Szwecja
Peter Ljung jest jedynym żużlowcem w stawce zawodników SGP 2012, który nigdy wcześniej nie miał okazji być pełnoprawnym uczestnikiem cyklu zmagań o koronę mistrza świata. Czy jego nominacja jest zatem uargumentowana?
Jak wiadomo cykl Grand Prix przeżywa poważny kryzys. Pieniędzy brakuję, zawodnicy rezygnują ze startów w mistrzostwach na rzecz Speedway Ekstraligi, gdzie gotówka jest po prostu większa. Ze startów w zmaganiach o tytuł najlepszego żużlowca globu zrezygnowali między innymi Piotr Protasiewicz czy Darcy Ward. W ich miejsce BSI znalazło zastępców w postaci Hansa Andersena oraz Petera Ljunga. Bohaterem tekstu jest jednak Szwed i to jemu się głębiej przyjrzymy.
Dlaczego to właśnie Ljung dostał szansę zaprezentowania swoich umiejętności w cyklu Grand Prix? Prawda wydaję się dosyć brutalna. Po prostu nie było innych chętnych. Największym sukcesem Szweda w sezonie 2011 jest zajęcie szóstego miejsca w eliminacjach do cyklu i pewnie to było jedynym powodem, dla którego reprezentant Trzech Koron znalazł swoje miejsce w SGP 2012. Czy jednak Peter nie będzie kolejnym po młodszym z braci Łagutów czy Tai Woffindenie outsiderem, który będzie tylko dostarczał punkty rywalom? Patrząc na wyniki 29-latka w ubiegłorocznym sezonie taka opcja jest całkiem prawdopodobna. Ljung w Polsce reprezentował barwy Poznańskiego Stowarzyszenia Żużlowego, jednak poprzez problemy finansowe tej właśnie spółki wystąpił tylko w 5 spotkaniach na zapleczu Speedway Ekstraligi. Jednak i nawet w nich nie zachwycał, a przecież w cyklu rywale będą o wiele bardziej wymagający. Nie dziwią zatem obawy o poziom sportowy reprezentanta Trzech Koron. Może jednak Peter okaże się objawieniem SGP 2012? Jak to się mawia: pożyjemy, zobaczymy.