Monte Carlo... czyli magiczna mekka Nadala

Dodany 14-04-2011, 17:29, do: ATP,
Monte Carlo... czyli magiczna mekka Nadala

Od lat tym utopijnym państewkiem na Lazurowym Wybrzeżu rządzi klan de Polignac. Księstwo Monako od 2005 roku ma dwóch nowych sterników, obok Alberta II prym w tej mikroskopijnej metropolii wiedzie również Rafael Nadal.

Tytuł książęcy to za mało! To zdecydowanie zbyt ubogi przydomek dla Hiszpana, który w corocznych imprezach Monte-Carlo Rolex Masters nie ma sobie równych. Nadal nieprzerwalnie bije wszystkich na łeb od 2005 roku, a w swoim przebogatym CV ma już bagatela sześć tytułów tego prestiżowego turnieju. Wszystko wskazuje, iż w 2011 roku dorzuci siódmy już laur.

Nie od dzisiaj wiadomo, że w żyłach fantastycznego Hiszpana płynie ceglana krew, a na mączce w Country Clubie gra tak, jakby był tenisowym cyborgiem – niezniszczalnym, nieomylnym i perfekcyjnym zawodnikiem z innej planety. Na boczny tor schodzą wszelkie niuanse, jak chociażby nie najwyższa dyspozycja w obecnym sezonie czołowej rakiety globu. Kiedy każdego roku tenisowa śmietanka zjeżdża do europejskiej stolicy hazardu – nikt tego nie pamięta, bo tak naprawdę każdy, dosłownie każdy stając vis-a-vis Nadala w Monte Carlo staje się słabym Dawidem, który kilka chwil później zostaje rozjechany przez Goliata z Majorki. Na tym polega cała magia tego turnieju i Rafy…

Zawodnikiem, który w kameralnej dzielnicy Monako aż trzykrotnie próbował strącić z piedestału króla był Roger Federer. Wszystkie podejścia kończyły się identycznie – bezsilnym rozbijaniem się o hiszpański mur. W trzech wspomnianych pojedynkach Szwajcar zdołał urwać odwiecznemu rywalowi zaledwie jednego seta! Każdorazowo otrzymując darmowe lekcje gry na ceglanej mączce. Warto jednak dodać, iż Federer w tamtym okresie był absolutnie na szczycie, mógł wygrywać z każdym i wszędzie, tylko nie z Nadalem i nie w Rolex Masters. W tym roku były lider światowych list pod nieobecność Novaka Djokovica rozpoczął zmagania w Monte Carlo z numerem drugim. Wiele znaków na niebie wskazuje, iż po raz czwarty w historii tego prestiżowego turnieju kibice będą świadkami tenisowego klasyka ostatnich lat. Bo kto jak nie Federer mógłby postraszyć Hiszpana?

Można domniemywać, iż zawodnikiem, który przerwałby rewelacyjną passę Rafy mógł być wspomniany Nole. Serba jednak w Księstwie Monako nie zobaczymy, a szkoda. W tym roku Djokovic jest tenisowym bogiem, nie mając sobie równych. O jego fenomenalnej formie świadczyć może bilans: 24 rozegrane spotkania, 24 zwycięstwa! Cztery turnieje, cztery tytuły, w tym wielki szlem w Melbourne, dwa turnieje Masters w Indian Wells i Miami oraz prestiżowa impreza szejków w Dubaju! Czy można chcieć więcej? Być może do tego imponującego dorobku dorzuciłby trofeum z Monte Carlo, którego wciąż brakuje w jego imponującej kolekcji. Pytanie tylko czy na kortach ziemnych byłby w stanie podtrzymać kapitalną serię i w końcu pokonać Rafę? Pomiędzy 23-latkiem z Belgradu a mączką nie ma takiej chemii, jak chociażby z betonem czy trawą. Jeśli jednak faktycznie w wielkim finale Hiszpan i Serb skrzyżowaliby miecze, w ciemno postawiłbym każde pieniądze na sukces 24-latka z Majorki. Przypomnijmy tylko, iż obaj dżentelmeni spotkali się na korcie aż 25-krotnie, szesnaście razy lepszy był Nadal, wygrywając wszystkie dziewięć konfrontacji na nawierzchni ziemnej!

Sam guru „pomarańczowych kortów” wspomniał w ostatnim wywiadzie, że nie czuje się jeszcze w pełni sił, wciąż brakuje mu ogrania i „powera” na mączce. Jest to swego rodzaju mydlenie oczu przeciwnikom i dawanie im zbędnej nadziei na sprawienie sensacji. Gra na nawierzchni, którą się kocha, na której został wychowany, jest jak jazda na rowerze. Wsiadasz i jedziesz, tego się nie zapomina i niepotrzebne jest specjalne przygotowanie. Nie zapomina się nawet po mozolnym i wyczerpującym początku sezonu spędzonym na kortach twardych. Nadal w odróżnieniu od wielu innych zawodników, to tenisista uniwersalny, kompletny. Nie potrzebuje czasu na zmianę stylu gry. Hiszpan stworzony został dla czerwonej mączki, a mączka dla niego. Na dzień dzisiejszy nie ma zawodnika, który mógłby go pokonać na tego rodzaju „podłodze”, po prostu nie ma! Jestem przekonany, że nic, dosłownie nic nie przeszkodzi mu w siódmej z rzędu glorii i zapisaniu wspaniałego rozdziału na kartach tenisa. Nadal wygra ten turniej i po raz kolejny wzniesie ku górze trofeum Rolex Masters, nie ma innej opcji…

Zagraj to jeszcze raz…
Finały:
2005 – Rafael Nadal (11.) – Guillermo Coria (6.) 6:3, 6:1, 0:6, 7:5
2006 – Rafael Nadal (2.) – Roger Federer (1.) 6:2, 6:7(2), 6:3, 7:6(5)
2007 – Rafael Nadal (2.) – Roger Federer (1.) 6:4, 6:4
2008 – Rafael Nadal (2.) – Roger Federer (1.) 7:5, 7:5
2009 – Rafael Nadal (1.) – Novak Djokovic (3.) 6:3, 2:6, 6:1
2010 – Rafael Nadal (2.) – Fernando Verdasco (6.) 6:0, 6:1
2011 – Rafael Nadal (1.) – ??

źródło: inf.własna
  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Michał Jelionek 6 lat temu