmosferę.
Tak, jeśli na ERGO Arenę przyjdzie nawet dwa tysiące ludzi to się wydaje, jakby przyszło dwadzieścia osób, a tutaj, kiedy przyjdzie sto osób robi wrażenie pełnej sali. Ja uważam, że obie hale są bardzo przyjemne, jeśli przyjdą kibice i oczywiście się wygra.

Dzisiaj nawet pojawiło się w Sopocie kilku Waszych kibiców.

No tak, bardzo im dziękujemy za przybycie. Zwłaszcza po ostatnim meczu, kiedy zagraliśmy bardzo słabo. Trzeba było ich przeprosić. Tak też uczynił nasz kapitan. Fajnie, że dzisiaj przyjechali. Było słychać to wsparcie w tej malutkiej hali. Naprawdę im dziękujemy.

Ostatnie trzy przegrane spotkania w Plus Lidze nie wróżyły zbyt dobrze.
No tak, ale przegraliśmy z samą górą. Z Rzeszowem raz wygraliśmy w tym sezonie. Także wyszło na remis, co przed sezonem byśmy brali w ciemno. Szkoda tego meczu z Kędzierzynem, ale tak jak mówię, to były drużyny z górnej części tabeli. Nie skupiamy się jednak, aż tak na tych meczach. Raczej myślimy teraz o naszych przyszłych przeciwnikach. Zaraz mamy jeszcze Warszawę, puchary challenge. To teraz najważniejsze mecze dla nas są.

Co do europejskich pucharów, czy one nie wybijają Was trochę z rytmu? W końcu to dodatkowe podróże.
Nie, podróże nie są takie złe. W zasadzie mieliśmy małe problemy na lotnisku ostatnio, ale takie jest życie, kiedy się podróżuje. Trzeba się do tego przyzwyczaić. To nie jest jakiś wielki problem. Może tylko mniej trenowaliśmy i to wychodziło w postaci braku siły, chociażby. Europejskie puchary są naprawdę bardzo fajne. Można zwiedzić bardzo ciekawe państwa, jak Hiszpania i Portugalia.

Co takie wydarzyło się na tym lotnisku?

Stało się coś takiego, że mieliśmy zabukowane bilety na pewną godzinę i faktycznie było tak, ale tylko połowa grupy poleciała tym lotem, a druga połowa poleciała o godzinie 18. Także mieliśmy siedem godzin pięknego czekania na lotnisku w Maladze, a chłopaki później czekali na nas te siedem godzin w Berlinie w autokarze.

I niewiadomo kto miał gorzej…

No, dokładnie. Tak czy inaczej, cała drużyna przecierpiała.

A wracając już do samego meczu? Jak zapamiętałeś tamto spotkanie?
Był on trudny, ale szczęśliwy. W tie-breaku wyszedł u nich jeden dobry zawodnik i wstrzelił się zagrywką, chociaż my mieliśmy jakąś przewagę, nie udało się wygrać spotkania. Potem w złotym secie znowu to powtórzył, ale chyba za szybko uwierzyli, że można wygrać i grać dalej. Chyba to ich zgubiło. Emocje były naprawdę fajne. Przeszliśmy dalej i teraz możemy pojechać do Francji. To będzie kolejna miła wycieczka.

Świętowaliście to zwycięstwo w jakiś sposób?

Nie, była tylko radość na boisku. Na inne świętowanie nie było czasu, bo mamy w terminarzu mecze zbyt blisko siebie, aby pozwolić sobie na coś takiego.

Czy myśleliście już o meczu z Rennes Volley 35?

Nie, my tak daleko nie wybiegamy w przyszłość. Dosłownie nic nie wiem o tym przeciwniku. Wiemy tylko, że nasz trener tam grał, bodajże 7 lat, ale to nic nam nie daje, bo to było kiedyś. To będzie przydatne, kiedy będziemy w Rennes i trener będzie nas mógł oprowadzić po tym miasteczku.

Dostaniecie jakieś materiały przygotowawcze?
Tak, tak. Każda drużyna dostaje zawsze jakieś materiały.

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę powodzenia.
Dziękuję.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 2

opublikowny przez Alina Bojarczuk 3 miesięcy temu
Zobacz również:

Chcesz napisać komentarz? Potrzebujesz być zalogowany(a) aby dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta możesz sie zarejestrować..