Mariusz Wlazły: "Nikt nie może powiedzieć, że mieliśmy prostą drogę do finału"

Dodany 30-08-2015, 17:36, do: Mistrzostwa Świata,
Mariusz Wlazły: "Nikt nie może powiedzieć, że mieliśmy prostą drogę do finału"

Dziś mija dokładnie rok od meczu otwierającego Mistrzostwa Świata w piłce siatkowej 2014. Na Stadionie Narodowym Polska zmierzyła się z Serbią rozpoczynając drogę po mistrzostwo. - Wracając do zespołu nie sądziłem, że zostanę mistrzem świata - przyznał najlepszy atakujący turnieju, Mariusz Wlazły.

- Wracając do zespołu nie sądziłem, że zostanę mistrzem świata. Jednak bez kolegów niewiele mógłbym zrobić. Na ten sukces złożyło się naprawdę wiele czynników, które zdarzyły w tym samym czasie. Wszystko wypaliło. Jakby ktoś w styczniu 2014 roku powiedział mi, że za dziewięć miesięcy będę mistrzem świata, to bym nie uwierzył. A jednak się udało. Ten sukces doceniamy podwójnie, bo to wszystko wydarzyło się w Polsce. Wygraliśmy w taki sposób, że nikt nie może powiedzieć, że mieliśmy prostą drogę do finału. Były głosy po wyjściu z grupy wrocławskiej, że mieliśmy słabych rywali, ale zwycięstwa w fazie ćwierćfinałowej z Rosją i Brazylią często się nie zdarza - wspomina turniej atakujący.

Tytuł najlepszego atakującego, a także MVP turnieju powędrował w ręce Mariusza Wlazłego. Karol Kłos, środkowy, został wyróżniony nagrodą dla najlepszego na swojej pozycji. Obaj siatkarze bełchatowskiej drużyny zdecydowali się to upamiętnić. Podarowali kolegom z zespołu miniaturki złotych medali. - Zawsze dzieliliśmy się swoimi nagrodami indywidualnymi. Nigdy nie jest tak, że dostaje się nagrodę indywidualną wyłącznie dzięki własnym umiejętnościom. To naturalne, że jeżeli ja dostaję nagrodę, w tym przypadku pieniężną, to dzielę się nią z zespołem. W moim przypadku muszę współpracować z kolegami, którzy odwalają za mnie 90% roboty. Fajnie jest nie przekazywać funduszu, tylko zrobić coś takiego, żeby koledzy za kilka lat pamiętali o tym wydarzeniu. Pieniądze się rozejdą, a medaliki zostaną i zawsze będą przypominały o tym, co się wydarzyło. Dla każdego zostały spersonalizowane. Ciężko było je wykonać, bo to odlew naszego medalu - zakończył Wlazły.

źródło: inf. własna + skra.pl
  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Justyna Anna Żółkiewska 2 lat temu
Zobacz również: