Okiem Lexie: "Panie prezesie kocham pana!"

Dodany 14-11-2016, 17:00, do: Ligi zagraniczne, ORLEN Liga,
Okiem Lexie: "Panie prezesie kocham pana!"

Siatkarskie ligi świata rozpędziły się na dobre. Wraz z ich początkiem rusza już tradycyjnie karuzela transferowa na ławkach trenerskich. Jedne decyzje są niedorzeczne, inne nieco mniej, w jeszcze innych kompletnie niedorzeczny jest ich brak. Wszystko to łączy stwierdzenie - szanuj prezesa swego, bo możesz mieć gorszego.

Na krajowym podwórku trenerskie roszady zaczęły się od ORLEN Ligi gdzie zupełnie nie radzące sobie PTPS Piła objął były szkoleniowiec Budowlanych Łódź - Jacek Pasiński. Ptaszki ćwierkają, że to dobry wybór, bo nie musi się przejmować ewentualnymi kłopotami finansowymi Piły. Burza zmian za to uspokoiła się w Legionowie, chociaż młody zespół nie radzi sobie najlepiej nikt nie decyduje się na zwolnienie Roberta Strzałkowskiego. Zastanawiam się ile czasu zajmie za to włodarzom Espadonu Szczecin dojście do wniosku, że najwyższa pora zastąpić kimś nowym trenera Milana Smoljovicia, bo zespół nie robi wyników. Sytuacji AZS Częstochowa szkoda komentować, bo musiałabym poświęcić temu kolejny felieton i godzinami zastanawiać się jak odsiać z treści przekleństwa, które cisną się na usta.

Sprawa z trenerami w Serie A ma się inaczej. W weekend zagrana zostanie 10 kolejka, a pracę straciło już trzech trenerów. Vincenzo Nacci w Top Volley Latina (co mnie kompletnie nie dziwi, bo zespół grał strasznie). Vincenzo di Pinto w Expirivia Molfetta, którego zespół też grał poniżej oczekiwań, oraz Slobodana Kovaca w Sir Safety Perugia. Dokładnie tego Kovaca, który w klubie z Umbrii miał status półboga i na którego widok fani zespołu płakali na lotnisku.

Jeśli chodzi o byłego szkoleniowca Iranu sprawie wypada się przyjrzeć od początku. Pod jego kierunkiem Sir robiło świetne wyniki grając z wielkim charakterem. Potem ofertę złożyli mu Irańscy szejkowie, więc odszedł z klubu. Drużyna trafiła w ręce Nikoli Grbicia, którego zastąpił go dobrze znany nam wszystkim Daniel Castellani. Gdy tylko "Block Devils" pod zaczęło grać poniżej oczekiwać Gino Sirci (prezes klubu) zaczął za plecami Castellaniego dogadywać się ponownie ze Slobodanem Kovacem. Powrót Serba potraktowano jak błogosławieństwo. Sir zostało wicemistrzem Włoch, a w nowym sezonie prezes klubu wydał naprawdę dużo pieniędzy na wzmocnienia. Nie przewidział tylko tego, że jego główna armata - Aleksander Atanasijević nie wytrzyma fizycznie kalendarza spotkań klubu i kadry doznając przemęczeniowego złamania piszczela wypadnie na pierwszych osiem kolejek ligi. W międzyczasie Sir przegrało ze wszystkimi swoimi rywalami do Scudetto, a w finale SuperCoppa Italia znowu dało się pokonać z prowadzenia 8:3 w tie-breaku. Slobodan Kovac cały czas nie miał do dyspozycji swojej wyjściowej szóstki. Mimo to znany ze swojego porywczego charakteru Gino Sirci zwolnił Kovaca zastępując go Lorenzo Bernardim.

Dobrze czytacie dokładnie tym Lorenzo Bernardim, który pracował w Jastrzębskim Węglu. Włoska prasa jakiś czas wcześniej przed zwolnieniem spekulowała, że to się stanie. Sir wydało oficjalne oświadczenie zaprzeczające wszelkim plotkom, tylko po to by kilka dni później zwolnić swojego trenera kompletnie temu przecząc. Sensu i logiki w tym moim zdaniem kompletnie brak. Do tego wśród kibiców klub stał się obiektem przeróżnych drwin. Nam w Polsce brakuje tak porywczych prezesów, a jednak według mnie lepiej coś robić niż nic. To całe rozważanie prowadzi mnie do wniosku, że bycie prezesem klubu sportowego jest bardzo ciężkim kawałkiem. Dlatego szanujcie swoich prezesów, bo możecie mieć gorszych. Zawsze może przyjść taki Gino Sirci, który zachowuje się jakby pozjadał wszystkie rozumy i był lepszym trenerem niż sam Bernardo Rezende.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Justyna Anna Żółkiewska 3 miesięcy temu
Zobacz również: