Okiem Lexie: "Szukasz męża? Zostań dziennikarką" oraz "każdy ma swoją Budvę"

Dodany 12-12-2016, 17:00, do: PlusLiga,
Okiem Lexie: "Szukasz męża? Zostań dziennikarką" oraz "każdy ma swoją Budvę"

Odkąd spędzam znacznie więcej czasu wśród dziennikarzy siatkarskich zauważam, że część pań z akredytacjami jest tam chyba tylko po to, by znaleźć sobie męża. Wciąż równie mocno mnie to bawi. Za to wyniki polskich drużyn w pierwszej kolejce już nie...

Zaczniemy dzisiejszy tekst z serii "Okiem Lexie" cofając się do początków mojej mniej lub bardziej udanej "dziennikarskiej" kariery. Dziennikarskiej wzięłam w cudzysłów, bo dalej uważam, że muszę robić znacznie więcej, żeby zasłużyć na to miano bez cudzysłowu. Zaczynając pojawiać się na meczach regularnie byłam mocno zauroczona przez pewnego chłopaka. Z tym, że obiekt zainteresowania wysyłał mi kompletnie sprzeczne sygnały. Słownie niby nic, a jednak tu stanął zdecydowanie zbyt blisko, tam trzymał ręce w sposób zupełnie przeczący przyjaźni, którą deklarował. Byłam skołowana, więc zaczęłam sobie trochę więcej czytać o mowie ciała. To bardzo użyteczna część naszej komunikacji niewerbalnej, którą cholernie trudno jest opanować na tyle, żeby się nie zdradzić. Po zauroczeniu zostało wspomnienie, bo pomimo piekielnie przystojnego wyglądu obiektowi zainteresowania brakowało znacznie ważniejszej kwestii - czyli charakteru. Została mi jednak całkiem przydatna i prowadząca do wielu zabawnych momentów wiedza.

Powszechnie wiadomo, że zawód dziennikarza sportowego w tym kraju się kompletnie zdewaluował. Wśród masy miernych jednostek w przeróżnym wieku są oczywiście bardzo twórcze i ogromnie zdolne perły, jednak niestety jest to mniejszość. Przeważają tacy, z którymi stojąc w strefie prasowej ogromnie trudno mi jest powstrzymać się od strzelania facepalmów. Zadają bowiem tak oczywiste pytania, że aż zęby bolą. W mojej prywatnej klasyfikacji idiotycznych pytań prowadzi pytanie do Michała Winiarskiego - "Ogólnie to powiedzcie jak się wam mieszka w Łodzi, czy łóżka nie są w hotelu za krótkie i co robicie w wolnym czasie?" zadane na konferencji prasowej przed drugą fazą grupową Mistrzostw Świata w Łodzi. Kusi odpowiedź - "Są za krótkie, jedzenie jest beznadziejne, a w wolnym czasie chodzimy palić zioło i na dziwki na Piotrkowską" prawda?

Winiarowi wtedy nawet oko nie drgnęło i jakoś dyplomatycznie odpowiedział, ale pytania do tej pory nikt nie przebił. Patrzę sobie na ten dziennikarski świat i naprawdę czasem mi się wydaje, że niektóre kobiety są tam tylko po to, by znaleźć sobie męża. Okej albo chociaż wyłapać jakiś dobry seks. Jedną z pierwszych podstawowych zasad jakie wpoiła mi Ola Smolarek, która bardzo pomogła mi zacząć i której z tego miejsca bardzo dziękuję, jest to, że jesteś na meczu po to, by pracować, nie świecić cyckami. A tu czasami zdarzają się takie przypadki, że oglądasz transmisję z meczu i pierwszym co widzisz jest czyjś ogromny dekolt zza linii bocznej boiska. Nie uderzałoby mnie to tak bardzo, gdyby biust ten znajdował się w jakiejś ładnej bluzce i był ładny. Tamten był duży, ale na pierwszy rzut oka stary i obwisły, do tego ze źle dobranym stanikiem. Wprowadzenie przez PLPS obowiązkowych mix zone odebrało mi w trakcie sezonu ligowego trochę zabawy, bo nie mogę już patrzeć na pewne przypadki w trakcie wywiadów. Okazom tym, rozmawiającym wyłącznie z obcokrajowcami zdarzało się stać w trakcie wywiadu z mową ciała krzyczącą - "bierz mnie tu, teraz, najlepiej na drągu w przeciągu, albo nie ważne jak byle od razu". Trzymać się frywolnie na jednej nóżce, kręcąc loczka na palcu i oczywiście odpowiednio się prężąc. Co z tego, że za plecami tej całej sytuacji na trybunach siedziała sobie czekając dziewczyna rozmówcy... Ten i inne przypadki działają w myśl zasady - dziewczyna nie ściana, da się przesunąć. Wszystko jest przecież możliwe.

Polkom w obecności obcokrajowców zdarza się dostawać małpiego rozumu, ale najbardziej zatrważa mnie w całym tym szukaniu męża fakt, że to się nie ogranicza do młodych dziewczyn. A niektórym kobietom ze względu na wiek po prostu nie wypada…

Wszystko jest dla ludzi, więc kobietkom grającym z lepszym lub gorszym skutkiem w "seksualne pokemony" chciałam tylko powiedzieć - nie przestawajcie, bo dostarczacie ludziom całkiem przyjemnej rozrywki.

Pierwsza kolejka Ligi Mistrzów była naprawdę szalona. Okazało się, bowiem pomimo mojego zarozumiałego przekonania, że nie ma tu już słabych drużyn i reforma Aleksandra Boricicia to naprawdę dobry pomysł. PGE Skra Bełchatów pojechała do rumuńskiej Krajowy i wróciła stamtąd z niczym. Asseco Resovia Rzeszów pojechała do Liberca i zgubiła tam punkt. Modena w PalaPanini też go zgubiła z ACH Volley Lubljaną. Chociaż we włosko-słoweńskiej konfrontacji obie drużyny na punkty po prostu zasługiwały. Lube zgubiło komplet punktów w Berlinie. Zawodnicy z Marche przyjechali tam po wyczerpującym niedzielnym spotkaniu z Modeną narzekając na kłopoty fizyczne liderów, więc wynik nie dziwi. Szacunek za to budzi szczera samokrytyka Cwetana Sokołowa - który stwierdził, że trzeci set tego meczu był najgorszym w jego karierze. Civitanova przegrała ze znacznie silniejszą drużyną niż nasze i była w stanie złożyć samokrytykę. Przedstawiciele PGE Skry i Asseco Resovii udają za to, że nic się nie stało. No faktycznie nic. Resovi wcale każdy punkt nie jest potrzebny w tej grupie, z której chyba chce wyjść. Skrze za to wypada je tracić z kompletnymi no name'ami z Rumunii, które miały być łatwiejsze do pokonania niż Saloniki. Z której strony by nie patrzeć wynik idzie w świat. Żenada...

Na następny tekst z serii "Okiem Lexie" zapraszam za tydzień tradycyjnie o 17:00. Po chyba sześciu latach używam twittera pod własnym imieniem i nazwiskiem, więc wszelkie prośby, groźby, zażalenia, komentarze i inne takie możecie wysyłać pod @AnEdgeCall

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 1

opublikowny przez Justyna Anna Żółkiewska 6 miesięcy temu
Zobacz również: