Koniec wielkiej Brazylii?

Dodany 01-12-2011, 15:11, do: Pozostałe,
Koniec wielkiej Brazylii?

Każdy z nas podziwia Brazylię. Ten wielki zespół prowadzony przez wielkiego trenera w ostatnim dziesięcioleciu zdominował światową siatkówkę. Teraz przeżywa kryzys. Czy wyjdzie z niego cały?

Najwięksi faworyci. Wygrali wszystko, co było do wygrania. Na najważniejsze mecze przygotowani perfekcyjnie. Mordercy, którzy czekają na słabość swojej ofiary, aby w odpowiednim momencie ją dopaść. Teraz? Pogubieni pod siatką, popełniający masę błędów, skonfliktowani z trenerem. Czy to już zmierzch wielkiej Brazylii? Brazylijskie media spekulowały już dawno o konflikcie Giby z trenerem Bernardo Rezende. Podczas Pucharu Świata faktycznie kapitan drużyny wyraźnie nie chciał słuchać swojego szkoleniowca. Na czasach siadał jak najdalej i nie patrzył na swojego trenera. Po spotkaniu z Rosją, wygranym przez Brazylię 3:0, koledzy z drużyny ostentacyjnie obściskiwali Gibę, pokazując, po czyjej są stronie. Gdy trener Rezende podszedł do nich z przemową, Giba... wiązał buty. Także na linii Sergio - Rezende nie jest najlepiej. Na jednym z czasów w meczu z Argentyną o mało nie doszło do rękoczynów pomiędzy legendarnym już libero a trenerem. Rozbrajać obu panów musiał Murilo Endres, który pozostaje w cieniu tej sprawy.

W czym tkwi problem? Nikt nie wie, kiedy konflikt tak naprawdę się zaczął, ponieważ Brazylijczycy od zawsze unikali skandali i afer. Pierwsze symptomy tego, że coś jest nie tak, pojawiły się po porażce w Lidze Światowej. Jako pierwszy swoje niezadowolenie z postawy trenera wyraził Giba. Miało chodzić o to, że kapitan reprezentacji Brazylii czuje się na siłach, żeby grać w pierwszej szóstce. Tymczasem Rezende stawiał na Dante Amarala i Murilo Endresa. Kolejnym niezadowolonym był Marlon. Doświadczony rozgrywający nie czuł się wcale gorszy od syna trenera, Bruno Rezende. Młody zawodnik nie z własnej woli stał się przyczyną większego konfliktu. Marlon głośno mówił, że Bruno jest faworyzowany i szczerze wątpi, czy trener zawsze kieruje się tylko umiejętnościami zawodników. Po jego stronie stanęli starsi siatkarze, a z kolei Bruno popiera młodsza część kadry. I tak zgrany dotąd zespół podzielił się na dwa obozy. Nie wiadomo, czy to do końca prawda, czy przesadzone spekulacje brazylijskich mediów, ale coś na pewno jest na rzeczy.

Brazylia nie ma już szans na wygranie Pucharu Świata. Ba, nawet możliwy jest scenariusz, że nie stanie na podium. To byłby prawdziwy cios dla kraju, który jest przyzwyczajony do zwycięstw. Kolejny już w tym roku, po przegraniu Ligi Światowej. Stąd już pojawiają się głosy niezadowolenia nie tylko w kadrze Brazylii, ale też wśród dziennikarzy z tego kraju. Niektórzy nawet wietrzą "europejski spisek". Jeśli zespoły z Europy (Polska, Rosja, Włochy) "odpowiednio" podzielą się punktami, mogą wyrzucić Brazylię z pierwszej trójki Pucharu Świata. Pytanie tylko - po co miałyby to robić? Ryzyko jest bardzo duże, a na dodatek każdemu z zespołów zależy na jak najwyższym miejscu i większej zdobyczy punktowej do rankingu FIVB. Brak miejsca na podium dla Brazylii to byłby kolejny policzek dla tego kraju. Być może oznaczałoby to również zwolnienie trenera Rezende na kilka miesięcy przed Igrzyskami Olimpijskimi, na które Brazylijczycy i tak pojadą (mają jeszcze dwie szanse - turniej kontynentalny i interkontynentalny). Niemożliwe? Okaże się już w niedzielę.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 5

opublikowny przez Sandra Olszewska 6 miesięcy temu - Remigiusz Banach to lubi.
Zobacz również:

Chcesz napisać komentarz? Potrzebujesz być zalogowany(a) aby dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta możesz sie zarejestrować..