Adamie, jak się teraz czujesz?

Dodany 04-03-2011, 17:42, do: Skoki narciarskie,
Adamie, jak się teraz czujesz?

Adam Małysz zakończył karierę. Mówiło się o tym - i to całkiem otwarcie - od co najmniej kilku miesięcy. Obawiałem się jednak bardziej od samego faktu powieszenia nart "na kołku" przez naszego Króla (co w istocie jest dla mnie niezwykle przygnębiające, ale o tym za chwilę), tego w jaki sposób bezpośrednio po obwieszczeniu tejże informacji, zachowają się polskie media. Niestety po raz kolejny "stanęły na wysokości zadania".

Adamie, jak się teraz czujesz?

Kiedy oglądając w telewizji wywiad, usłyszałem te pięć magicznych słów to myślałem, że zwrócę zjedzone wcześniej pączki. Adam z pewnością czuje nieopisaną wręcz radość, ponieważ w końcu będzie miał święty spokój, a natarczywi kibice nie będą mu zaglądać pod pierzynę. Niewątpliwie czuje też ulgę, bo skakanie było dla niego drogą przez mękę i od pięciu lat nie myślał o niczym innym jak tylko o rzuceniu tej profesji. Podejrzewam, że czuje również niechęć do wszystkich skoczni na świecie, bo przecież szło mu na nich jak po grudzie. Wydobyć takie wyznanie - to by było coś szokującego, nieprawdaż? Oczywiste, że Adam czuje smutek i pewną nostalgię. Każdy po takiej dekadzie miałby w sercu podobne emocje. Nie można wysilić się bardziej i zadać jakiegokolwiek konstruktywnego pytania? Padło ono w różnych formach w czasie tego wywiadu około trzech razy.

Empatia i wyczucie potrzebne od zaraz

Aby wywiad nie przybrał w tak doniosłym momencie takiego sztampowego i beznadziejnego przebiegu potrzeba od dziennikarza nieco wysiłku intelektualnego oraz psychicznego. Próba wczucia się w emocje rozmówcy i przybrania jego punktu widzenia to przecież elementarne zasady rzetelnego i przyzwoitego wywiadu. Płytkość pytań o uczucia zawodnika w momencie ogłaszania końca kariery jest dla mnie porażająca. Niewiele lepsze są w tym zakresie portale internetowe. Dziennikarz jednego z nich pyta, czy były to ostatnie mistrzostwa świata dla Adama. Orzeł z Wisły odpowiada: tak, ostatnie. Jakie jest następne pytanie? Ano takie, czy Adam wystartuje za rok na mistrzostwach świata w lotach. Bez komentarza. Co mamy dalej? Wciąż rozmowę "na poziomie" i pytanie, czy impreza w Zakopanem pod koniec marca (organizowana przez Adama specjalnie na zakończenie kariery) będzie dla Małysza… ostatnim pojawieniem się na belce startowej. Brak słów. Taki pseudo-wywiad to jak rzucanie grochem o ścianę.

Adam Małysz, czyli Non Omnis Moriar

W momencie eksplozji formy Adama miałem -naście lat. Radość z tego, że "zdążyłem" na czas, by w pełni świadomie od zarania śledzić przebieg tej nieprawdopodobnej kariery, z perspektywy dnia dzisiejszego staje się jeszcze pełniejsza. To on udowodnił mi i naocznie przekonał, że warto walczyć o każde marzenie. To on uświadomił mi, że nigdy nie wiadomo, za którym zakrętem życiowym czeka na człowieka coś przełomowego. To on wreszcie odcisnął na moim sercu niezatarte piękno niepowtarzalnych, czystych jak łza emocji. Oglądanie zwycięstw Adama w Zakopanem na żywo jeszcze je zwielokrotniło. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi zjednoczonych w jednym pragnieniu i oczekiwaniu, wybuchających w końcu niepohamowanym strumieniem radości. Bezcenne. Szkoda tylko, że przez dekadę polscy dziennikarze niczego się nie nauczyli.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 4.1

Średnia ocen: 4.1, ilość głosów: 10

opublikowny przez Kamil Kurowski 6 lat temu - Karolina Zysk to lubi.