Król Jerzy

Dodany 05-11-2012, 00:36, do: Polacy,
Król Jerzy

Gdyby jeszcze tydzień temu zapytać Polaków o Jerzego Janowicza, większość nie wiedziałaby, co odpowiedzieć. Świetny występ tenisisty w Paryżu sprawił, że "Jerzyk" znalazł się w centrum zainteresowania. Janowicz ma za sobą najlepszy sezon w karierze, a stać go na jeszcze lepsze wyniki.

W ostatnich miesiącach Polacy włączali transmisje turniejów tenisowych, gdy swoje mecze rozgrywała Agnieszka Radwańska. "Isia" przebojem wdarła się do światowej czołówki, co potwierdziła awansem do półfinału WTA Championships. Gorzej prezentuje się sytuacja męskiego tenisa w Polsce. Obecnie naszym najlepszym towarem eksportowym jest debel Mariusz Fyrstenberg-Marcin Matkowski, jednak rozgrywki deblowe nie wywołują tylu emocji, co gra singlowa. Trudno oczekiwać, iż nagle dojdzie do przełomu w karierze Łukasza Kubota. Szansę na zaistnienie ma za to Jerzy Janowicz, ale po kolei...

Janowicz ma obecnie 22 lata, więc jeśli myśli o awansie do światowej czołówki, to dla niego najlepszy moment, aby wygrywać kolejne mecze i zdobywać punkty do rankingu ATP. Dla porównania - Rafael Nadal odniósł pierwsze zwycięstwo w Wielkim Szlemie w wieku 19 lat (Roland Garros, 2005), a Novak Djokovic w wieku 21 lat (Australian Open, 2008). Należy jednak pamiętać, iż w polskich realiach, Janowicz ma do pokonania nieco więcej problemów niż jego starsi koledzy. Aby mógł w ogóle rozpocząć karierę na poważnie, jego rodzice sprzedali firmę. - Byliśmy bliscy sprzedaży domu, ale akurat remontowano dworzec kolejowy w Łodzi, więc nie mielibyśmy gdzie się podziać - powiedział ostatnio Jerzy Janowicz senior. Rodzice "Jerzyka" pozostali w domu, nawet gdy syn pokonywał kolejnych rywali ze światowej czołówki w Paryżu, bowiem woleli odłożyć środki na bilet lotniczy dla syna do Australii, gdzie Jerzy ma rozegrać kolejny turniej. Pomimo ogromnych wydatków, polski tenisista odrzucił propozycję przyjęcia obywatelstwa Kataru i gry dla tego państwa.

O ogromnych możliwościach Polaka świadczą jego juniorskie sukcesy. W 2004 roku odniósł pierwsze zwycięstwa na krajowej arenie, w kolejnych latach zdobywał cenne doświadczenie, także na scenie międzynarodowej. Głośno o Janowiczu w środowisku tenisowym zrobiło się trzy lata później, kiedy doszedł do finału juniorskiego US Open. W Nowym Jorku musiał jednak uznać wyższość Litwina Ricardasa Berankisa. Kilka miesięcy później, na początku roku 2008, Janowicz odpadł w ćwierćfinale juniorskiego Australian Open. W tym samym sezonie dotarł do finału juniorskiego French Open, gdzie przegrał z Yangem Tsung-hua. W efekcie ten rok zakończył na 335. pozycji w rankingu ATP. W kolejnych latach szedł w górę rankingu - w 2009 roku awansował na 319., a w 2010 - 161. miejsce. Regres formy dopadł go za to w roku 2011. Polak miał problemy z przebrnięciem przez kwalifikacje w turniejach wielkoszlemowych, nie szło mu też w pozostałych turniejach ATP, czego efektem był spadek na 221. pozycję w rankingu.

Wszystko zmieniło się, niczym za dotknięciem magicznej różdżki, w tym roku. Wprawdzie jeszcze w French Open nie udało się osiągnąć sukcesu, ale na trawiastych kortach Wimbledonu "Jerzyk" pokazał pełnię swoich umiejętności. Eliminacje przebrnął bez straty seta, a w turnieju głównym pokonał Simone BolellegoErnestsa Gulbisa. Zatrzymał go dopiero w III rundzie Florian Mayer, rozstawiony z numerem 31. W US Open polski tenisista odpadł w pierwszej rundzie, lepiej było w październiku podczas turnieju w Moskwie, gdzie dotarł do ćwierćfinału. Aż w końcu nadszedł turniej ATP World Tour Masters 1000 w Paryżu. Niezwykle renomowany, jeden z najbardziej cenionych zaraz po rozgrywkach Wielkiego Szlema. Na rozkładzie Polaka znaleźli się mistrz olimpijski z Londynu - Andy Murray, uczestnik zbliżającego się turnieju ATP World Tour Finals dla najlepszych tenisistów sezonu - Janko Tipsarevic oraz reprezentant gospodarzy - Gilles Simon. Dopiero w wielkim finale lepszy od Polaka okazał się David Ferrer.

Janowicz ma wszelkie predyspozycje, aby osiągnąć sukces. Jego atutem są wzrost (203 cm) i potężny serwis (w meczach paryskiego turnieju sięgający 235 km/h). - Takiego serwisu jak Janowicz nikt nie miał. W przypadku Fibaka serwis nie był mocnym punktem. To nie był serwis, który pasował do jego gry - analizował podczas niedzielnego finału Bohdan Tomaszewski, komentator Polsatu Sport. Porównania do Wojciecha Fibaka pojawiać się będą tym częściej, im więcej razy będziemy oglądać wygrywającego Janowicza. Wszakże to właśnie Fibak jest ostatnim tenisistą z Polski, który odnosił sukcesy na arenie międzynarodowej. Dziś, w euforii francuskiego sukcesu Janowicza, można usłyszeć głosy, iż "Jerzyk" jest w stanie osiągnąć znacznie więcej niż Fibak. - Jerzy gra też przy siatce. Fibak miał technicznie ładne woleje, ale nie był królem woleja. Technika górowała jednak nad siłą - przypominał Tomaszewski.

Teraz Janowicza czeka turniej w Australii, gdzie będzie miał nieco łatwiej, ale też paradoksalnie i trudniej. Osiągnięcie dobrego wyniku w stolicy Francji sprawiło, iż Polak w kolejnym turnieju będzie rozstawiony. Z drugiej strony zwrócone na niego będą oczy tysięcy kibiców z Polski, którzy będą wymagać równie dobrej gry co w Paryżu. - W finale serwis Jerzego był gorszy niż w poprzednich meczach. Po wielkim sukcesie nad Murrayem, nie miał spadku formy i odprężenia. Nadeszło ono jednak w finale, kiedy już wyładował to szczęście, ale miał do tego prawo - stwierdził Tomaszewski. David Ferrer, który w niedzielę okazał się lepszy od polskiego tenisisty, chwalił jego grę. - Muszę przyznać, że jesteś niezwykłym graczem. Wierzę, że sporo osiągniesz w tym sporcie - powiedział po finałowym pojedynku.

Być może wraz z występem w Paryżu skończą się też kłopoty finansowe Janowicza. Polak zarobił ponad 200 tys. euro, pozytywne wieści płyną też od Wojciecha Fibaka. Zdradził on, iż zgłaszają się do niego osoby, którą chcą wesprzeć rozwój kariery "Jerzyka". Jeśli tak się stanie, wszystko będzie w jego rękach. - Moje życie w tym momencie uległo całkowitej zmianie. Wydaje mi się, że wciąż śnię. Potrzebuję jeszcze paru dni, aby dotarło do mnie to, co się wydarzyło w Paryżu. Ten turniej dał mi sporo pewności siebie na nowy sezon. Marzę, żeby być w pierwszej dziesiątce na świecie. To jest mój cel - powiedział po niedzielnym finale Polak. Nam pozostaje trzymać za niego kciuki.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 4

opublikowny przez Łukasz Kuczera 4 lat temu
Zobacz również: