Konkurs drużynowy w Oberstdorfie nie był dla Norwegów tak udany, jak zeszłotygodniowe zmagania w Willingen. Alexander Stoeckl przyznał, że jego podopieczni nie skakali perfekcyjnie, ale jednocześnie zaznaczył, że trzecie miejsce go satysfakcjonuje.
- Myślę, że zawodnicy uzyskali dobre wyniki, jednak nie były one perfekcyjne, a do zwycięstwa potrzeba perfekcyjnych skoków. W większości chłopcy skakali poprawnie, jedynie Rune Velta trochę za bardzo obniżył się w swojej próbie. Konkurs przebiegał w trudnych warunkach, dlatego myślę, że możemy być może nie do końca zadowoleni, ale jednak w pewnym stopniu usatysfakcjonowani naszym dzisiejszym rezultatem.Teraz cieszymy się już na przyszłotygodniowe mistrzostwa świata w lotach - powiedział po konkursie Alexander Stoeckl.
Z powodu opadów śniegu oraz podmuchów wiatru odwołana została runda finałowa, a za ostateczne wyniki uznano rezultaty z pierwszej serii. - Uważam, że jury zawodów podjęło słuszną decyzję. Sprawne przeprowadzenie konkursu utrudniał zmienny wiatr, kłopoty sprawiał również śnieg, który zasypywał tory najazdowe, przez co stawały się one wolniejsze. Moim zdaniem ta sytuacja była niebezpieczna dla zawodników. Poza tym jury miało duże problemy z ustaleniem odpowiedniej długości rozbiegu, gdy nagle pojawiał się silny wiatr pod narty. Widzieliśmy to w przypadku Prevca, który poleciał bardzo daleko - oceniał decyzję jury główny szkoleniowiec ekipy norweskiej.
W przyszły weekend w Vikersund odbędą się mistrzostwa świata w lotach. Jak będą wyglądały przygotowania norweskich skoczków do tej imprezy? - Teraz jedziemy do domu, gdzie trochę odpoczniemy przez jeden lub dwa dni, a następnie wyruszymy do Vikersund - poinformował Stoeckl.
Korespondencja z Oberstdorfu - Agata Biernat