Polskie kadetki na mistrzostwach świata zajęły czwartą lokatę. - Przegraliśmy dwa ostatnie mecze i zajęliśmy najgorsze miejsce z możliwych - przyznał trener reprezentacji, Andrzej Peć.
W meczu o brązowy medal mistrzostw świata, polskie kadetki łatwo uległy reprezentacji Serbii, która zwyciężyła 3:0. Polki w ostatnim spotkaniu wypadły słabo, nie nawiązując wyrównanej walki. - Gdyby taki mecz przydarzył nam się na początku turnieju, to jeszcze można by to było jakoś zrozumieć. My natomiast walczyliśmy o medal MŚ kadetek - taki, który można zdobyć tylko raz w życiu. Dziewczyny same wypuściły go z ręki. Nie wiem, czy tak jak to było po meczu z Brazylią, powodem było zmęczenie i brak koncentracji po wcześniej rozegranym spotkaniu? - skomentował trener, Andrzej Peć.
Polki w ćwierćfinałowym spotkaniu przeciwko reprezentacji Chin nie wykorzystał swojej szansy. W trzecim secie oddały aż siedmiopunktowe prowadzenie, przegrywając ostatecznie partię 23:25. - Gdybyśmy wykorzystali prowadzenie, wygrali tę partię, byłoby 2:1 i droga do finału stałaby otworem. Niemniej, słowa uznania dla dziewczyn za ten mecz. Tam pokazały wszystko to, czego zabrakło w meczu o brąz. (...) Będziemy jeszcze rozmawiać. Mam nadzieję, że wspólnie dojdziemy do tego, co się stało i dlaczego tak się zaprezentowaliśmy w tym ostatnim spotkaniu - przyznać selekcjoner reprezentacji.
Pomimo porażki w meczu o brąz, Polki osiągnęły najlepszy wynik od dekady. Czy czwarte miejsce można jednak uznać za sukces? - Nie zdobyliśmy medalu, ale dziewczyny nabrały ogromnego doświadczenia. Zagrały z takimi zespołami jak Brazylia, Chiny, Japonia - nigdzie indziej nie miałyby ku temu okazji. Pytałem dziewczyn, jak wyobrażają sobie siebie w kwalifikacjach do ME juniorek, gdybyśmy tych wszystkich turniejów nie zagrali. Gra o stawkę to ogromne doświadczenie, które zaprocentuje i w juniorkach, i w seniorkach. Co do MŚ, wiedziałem, że prawdziwy turniej zaczniemy w II rundzie. (...) Przegraliśmy dwa ostatnie mecze i zajęliśmy najgorsze miejsce z możliwych. Jeślibyśmy się nie dostali do czwórki, wiedziałem, że stać nas na miejsce tuż za. Mały kac jednak pozostaje - zakończył Peć.