Sezon na Austriaków

Dodany 08-03-2011, 14:09, do: Skoki narciarskie,
Sezon na Austriaków

Nie od tego sezonu wiadomo, że austriacka drużyna skoczków narciarskich nie ma sobie równych w tej dyscyplinie. Tyrolskie ziemie są bardzo urodzajne w wybitne talenty. Jak to się dzieje, że od Mistrzostw Świata w niemieckim Oberstdorfie w 2005 roku, drużyna pod wodzą Alexanadra Pointnera nie straciła mistrzowskiego tytułu.

Austria jako kraj alpejski ma bardzo silnie zakorzenioną kulturę narciarską. Jest ona fundamentem sukcesu, na którym zbudowana jest potęga. Warunki geograficzne sprzyjały uprawianiu wszelkich sportów zimowych. Potem pojawił się sport zawodowy, z nim sukcesy, które zwróciły uwagę sponsorów, a co za tym idzie, co raz większe nakłady finansowe na jego dalszy rozwój. Sukces Austriaków nie jest dziełem jednego talentu. To efekt tradycji, kontynuowanej przez lata ciężkich treningów, które stworzyły doskonały system szkoleń.

Wszystko zaczyna się w Stams. W małym tyrolskim miasteczku znajduje się słynne już Skigymnasium, do którego uczęszczają młodzi austriaccy sportowcy. Jego absolwentami są Andreas Goldberger, Wolfgang Loitzl, Andreas Kofler, Martin Koch, Gregor Schlierenzauer, Mario Innauer, Arthur Pauli. Austriacy posiadają znakomity zmysł do wyszukiwania prawdziwych perełek i żaden młody talent z pewnością się nie zmarnuje. Ważną kwestią też jest doskonała infrastruktura sportowa, która jest nierozerwalnym elementem właściwego treningu.

Urodzony zwycięzca
Liberec 2003. W konkursie Pucharu Świata pierwsze w karierze zwycięstwo odnosi szesnastoletni Austriak Thomas Morgenstern. Od tego czasu trudno znaleźć słaby sezon Mistrza Olimpijskiego z Turynu. Niesamowita wola walki, zaciętość przeradzająca się wręcz w desperację w dążeniu do zwycięstwa. Taki właśnie jest, popularnie zwany przez kibiców, Morgi. Andreas Kofler, który przegrał z nim złoty medal o zaledwie 0.1pkt, często żartuje, że musiał mu dać wygrać. Nieposkromiona ambicja doprowadziła, Morgensterna na sam szczyt i nie pozwala mu go ani na chwilę opuszczać. W tym sezonie zgarnął wszystko. Wygrał prestiżowy Turniej Czterech Skoczni, Kryształową Kulę Pucharu Świata na miesiąc przed zakończeniem sezonu i zdobył trzy medale Mistrzostw Świata.

Cudowne dziecko
W swojej karierze zwyciężył w 32. konkursach Pucharu Świata, co daje mu piąte miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Do pobicia rekordu legendarnego Matti Nykänena brakuje mu 14. wygranych. W styczniu Gregor Schlierenzauer skończył dopiero 21. lat.

Ukryty bohater
Zawsze w cieniu. Mówi, że tam się czuje najlepiej, bo nikt na niego nie nakłada niepotrzebnej presji. Potrafi wygrywać i deklasować faworytów. Andreas Kofler swój pierwsze pucharowe zwycięstwo odniósł w Willingen tuż przed wyjazdem na Igrzyska Olimpijskie w Turynie. Morgenstern w konkursie był tuż za nim. Na konferencji prasowej zapytany o to czy pasuje mu taki układ podium podczas olimpijskich konkursów, Morgi odpowiedział, że muszą zamienić się z Kofim miejscami. Tak też się stało.
Na przestrzeni kolejnych sezonów widać było jak Kofler dojrzewa sportowo i uczy się wygrywać. Zawsze po cichu. Rok temu zwyciężył w wymarzonym Turnieju Czterech Skoczni. Obecny sezon pokazał, że jest drugim po Morgensternie zawodnikiem w drużynie Pointnera. Król Holmenkollen, bo to właśnie on dzieży miano rekordzisty obiektu, pobił podczas konkursu drużynowego swój własny rekord skoczni i był najmocniejszym ogniwem złotej ekipy.

Czwarty do drużyny
Gdyby każdy trener miał takie problemy z ustaleniem składu drużyny jak Alexander Pointner. W jego teamie trudno mówić o słabym ogniwie, jeżeli jest nim skoczek z pierwszej dziesiątki Pucharu Świata. Martin Koch czy Wolfgang Loitzl stanowią zamiennie dopełnienie mistrzowskiego składu. Ten drugi jest absolutnym multimedalistą konkursów drużynowych na Mistrzostwach Świata, jego bogatą kolekcję zdobi 6. złotych krążków.

Alexander Wielki
Podobno to imię może być przekleństwem lub błogosławieństwem. Alexander to człowiek zdolny do wielkich czynów. Trudność podlegać może tylko na tym czy zdoła je udźwignąć. Pointner znakomicie potrafi wykorzystać potencjał swoich zawodników i wynieść ich na wyżyny drzemiących w nich możliwości. Złośliwi twierdzą, że to pestka mając w składzie tak wybitnych i utalentowanych podopiecznych. Jednak bez odpowiedniego przewodnika, nawet najlepszy talent może się w drodze na szczyt zgubić. Austriak jest znany ze swoich niekonwencjonalnych metod. Co roku przed sezonem zabiera swoją drużynę do egzotycznego kraju gdzie umiejętnie łączy przyjemność wypoczynku, z pożytecznym treningiem poprzez zabawę. Zawodnicy nurkują, jeżdżą na wielbłądach, czy grają w siatkówkę plażową. Dzięki temu nabierają tak ważnej świeżości przed sezonem i budują ducha drużyny.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 4.09

Średnia ocen: 4.09, ilość głosów: 11

opublikowny przez Joanna Bańbuła 6 lat temu