Okiem Lexie: "Kurek Gate po raz kolejny"

Dodany 17-10-2016, 17:00, do: PlusLiga,
Okiem Lexie: "Kurek Gate po raz kolejny"

"Okiem Lexie" to świeże spojrzenie na świat sportu - komentarz do spraw codziennych, pojawiających się dookoła siatkówki, a także różne refleksje na temat przeszłości. Dziś będzie o Kurek Gate oraz o tym, że ktoś tu przekroczył granicę dobrego smaku. Zapraszam.

Niekwestionowanym hitem poprzedniego tygodnia w siatkarskim światku była audycja "W Centrum Sportu" z udziałem Leona Bartmana. Poza śmieszkami nad sposobem, w jaki starszy pan Bartman zaprezentował swoje dość kontrowersyjne opinie, wypada zwrócić uwagę, że w niektórych punktach ma rację. Posłuchajcie sami nagrania poniżej i uwierzcie mi, że warto dotrwać do końca.

http://www.youtube.com/v/YhFdrcsd8-g


W Centrum Sportu "Leon Bartman"

Nie da się ukryć, że siatkarskie środowisko jest dość konserwatywne, więc odbiór słów pana Leona był mieszany. Ja jednak myślę, że miło posłuchać kogoś, kto w końcu wychodzi poza sztywne ramy głaskania się po głowach. Do tego, jak wyraźnie da się zauważyć, patrzy on na nasz sport znacznie szerzej niż przez pryzmat PlusLigi. Zgadzam się z jego stwierdzeniem, że poza pieniędzmi wyjazd do Azji zawodnikom nie przynosi nic dobrego. Właśnie dlatego to Kurek Gate chciałabym poświęcić pierwszy odcinek tego cyklu.

Podsumowując fakty - Bartosz Kurek po sezonie olimpijskim zdecydował się wyjechać do Japonii. Zrozumiała decyzja ze względu na krótszy sezon, znacznie większe pieniądze i trochę mniejszą presję pomimo tego, że Kurek byłby gwiazdą drużyny. Gdy doszło do parafowania umowy, menadżerem atakującego był jeszcze Ryszard Bosek. Igrzyska Olimpijskie skończyły się maluteńkim deszczem z wielkiej chmury, a po nich JT Thunders Hiroshima przyjechało dla swojej gwiazdy na zgrupowanie do Polski. Kurek zagrał Memoriał Arkadiusza Gołasia, oraz sparing z Lotosem Treflem Gdańsk w swojej nowej drużynie. W następnej grze kontrolnej już się nie pojawił, a potem jak grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość, że został w Polsce i nie wiadomo kiedy dołączy do zespołu. Chwilę później już pod opieką nowego managera Jakuba Michalaka doszło do rozwiązania kontraktu z japońską drużyną i wydania oświadczenia o tym, że Kurek stracił pasję do grania w siatkówkę, oraz czuje się wypalony zawodowo.

Wiele osób - w tym ja - potraktowało to oświadczenie na poważnie, życząc Bartoszowi jak najlepiej i trzymając kciuki za jego powrót do zdrowia. Gdy znajomy dziennikarz dał mi znać, że JT Thunders Hiroshima mocno pracuje nad wyciągnięciem z PGE Skry Drażena Luburicia, a Bartosz Kurek może go zastąpić, nie mogłam uwierzyć w te rewelacje. Jak wszyscy wiemy do wymiany Luburić - Kurek doszło, a Bartosz jest już po pierwszych treningach z nowym starym zespołem. Środowisko podzieliło się na dwa obozy - zaciekle broniących Kurka i tych, którzy zaczęli uważać go za kogoś wręcz niepoważnego. Nie neguję ewentualnych problemów psychicznych atakującego, ale słowa Veselina Vukovicia (trenera JT Thunders Hiroshima) o tym, że polski siatkarz skarżył się na ataki paniki po prostu podniosły mi ciśnienie. Jednego dnia zrywa on umowę z japońską drużyną, by chwilę później już nie czuć żadnej paniki i spokojnie trenować z nowym zespołem. Szkoda to komentować, bo chyba nie potrafię tego zrobić bez używania niecenzuralnych słów. Mam niejakie przeczucie, że bez bajek o wypaleniu i dziwnych oświadczeń sprawa wydawałaby się znacznie mniej śliska. Skoro Bartosz w Bełchatowie czuje się tak dobrze, życzę mu, żeby tam zakończył karierę i już nigdzie się stamtąd nie ruszał.

Kurek Gate ma jeszcze jeden, dla mnie jako dziewczyny, bardzo nie przyjemny akcent. Unikając plotek, lub nie, nie dało się pominąć zdjęcia na Instagramie Ani Grejman wyraźnie dającego do zrozumienia, że jest w związku z Bartoszem. Fanki doprowadziły młodą przyjmującą do zamknięcia dla szerokiej publiczności swojego konta, ale to prasa moim zdaniem zdecydowanie przesadziła. W piątkowym wydaniu Przeglądu Sportowego Kamil Drąg wypuścił mocny felieton, kolokwialnie mówiąc wręcz grillujący chłopaka Grejman. Pod koniec zawarto w nim bezczelną sugestię, że Kurek chciał zostać w kraju, bo Anna może być w ciąży.
Rozumiem, że Przegląd Sportowy ma tego samego właściciela co Fakt, ale to gruba przesada… Kilku osobom się zapomniało, że tego typu sytuacje i sugestie są mocno krzywdzące dla samej Ani, która przedmiotem Kurek Gate nie jest i być nie powinna. Nawet jeśli jest w ciąży, to nie jest to sprawą niczyją poza wyżej wymienionej pary.

Ślę serdeczne podziękowania dla nieocenionej Cam za korektę tekstu powyżej.
Za udostępnienie nagrania audycji podziękowania należą się Filipowi Korfantemu, ale wszystkie prawa do niej należą oczywiście do Polskiego Radia Rzeszów.
Na odcinek drugi cyklu zapraszam zaś za tydzień o godzinie 17:00

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 3

opublikowny przez Justyna Anna Żółkiewska 3 miesięcy temu
Zobacz również: