Przed 7. kolejką PlusLigi, w której Skra Bełchatów zmierzyła się z Jastrzębskim Węglem, Bartosz Kurek poczuł ból w plecach. Później już okazało się, iż przyjmujący drużyny mistrza Polski cierpi na przepuklinę kręgosłupa.
Takie nieszczęście stało się akurat na kilka dni przed zgrupowaniem w Spale, do którego zjechać się mieli zawodnicy powołani przez Andrea Anastasiego na Puchar Świata. Kurek oczywiście musiał odpuścić sobie zgrupowanie, ale jego wyjazd do Japonii jest cały czas jak najbardziej aktualny.
I odezwały się głosy: co teraz będzie? Jak polska kadra poradzi sobie bez TEGO zawodnika? Wiadomo, Kurek jest niezaprzeczalną gwiazdą polskiej reprezentacji siatkarzy, ale to nie jest tak, że on sam zawsze doprowadza do wygranej. Siatkówka to sport drużynowy i na sukces pracują wszyscy, a przecież Anastasi ma jeszcze 13 innych zawodników, którzy mogą wygrać.
Pamiętam, kiedy czwórka (Paweł Zagumny, Daniel Pliński, Mariusz Wlazły, Michał Winiarski ) zawodników mówiła, że robi sobie przerwę od kadry. Wszyscy zadawali sobie wtedy pytanie: co teraz? Przecież sobie nie poradzimy… Obecna sytuacja z Kurkiem przypomina trochę tamto wydarzenie. Z ta różnicą, że wtedy zabrakło aż czterech zawodników. Mimo tego, Anastasi udowodnił, iż w grze zespołowej liczy się całość, a nie poszczególne jednostki. Stworzył grupę, która grywała lepiej i grywała gorzej. Ostatecznie Polacy wywalczyli dwa brązowe medale - w Lidze Światowej i Mistrzostwach Europy, więc chyba nie było tak źle.
Anastasi poprosił o zastępstwo Mateusza Mikę, by ten przyjechał do Spały i potrenował za kontuzjowanego. Zawodnik Asseco Resovii jest zdecydowanie mniej doświadczony niż Kurek, jego gra jest momentami niepewna i się waha, ale z drugiej strony cały czas się rozwija, a w jego występach widać potencjał. Cieszy mnie, iż trener bez wahania sięgnął właśnie po niego w zastępstwie, bo to właśnie on z czasem może stać się podstawowym przyjmującym drużyny. Poza tym, z Kurkiem było zupełnie podobnie. Do Izmiru na mistrzostwa Europy pojechał jako nieśmiały, nieznany zawodnik, a powrócił jako gwiazda. Można powiedzieć, iż był to jego przełomowy moment i może Mika też potrzebuje takiej chwili?
Broń Boże, nie mówię, że to dobrze, iż Kurek doznał kontuzji i być może na Puchar Świata nie pojedzie. Jest na pewno świetnym graczem, który faktycznie potrafi walczyć o każdą piłkę i czasem bardzo mocno pociągnąć grę kadry. Z drugiej strony, czy w ostatnim czasie w Polsce nie stało się tak, iż uważa się, że polska reprezentacja składa się jedynie z Kurka? A gdzie pozostali zawodnicy? Wiadomo - jeśli chcemy myśleć o tym, by awansować z PŚ na Igrzyska Olimpijskie, zawodnik z Bełchatowa przydałby się jak najbardziej, ale mamy przecież (jak pokazały poprzednie turnieje) dobrą drużynę, do której wracają Paweł Zagumny i Michał Winiarski.
Może to właściwy czas, by w Polsce dostrzeżono inne talenty, a to ślepe zakochanie w Kurku się skończyło i by każdy trochę obiektywniej podszedł do tego wszystkiego? Tym samym nie umniejszam jednak talentu "Kurasia", bo z pewnością jest to jeden z najlepszych zawodników w Polsce.
Jego występ w Japonii jest cały czas niepewny, jednak jak zapewnia Andrea Anastasi, rozmawiał ze swoim podopiecznym. - Znam Bartka i mam przeczucie, że wszystko będzie w porządku. Wiem, że zrobi wszystko, by był gotowy. Oby te słowa okazały się proroctwami, czego życzę wszystkim fanom polskiej reprezentacji, a samemu Bartkowi - szybkiego powrotu do zdrowia.