Janusz Kołodziej magnesem dla tarnowskich kibiców

Dodany 09-02-2012, 00:46, do: Enea Ekstraliga ,
Janusz Kołodziej magnesem dla tarnowskich kibiców

Na tę wiadomość tarnowscy kibice czekali z utęsknieniem – Janusz Kołodziej, wychowanek "Jaskółek” i ulubieniec miejscowych fanów żużla, po dwóch sezonach spędzonych w Lesznie wraca do domu. Jaki będzie to powrót?

Gdy dwa lata temu żużlowe media obiegła informacja o odejściu z Tarnowa Janusza Kołodzieja, dla wielu kibiców "Jaskółek” był to szok. Zwłaszcza, że kulisy pożegnania z macierzystym klubem były nieznane. Tarnowscy działacze kilka dni przed ogłoszeniem decyzji zawodnika poinformowali, że wstępnie dogadali się z kapitanem biało-niebieskich. Wprowadziło to spokój w szeregach fanów zespołu z Tarnowa. Jednak kilka dni po ukazaniu się tej informacji na oficjalnej stronie klubu, z ust zawodnika padło zdanie: "Odchodzę z Tarnowa”. "Koldi” w wywiadach mówił, że czuje, iż się wypala, że potrzebuje zmiany i nowych wyzwań. Środowisko kibiców wiadomość ta podzieliła na dwa obozy - tych, którzy przyjęli decyzję Janusza ze zrozumieniem oraz tych, którzy uznali to za zdradę. Kołodziej podpisał dwuletni kontrakt z Unią Leszno i - jak się później okazało - był to dla niego strzał w dziesiątkę. Zawodnik szybko zaaklimatyzował się w Wielkopolsce, a sezon 2010 był najlepszym w jego dotychczasowej karierze. Wspólnie z Jarosławem HampelemLeigh Adamsem poprowadzili "Byki” do Mistrzostwa Polski dominując w Speedway Ekstralidze. Również indywidualnie było to dla niego pasmo sukcesów: wymarzony awans do cyklu GP, drugi w karierze tytuł Indywidualnego Mistrza Polski czy dwukrotne zdobycie w jednym sezonie Złotego Kasku - to tylko część jego zdobyczy w tym sezonie. Jednym z ważniejszych przeżyć dla Janusza był przyjazd do Tarnowa na mecz ze swoim byłym klubem. I był to powrót wielce udany - kibice przyjęli go bardzo ciepło, a sam zawodnik walnie przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny.

Kolejny sezon z "Bykiem” na plastronie nie był już jednak dla niego tak udany. Kłopoty sprzętowe, widoczne zagubienie się na torze i momentami totalna niemoc - to nie był ten Janusz sprzed roku. Sam zawodnik w wywiadach nie mógł znaleźć odpowiedzi na pytania: co jest nie tak? Jednak w najważniejszym momencie - play-off Speedway Ekstraligi - Janusz powrócił i wydatnie pomógł leszczynianom zdobyć jakże dla nich cenny w obliczu plagi kontuzji srebrny medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Wydawało się, że pozostanie w Wielkopolsce jest niemal pewne. Jednak na przeszkodzie stanęły zmieniające się przepisy, a konkretnie ten o Kalkulowanej Średniej Meczowej. Włodarze Unii Leszno zapowiedzieli bowiem powrót do klubu ze Strzeleckiej "synów marnotrawnych” - braci PrzemysławaPiotra Pawlickich. Jasnym się wtedy stało, że dla wychowanka "Jaskółek” zabraknie miejsca w składzie "Byków”. Oznaczać to mogło tylko jedno - powrót byłego kapitana na "jaskółczy” okręt.

Właśnie ta informacja, a nie zakontraktowanie Mistrzów Świata - Grega HancockaMacieja Janowskiego, spotkała się z największym entuzjazmem kibiców "czarnego sportu” w Tarnowie. I nie ma się co dziwić - Janusz to przecież, obok Zygmunta PytkiJacka Rempały, najlepszy żużlowiec rodem z Tarnowa. Od najmłodszych lat imponujący brawurową, a na początku kariery wręcz ostrą jazdą, podbił serca tarnowian. Był dla nich nadzieją na lepsze jutro, gdy klub z Małopolski był na skraju upadku. Jako młody chłopak wydatnie przyczynił się kolejno do awansu do I ligi, Ekstraligi, wreszcie wspólnie z Tony Rickardssonem oraz braćmi Gollobami dwukrotnie zdobył dla swojego miasta tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Ulubieniec kibiców i kapitan okazję do wykazania się miał w momencie, gdy po kilku latach sukcesów nastały gorsze czasy dla tarnowskiego żużla. Wtedy to na barkach młodego przecież wciąż zawodnika spoczywał ciężar walki. I Janusz z tego zadania wywiązywał się bardzo dobrze, będąc liderem swojego zespołu. Jednak gołym okiem widać było, że w jego jeździe następuje regres. Janusz stanął w rozwoju jako zawodnik - niektórzy komentatorzy zaczęli mówić nawet o cofaniu się w żużlowym rozwoju. Pozytywnym "kopem” dla sympatycznego "Koldiego” stał się wspomniany dwuletni pobyt w Lesznie.

Za dwa miesiące wystartuje nowy sezon. W Tarnowie wiązane są z nim spore nadzieje. I to właśnie postawa Janusza jest największym znakiem zapytania. Wiadomo, że jego powrót do domu to najlepsza wiadomość dla wiernych mu kibiców, którzy wyraz temu dali na prezentacji drużyny "Jaskółek”. Owacja, jaka go spotkała, porównywalna była chyba tylko z tą, jaką dostali w 2004 roku Tomasz Gollob i Tony Rickardsson. Czy sam Janusz sprosta oczekiwaniom tysięcy fanów małopolskiego klubu? Tego dzisiaj nikt nie jest w stanie stwierdzić. Faktem niepodważalnym jest za to to, że jego powrót do Tarnowa będzie magnesem dla tych, którzy po dwóch sezonach niepowodzeń zwątpili w tarnowską drużynę. Teraz znowu mają dla kogo przychodzić na stadion w Mościcach. Wrócił Janusz, wróciła nadzieja.

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 2

opublikowny przez Anna Karaś 3 miesięcy temu
Zobacz również:

Chcesz napisać komentarz? Potrzebujesz być zalogowany(a) aby dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta możesz sie zarejestrować..