Okiem Lexie: "Mam dość"

Dodany 07-11-2016, 17:00, do: PlusLiga,
Okiem Lexie: "Mam dość"

Andrzej Wrona to postać, która w siatkarskim świecie budzi sporo kontrowersji. Sportowo bardzo dobry środkowy, który odważył się cofnąć swoją karierę krok do tyłu by odbić się od dna. Medialnie jego osoba budzi za to dużo kontrowersji, a ja mam tego dość.

Człowiek szybko przyzwyczaja się do rzeczy. Dlatego jako ktoś prywatnie przywiązany do drużyn sportowych, którym kibicuję, szybko przyzwyczajam się do ich składów i związuję w jakiś sposób z zawodnikami. Dlatego tym bardziej szanuję Andrzeja Wronę, za jego decyzję o przeniesieniu się do Onico AZS Politechniki Warszawskiej po sezonie, w którym będąc siatkarzem PGE Skry Bełchatów, pojawiał się na parkiecie coraz mniej. Każdy czasem ma taki moment, w którym potrzeba zrobić krok wstecz, by za chwilę dać trzy kroki do przodu. Mam przyjaciółkę, która z prywatnych powodów jest na Wronę cięta i zawsze sarka pod nosem teksty z kategorii - Andrzej celebryta. Tym stwierdzeniem dochodzimy do punktu zapalnego całej sytuacji.

Odkąd pamiętam i odkąd jestem na bieżąco z wydarzeniami siatkarskiego świata, środkowy Politechniki budzi kontrowersje. Czego nie zrobi, dla kogoś będzie to złe. Kiedyś nawet doszło do tego, że internet rozwodził się na temat jego butów, aż przykro się tego słuchało. Obecnie mieszka w Warszawie i nigdy nie ukrywał silnego przywiązania do swojego rodzinnego miasta. Jak wiemy wszyscy, to właśnie w stolicy naszego kraju kręci się życie towarzyskie i znajdują wszystkie siedziby najważniejszych mediów. Ostatnio Inżynierzy występowali, gotując coś tam w Pytaniu na Śniadanie. Pewna grupa na facebooku od razu podniosła się głosami - "jezu jezu jezu Andrzej celebryta znowu promuje się w telewizji." Władze AZS PW ściągając środkowego, nie ukrywały, że to transfer, który przede wszystkim ma podnieść wartość medialną zespołu i pomóc trochę w przebiciu się do świadomości kibiców tak trudnego miasta, jakim jest Warszawa. Trudno mi ocenić, czy to się udaje, czy nie, bo już w stolicy nie mieszkam. Wciąż jednak momentami do szału doprowadza mnie fakt, jak z bardzo dobrego zawodnika świat zrobił przede wszystkim celebrytę. To naprawdę przykry rozdźwięk, kiedy ja widząc go na boisku, gdy zastępował w roli kapitana PGE Skry Mariusza Wlazłego myślałam, że w sumie mógłby zostać nim na stałe, bo ta funkcja tylko dodawała mu motywacji, w Internecie pojawia się kolejna seria głosów mających przekaz - celebryta, gwiazdeczka, Mistrz Świata z ławki.
Andrzej Wrona zbudował sobie sam taki a nie inny wizerunek, pozostając przy tym sobą. Myśląc też o tym, jak głośne medialnie nazwisko można przekuć w imponującą działalność charytatywną. Wielkie brawa za to. Chciałam więc zapytać - kiedy wreszcie zaczniecie zwracać uwagę na to, że oprócz włóczenia się po EMA Pre Party i innych takich, na boisku nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu? Ciężko pracuje, podążając w stronę powrotu pod kadrowy radar i dalej na boisku, wykorzystując swoją szybkość, jest lepszy od Mateusza Bieńka, który wciąż nie ma pojęcia, co się dzieje na siatce.
Ja tam za Andrzeja Wronę trzymam kciuki i chciałabym, żeby znalazł się w składzie Polski na Mistrzostwa Europy 2017. Chociażby dlatego, że jeśli chodzi o dumne reprezentowanie naszego kraju wiele pań powinno brać z niego przykład. Miło by było, gdybyście wy też zaczęli i trochę odpuścili z grillowaniem go za głupoty pokroju pamiętnych jaskrawych butów.

Serdecznie dziękuję za korektę nieocenionej Solarz. Następny odcinek dokładnie o 17:00 na NiceSport.pl w poniedziałek

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 3

opublikowny przez Justyna Anna Żółkiewska 9 miesięcy temu
Zobacz również: