Roman Karkosik odejdzie? Pożyjemy, zobaczymy...

Dodany 12-03-2014, 22:50, do: PGE Ekstraliga ,
Roman Karkosik odejdzie? Pożyjemy, zobaczymy...

W środę środowisko żużlowe obiegła informacja jakoby toruński żużel miał opuścić sponsor klubu - Roman Karkosik. Informacja o tyle interesująca, iż wypłynęła z... serwisu biznesowego, a nie dzięki mediom stricte sportowym.

Jak możemy się doczytać w newsletterze ISBNews: "Podczas pierwszej rundy mistrzostw świata par żużlowych rozgrywanych w Toruniu 28 marca br. ogłoszę swoją decyzję dotyczącą dalszego finansowania Unibaksu Toruń. Zdecydowanie skłaniam się jednak ku rezygnacji" - poinformował agencję ISBnews Karkosik podczas uroczystości otwarcia przez Skotan eksperymentalnego bloku gazowy w Zakładach Azotowych Kędzierzyn."

Informacja ta jak najbardziej jest zapewne prawdziwa i nie jest wyssana z palca. Mnie jednak osobiście ciekawi co innego. Po pierwsze, o tym, że ósmy w kolejności najbogatszy obecnie Polak może rozstać się z klubem po 2014 roku było wiadome już... dwa lata temu. Pan Roman oficjalnie mówił, że na pewno zostanie z "Aniołami" do 2015 roku, co będzie dalej, nie wiadomo. Tak też mam zakodowane w głowie i sama informacja nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Po drugie. Jako człowiek, który nagminnie stara się przejrzeć wszelakie informacje dotyczące sportu, a w szczególności żużla, nie zauważyłem, by Pan Roman Karkosik kiedykolwiek był tak wylewnym człowiekiem, by informować o takich rzeczach (odnośnie toruńskiego klubu) przed czasem. Mamy zapowiedź zapowiedzi rezygnacji ze sponsorowania klubu - doprawdy to jest sprawa wyjątkowa i tak na to należy patrzeć. Po trzecie, zastanawia mnie fakt, że po bądź co bądź ciszy po finale Enea Ekstraligi w Zielonej Górze nagle informacje odnośnie prowadzenia (czy też nie prowadzenia) klubu z grodu Kopernika tak łatwo dostały się do mediów. Gest doprawdy godny pochwały ale nikt nie miałby nic przeciwko, gdyby w trakcie trwania sezonu sternicy klubu, czy też sam Pan Karkosik, poinformowali o wyżej przedstawionej sytuacji. Włodarze Torunia nadal mieliby dużo czasu by rozejrzeć się za potencjalnym inwestorem (oni z pewnością poinformowani by byli o takiej sytuacji wcześniej aniżeli "tłum"), a Unibax i tak postrzegany byłby jako ten co uratował żużel w roku 2006 oraz ten, który nie zostawił go z dnia na dzień, tylko przedstawia przyszłość sporo wcześniej.

Informacja ta robi wielką furorę w mediach. Tak naprawdę jest główną informacją dnia w speedway'u. Jeśli faktycznie Roman Karkosik wraz z Unibaksem przestanie sponsorować toruński żużel to będzie to jednak gigantyczna zmiana nie tylko dla samego klubu z Torunia, ale przede wszystkim dla miasta.

Co wówczas z budżetem klubu? Toruń nie jest przecież mocarstwem jeśli chodzi o liczbę firm potencjalnie wspierających sport, a jak widać u teoretycznie bogatszego sąsiada-rywala, bydgoskiej Polonii, o darczyńców w regionie trudno. Poziom finansowy bezpośrednio może wpłynąć (wręcz powinien, ale przykład Wrocławia nieco zamydla ten obraz) na poziom sportowy, ten z kolei na frekwencję... Co zatem z "molochem" MotoAreną? Najpewniej w przyszłym roku pożegna się ona z SGP na rzecz SEC - tak przy okazji: cieszmy się swoim i nie dajmy sobie wejść na głowę! - ale przecież jedna, czy dwie imprezy (licząć SEC oraz SBPC) przy pełnych trybunach to mało by utrzymać tak wielki obiekt, a w ostatnich latach magistrat miasta pokazał, iż nie zamierza inwestować w chociażby kontynuację koncertów takich jak Jose Carrerasa czy Roda Stewarda.

Nie chcę już wspominać co "słaby Toruń" oznaczałby dla reszty ligi. Obecnie znienawidzony, mocny, przyciągać będzie na stadiony zapewne komplety publiczności. Przecież każdy "chce dołożyć Toruniowi". Słaby Toruń, niska frekwencja, wysoki wynik i dziura w kasie. A o tym, że każde 200 tys. złotych trzeba obecnie szanować nie trzeba chyba nikomu mówić. No ale nie o tym przecież tu mowa...

Osobiście czuję, że rezygnacja z prowadzenia klubu przez Pana Karkosika miałaby nie tylko wpływ na sam "kopernikowy żużel" - tutaj należy dodać, iż Unibax jako klub wciąż dzieli Toruń. Jedni kochają obecne standardy, drudzy bardzo tęsknią do czasami Apatora - ale również i na miasto jako całą konstrukcję. Nie chce mi się wierzyć, iż znajdą się firmy, które łącznie będą wspólnie złożyć budżet chociażby w 3/4 odpowiadającemu obecnemu. Na dodatek nie chce mi się wierzyć, że ewentualna decyzja o odejściu z klubu jest związana ze "skostniałymi przepisami związku motorowego i braku chęci do wewnętrznej reformy. Chodzi m. in. o brak promowania polskiej młodzieży, co powoduje windowanie kontraktów dla zagranicznych gwiazd". Myślę, że kryje się pod tym większa rzecz, a Roman Karkosik to wytrawny biznesmen i wie najlepiej co dla niego jest najlepsze... Tak więc na spokojnie prawię "pożyjemy, zobaczymy".

źródło: inf. własna + isbnews.pl
  • średnia glosów: 5

Średnia ocen: 5, ilość głosów: 3

opublikowny przez Jakub Michalski 3 lat temu