Morderczy bój wygrywa GKS

Dodany 17-03-2017, 21:08, do: PlusLiga,
Morderczy bój wygrywa GKS

Zespół z Katowic przerwał serię porażek i po morderczej walce wygrał na bardzo trudnym terenie.

Od samego początku meczu na boisku dominowali radomianie, którzy po kolejnym asie serwisowym Wojciecha Żalińskiego prowadzili 4:1. Choć katowiczanie uspokoili przyjęcie, nie potrafili skończyć swoich akcji i co rusz popełniali błędy, przez co po kolejnym przegrywali już 2:8. Po chwili zespół Piotra Gruszki jakby otrząsnął się po mocnym ciosie rywali i zaczął odrabiać straty. Zaczął blokiem Bartłomiej Krulicki, a gdy do niego z dobrą zagrywką dołączył Paweł Pietraszko, przewaga rywali przestała być tak miażdżąca (3:10, 7:10). Atak Emanuela Kohuta pozwolił radomianom znów odskoczyć na pięć "oczek", ale dobra gra w obronie i blokiem sprawiła, że po zatrzymani Jakuba Ziobrowskiego GKS doprowadził do remisu (12:7, 13:13). Katowiczanie rozpoczęli zacięty bój jak równy z równym i pomimo błędów własnych wciąż dotrzymywali kroku rywalom. Punktowy atak Karola Butryna sprawił, że w najważniejszym momencie seta na tablicy znów pojawił się remis (18:18). Dwa błędy Rafała Sobańskiego pod rząd sprawiły, że w końcówce GKS znów zaczął tracić, ale dobra gra Tomasza Kalembki w polu serwisowym pozwoliła znów odrobić straty (23:23). Radomianie, którzy przez całego seta prowadzili grę, w końcówce popełnili dwa błędy w ataku i ostatecznie przegrali 24:26.

Podbudowani wygraną katowiczanie lepiej rozpoczęli drugą partię, gdy Krulicki zdobył punkt z przechodzącej, przyjezdni prowadzili 5:3. Podopieczni Piotra Gruszki grali jak natchnieni. Gdy do błędu został zmuszony Urbanowicz, straty gospodarzy powiększyły się do pięciu punktów (5:10). Zawodnikom "Gieksy" wychodziło wszystko czego się dotknęli. Pewny atak Butryna pozwolił utrzymać siedmiopunktową przewagę (15:8). Fenomenalna dyspozycja Krulickiego w bloku pozwalała na zdobywanie kolejnych punktów i gdy "czapę" dostał Bołądź, GKS prowadził 17:9. Gdy Kapelus umiejętnie wybil piłlkę po bloku rywali, jego team był o krok od zwycięstwa (20:11). Końcówka należała do przyjezdnych, którzy zakończyli seta asem serwisowym Fijałka (25:14).

Podobnie rozpoczęła się trzecia partia. Kolejny punktowy blok pozwolił gościom odskoczyć na trzy punkty (5:2). Jednak tym razem rywale już nie pozwolili żeby powtórzyła się sytuacja z wcześniejszego seta i dzięki trzem punktowym blokom pod rząd to Czarni (7:6). Katowiczanie zaczęli popełniać coraz więcej drobnych błędów własnych przez co straty wzrosły do trzech punktów (9:12). Choć as Kapelusa pozwolił zbliżyć się na punkt, kolejne akcje należały do gospodarzy, którzy po skutecznej kontrze Kędzierskiego znów odskoczyli (12:13, 12:16). Nieudana akcja Butryna wprowadziła seta w decydującą fazę (14:20). W końcówce katowiczanie poderwali się do walki i po kilku skutecznych kontrach i asie serwisowym Kacpra Stelmacha tracili cztery "oczka" (18:22). Sam koniec należał do Butryna, który popełniając dwa błędy w ataku pod rząd sprawił, że jego drużyna przegrała 18:25.

Gospodarze od pierwszego gwizdka sędziego w czwartym secie starali się narzucić rywalom swój styl gry. Swoją grą starali się wymusić na rywalach błędy i to z dobrym skutkiem. Gdy w ataku pomylił się Sobański, Czarni prowadzili 8:5. Mimo wszystko rywale się nie poddawali i po kolejnym punktowym bloku zbliżyli się na jedno "oczko" (10:11). Niestety wciąż pojawiały się błędy w ataku, co nie pozwalało doprowadzić do remisu. Gdy po stronie Cerradu punktową zagrywkę dołożył młody Urbanowicz, wiele wskazywało na to, że to spotkanie może zakończyć się tie-breakiem (17:14). Ale i podopieczni Gruszki nie mieli zamiaru rezygnować z walki i po zaciętej walce znów doprowadzili do remisu (18:18). Znów rozpoczęła się zacięta walka punkt za punkt, ale po błędzie Bołądzia to katowiczanie byli bliżej zwycięstwa (21:22). Końcówka była bardzo zacięta i nerwowa. Problemy z analizą zapisu video wprowadziły wiele nerwowości, która gorzej wpłynęła na przyjezdnych. Seta zakończył błąd Pietraszki (23:25).

Gospodarze bardzo dobrze weszli także w piątego seta, w którym prowadzili już 6:3 po udanym ataku Kohuta. As Kalembkii atak Kapelusa z sytuacyjnej piłki doprowadziły do remisu 6:6. Znów rozpoczęła się zacięta batalii punkt za punkt, ale to katowiczanie musieli wciąż gonić. Gdy Stelach popisał się punktowym blokiem, jego team wyszedł na prowadzenie 14:13, a po kolejnej akcji mieli w górze piłkę meczową. Niestety Urbanowicz pomylił się w polu serwisowym, a gdy w kolejnej akcji Czarni fenomenalnie zagrali w obronie i na kontrze, na tablicy znów pojawił się remis (15:15). Obie drużyny chciały mocno zaryzykować serwisem, jednak to ryzyko niewielu się opłacało. Autowy atak Sobańskiego dał prowadzenie gospodarzom, jednak świetnie spisujący się na siatce katowiczanie szybko wrócili do gry (20:19, 21:22). Końcówka należała do zawodników drużyny przyjezdnej, która po ataku Butryna wygrała cale spotkanie 3:2 (24:22).

MVP spotkania: Serhiy Kapelus

Cerrad Czarni Radom - GKS Katowice 2:3 (24:26, 14:25, 25:18, 25:23,22:24)

Czarni Radom: Kędzierski, Smith, Żaliński, Ziobrowski, Fornal, Kohut, Watten (libero) oraz Urbanowicz, Gonciarz, Ostrowski, Bołądź

GKS Katowice: Fijałek, Sobański, Krulicki, Kapelus, Butryn, Pietraszko, Stańczak (libero) oraz Mariański, Kalembka, Falaschi, Stelmach, van Walle

źródło: Inf. własna
  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Karolina Żuk 6 miesięcy temu