Wraz z końcem stycznia zakończył się okres transferowy w polskim żużlu. Wydaje się, że najciekawszych transferów dokonali włodarze Tauronu Azotów, którzy sprowadzili do zespołu m. in. Grega Hancocka, Janusza Kołodzieja oraz Macieja Janowskiego. Tym samym "Magic" jest kolejnym zawodnikiem z Wrocławia, który w ostatnich latach obrał kierunek tarnowski.
W ostatnich dwóch sezonach transfery na linii Tarnów - Wrocław stały się niezwykle popularne. Przed rozpoczęciem rozgrywek w 2010 roku na ofertę tarnowskich "Jaskółek" skusił się Tomasz Jędrzejak. "Ogór" miał za sobą dość dobry sezon i postanowił skorzystać z "oferty życia", jak w środowisku żużlowym mówiono o ofercie Unii dla wychowanka ostrowskiej Iskry. Transfer do klubu z Małopolski okazał się jednak kiepskim pomysłem. Na twardym torze Jędrzejak nie punktował na wysokim poziomie, przez co przegrywał rywalizację o miejsce w składzie z innymi zawodnikami. Ostatecznie wystąpił tylko w jedenastu meczach ligowych Unii, zdobywając w nich 44 punkty. To nie był najlepszy wynik i jasnym stało się, że przygoda żużlowca z tarnowskim żużlem potrwa tylko rok.
W tym samym czasie na odejście z Tarnowa zdecydował się Piotr Świderski. "Świder" pomógł tarnowianom w sezonie 2009 wywalczyć awans do Ekstraligi, ale po roku startów w Małopolsce postanowił przenieść się do Wrocławia. Poważna kontuzja, której zawodnik nabawił się w meczu z gorzowską Stalą nieco pokrzyżowała jego plany, ale ostatecznie zakończył sezon z średnią biegową na poziomie 1,587. Skuteczna jazda Świderskiego i reszty drużyny sprawiła, że wrocławianie liczyli się w walce o medale Drużynowych Mistrzostw Polski - ostatecznie Betard Sparta minimalnie przegrała rywalizację o brąz z Unibaksem Toruń. Tym samym w pojedynku "transferowym" Wrocław prowadził 1:0.
Przed sezonem 2011 ponownie doszło do wymiany pomiędzy Tarnowem a Wrocławiem. Do stolicy Dolnego Śląska powrócił Jędrzejak i po raz kolejny okazało się, że "Ogórowi" pasuje wrocławski klimat. Żużlowiec był niezwykle skuteczny w meczach na własnym torze, wywalczył także z Betardem Spartą złoty medal Mistrzostw Polski Par Klubowych. "Ogór" wraz z Maciejem Janowskim oraz wspomnianym wcześniej Świderskim stanowił o sile zespołu, który tym razem ekstraligowe rozgrywki zakończył na szóstej pozycji. Był to jednak spory sukces, gdyż przed sezonem tylko nieliczni zakładali, że wrocławianom uda się wywalczyć awans do fazy play-off.
W sezonie 2011 nową "Jaskółką" został za to Leon Madsen. Talent Duńczyka przed kilkoma laty odkryli włodarze z Wrocławia, dając mu możliwość jazdy w meczach ligowych na pozycji przeznaczonej dla zagranicznego młodzieżowca. W roku 2010 Madsen po raz pierwszy w karierze startował jako senior i dobrze wywiązał się z tego zadania, uzyskując średnią biegową 1,704. Dobra jazda znalazła uznanie w oczach włodarzy z Tarnowa, gdzie powstawał zespół mający walczyć o medale Drużynowych Mistrzostw Polski. Jednak po raz kolejny okazało sie, że działacze "Jaskółek" nie mają nosa do transferów - duński zawodnik nie był już tak skuteczny jak w barwach Betardu Sparty, przez co odjechał w ekipie z Tarnowa tylko pięć spotkań. Prawdziwą wartość pokazał dopiero w ostatnim meczu sezonu, w którym "Jaskółki" pokonały na własnym torze najsłabszy w lidze Włókniarz Częstochowa i tym samym zapewniły sobie pozostanie w żużlowej elicie. W transferowej rywalizacji na linii Wrocław – Tarnów zrobiło się 2:0.
Przed tegorocznymi rozgrywkami ponownie doszło do transferów wrocławsko-tarnowskich. "Jaskółki" chcą w sezonie 2012 upolować Drużynowe Mistrzostwo Polski i w tym celu sprowadzono do Tarnowa aktualnego Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów, Macieja Janowskiego. Z kolei wrocławianie, którzy już na samym początku okienka transferowego stracili Janowskiego i Świderskiego (wybrał ofertę z Gdańska), zakontraktowali Sebastiana Ułamka oraz Fredrika Lindgrena. Okoliczności tych transferów były jednak diametralnie różne. Janowski był dla włodarzy z Tarnowa niemalże celem numer jeden, podczas gdy Ułamek zdecydował się na kontrakt w stolicy Dolnego Śląska dopiero wtedy, gdy nie wypaliły mu rozmowy z innymi klubami. Lindgren jako zawodnik z cyklu Grand Prix także nie miał szerokiego pola manewru, a w świetle ostatnich wydarzeń, czyli pozostania w klubie Kennetha Bjerre, nie będzie mu łatwo powalczyć o miejsce w składzie.
Wydaje się, że tarnowianie w końcu mają szansę, aby przełamać złą passę jeśli chodzi o transfery zawodników z Wrocławia. Wszakże "Magic" to aktualny IMŚJ i jeden z największych talentów w polskim żużlu w ostatnich latach. Jednak nie jest tajemnicą, że tarnowski tor nie należy do ulubionych Janowskiego. To właśnie dopasowanie do nawierzchni może okazać się kluczem do sukcesu. Tak samo będzie w przypadku Ułamka i Lindgrena we Wrocławiu. Jeśli tylko klub będzie stabilny finansowo, to kibice na Stadionie Olimpijskim powinni mieć powody do zadowolenia z jazdy obu żużlowców.