Miał rządzić a dzieli, czyli o challenge’u słów kilka

Dodany 22-11-2012, 12:50, do: Pozostałe,
Miał rządzić a dzieli, czyli o challenge’u słów kilka

W poprzednim sezonie w rozgrywkach PlusLigi pojawiło się, jak się wtedy wydawało, wielkie dobrodziejstwo, czyli system wideoweryfikacji. Miał on raz na zawsze zakończyć spory dotyczące złych decyzji sędziów. Miał.

Ideę sprawdzania decyzji sędziów chyba wszyscy uznali za słuszną. Każda drużyna nie raz czuła się pokrzywdzona z powodu błędu. Długo pracowano nad rozwiązaniem umożliwiającym wyeliminowanie sporów. I oto po latach pracy i projektów powstał challenge - zespół kamer obejmujących linie boiska oraz górną taśmę siatki. Teoretycznie wszystko powinno zmienić się tylko na lepsze - przecież przy dzisiejszej siatkówce nawet sędziowie bywają niepewni swoich decyzji. Piłki lecą bardzo szybko, o wielu punktach decydują centymetry. Możliwość sprawdzenia w zwolnionym tempie powinna tylko pomóc i zlikwidować wszystkie spory. Tyle teoria.

A jak jest w praktyce? - Zaczynamy współczuć sędziom - mówi Jacek Nawrocki. Dlaczego? Podczas pierwszego roku działania weryfikacji było wiele niejasności. Co sprawdzamy, dlaczego, kiedy. Niejednokrotnie takie wątpliwości mieli sami zawodnicy. A przecież był regulamin i wszystko powinno być oczywiste. Niestety. Jako pierwszy największe wątpliwości miał szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla, Lorenzo Bernardi. Co sprawdzamy? Dlaczego? Nieważne. Ważne za to, że drugi sędzia musi iść do monitora, obejrzeć akcję, sprawdzić wszystko i wrócić. Później wpisać ewentualne zmiany do protokołu i wracamy. Ale nie tak łatwo. Challenge czasami rośnie nawet do rangi założenia taktycznego. Kiedy przeciwnik jest na fali, a zespołowi nie idzie, wystarczy sprawdzić którąś z decyzji. A może się uda! - To jest dodatkowy czas, dodatkowa szansa wygrania piłki, dodatkowa zmiana rytmu - zaznacza Nawrocki.

Bardzo dużą wątpliwość budzi również sposób sprawdzania. Kibice będący na hali nie są informowani, co jest przedmiotem weryfikacji. Dotknięcie siatki, przejście linii, a może to, gdzie piłka upadła? Nawet na halach wyposażonych w telebimy nie można oglądać tego, co widzi sędzia. Czasami, kiedy mecz jest w telewizji, którejś z kamer udaje się "podglądnąć" obrazki wyświetlane na monitorze systemu weryfikacji. Ta praktyka jest jednak nielegalna! Na meczu powinien być ochroniarz broniący system przed wszelakimi podglądaczami! - Czemu to jest ogarnięte tajemnicą? Czy tam się dzieją jakieś rzeczy nie w porządku? - pyta trener Skry. - Może coś tu jest nie tak i może to jest tak naprawdę dodatkowe narzędzie do psucia rytmu w graniu? - zastanawia się szkoleniowiec wicemistrzów Polski.

Zarówno europejskie, jak i światowe władze siatkówki poważnie zastanawiają się nad wprowadzeniem weryfikacji w meczach międzynarodowych. Bacznie przyglądają się, jak wszystko funkcjonuje w Polsce. Zawodnicy mieli już możliwość weryfikacji decyzji sędziów podczas Final Four Ligi Mistrzów, co niestety i tak nie pomogło rozwiać wszystkich wątpliwości, oraz w tegorocznych Klubowych Mistrzostwach Świata. Co ciekawe, podczas tej drugiej imprezy nawet bełchatowianie prawie nie używali tego dobrodziejstwa techniki. - Byliśmy na turnieju w Katarze, gdzie ten challenge nie był znany. Był znany tylko nam. Nas tak spacyfikowali, że my tam też challenge'u nie braliśmy. Te zawody zupełnie inaczej wyglądały. Powiem szczerze, że dużo przyjemniej gra się w tej chwili w Lidze Mistrzów czy w Katarze, jak nie ma challenge'u - otwarcie mówi Jacek Nawrocki.

Ktoś mógłby więc zapytać: po co ten challenge? Po co to zamieszanie? Czemu, bez względu na to, czy weryfikacja jest, czy jej nie ma, ciągle ktoś narzeka? Przecież sama idea jest jak najbardziej słuszna. - Idea challege'u jest dobra, ale w tej chwili jeszcze nie jest dopracowana i chyba nie w takiej formie - stwierdza otwarcie Nawrocki. Co ciekawe, to jego zespół bardzo często „wojuje challengem”. - Chyba, że może wprowadzić, że jeśli ktoś weźmie challenge i nie ma racji, to strata punktu - otwarcie zastanawia się szkoleniowiec, dodając ze śmiechem, że w takim wypadku jego zespół straciłby znaczącą ilość punktów.

Cóż w takiej sytuacji zrobić? Dalej "zabijać siatkówkę" i rozwijać challenge, wprowadzając reguły "w praniu", czy może zawiesić działanie tego dobrodziejstwa? Pewne jest jedno. I tu zdania są podzielone, a kontrowersji wiele.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 3.73

Średnia ocen: 3.73, ilość głosów: 11

opublikowny przez Izabela Domagalska 4 lat temu - Tomasz Kudala to lubi.