W bydgoskim klubie w końcu doszło do porozumienia na linii prezes - dyrektor sportowy. Drugi z nich, Jerzy Kanclerz, zgodził się w poniedziałek na proponowane warunki i od tego sezonu będzie pełnił nową rolę wśród "Gryfów". Jaka jest jego recepta na sukces?
Dotychczasowy dyrektor sportowy już od dawna był kojarzony z funkcją menedżera, jednak on sam do końca nie chciał zdradzać swojej decyzji. Kością niezgody nie były wcale kwestie finansowe jak sam zaznacza. - Są rzeczy znacznie cenniejsze niż pieniądze i bardziej zależało mi na tym, aby czuć konkretne wsparcie i aby móc w pełni decydować o rzeczach, co do których będę rozliczany - mówi dla NiceSport.pl Jerzy Kanclerz. Jednocześnie dość odważnie dodaje, iż wszelkie ewentualne niepowodzenia bierze na siebie. - Chcę to mocno zaakcentować, że biorę pełną odpowiedzialność za tę drużynę, za jej wyniki i atmosferę w klubie. Nie chcę, aby zdarzały się sytuacje, że za przegrany mecz będzie się chodziło z pretensjami do toromistrza, trenera młodzieży czy lekarza. To jest moja rola, żeby to koordynować.
Nowy "menago" drużyny stawia sobie za główny cel utrzymanie dobrej atmosfery w drużynie, za czym mają iść także wyniki. Sam podkreśla, iż to także relacje z zawodnikami zdecydowały o przyjęciu propozycji prezesa Mariana Deringa. - Tutaj jest jak w rodzinie. Bywają gorsze dni i lepsze, ale ważne, żeby trzymać się razem. Myślę, że już dosyć mocno zgrałem się z chłopakami, ich mechanikami i ludźmi z klubu. Szkoda byłoby to wszystko zostawić, choć propozycji z innych dyscyplin nie brakowało. Dobrze, że kwestia mojego bytu z Polonii jest już rozwiązana i można w pełni się skupić na rozpoczynającym się już niedługo sezonie - kończy Jerzy Kanclerz, oficjalnie już menedżer Polonii Bydgoszcz.