Dobry Wieczór: Jak długo będziemy pamiętać o Darcy’m?

Dodany 29-08-2015, 18:03, do: PGE Ekstraliga ,
Dobry Wieczór: Jak długo będziemy pamiętać o Darcy’m?

Szok i niedowierzanie – to pierwsze skojarzenia, które przyszły na myśl po otrzymaniu informacji o skutkach wypadku, do jakiego doszło w Zielonej Górze. Teraz uczucia te zamieniają się w mobilizację i chęć pomocy. Pytanie tylko, na jak długo?

Chyba nie ma dziś na świecie kibica żużla, który nie interesowałby się sprawą Darcy’ego Warda. Co więcej, jest wiele osób spoza środowiska sportowego, które żywo interesują się kwestią zdrowia młodego Australijczyka. Dane zaangażowanie i solidarność ludzi przypomina sytuację sprzed trzech lat, kiedy to Lee Richardson zapłacił najwyższą cenę za miłość do speedwaya. Wówczas to, podobnie jak teraz, kibice przeciwnych drużyn, którzy na co dzień nierzadko pałają do siebie nienawiścią, potrafili zjednoczyć się we wspólnym celu, jakim była pomoc rodzinie Richardsona. Także wtedy bezpieczeństwo zawodników było odmieniane przez wiele przypadków. Wszyscy zgodnie podkreślali, jak wielki szacunek należy się tym, którzy przy każdym wyjeździe na tor ryzykują życie. Pomysłów na poprawę sytuacji w polskim, ale także światowym żużlu, było co nie miara. I niestety na pomysłach się skończyło. Od tamtego czasu nie zauważyłem żadnych pozytywnych zmian w tym temacie…

Oczywiście pewne zmiany nastąpiły, lecz chyba należy je zaklasyfikować do tych z rodzaju szkodliwych. W ramach ogólnie pojętej „ekologii” i wyciszania speedwaya decydenci postanowili pokombinować, bo inaczej ciężko to nazywać, przy tłumikach. Co dana zmiana poprawiła? Chyba tylko zasobność portfela producentów części i mechaników, którzy od tego czasu mają niewątpliwie więcej pracy. Tymczasem z drugiej strony, tej która nie jest tak rentowna dla federacji, są np. testowane od dawna przez m.in. Jasona Bunyana i Chrisa Harrisa wewnętrzne poduszki powietrzne, odginające się bandy czy też stabilizatory na kark. W tym miejscu wielki plus dla włodarzy Włókniarza Częstochowa, którzy wprowadzają właśnie obowiązek startu w stabilizatorach. Pytanie tylko, gdzie w tych kwestiach jest PZMot, Ekstraliga czy też Nice Polska Liga Żużlowa, nie wspominając już o „wielkich” z BSI? W tym biegu po bezpieczeństwo, „drodzy” decydenci, nie stanęliście nawet pod taśmą, sądząc, że dmuchane bandy to maksimum waszych możliwości, zapewniające czyste sumienie w przypadku żużlowych tragedii. Regulaminowe dwie minuty już się skończyły i jedyne, co możecie teraz zrobić, to próbować obronić się przed czerwoną kartką za niesportowe zachowanie w tej walce.

Walka nie fair to temat także dla nas, kibiców. Oprócz bezpieczeństwa na torze ważny jest bowiem także szacunek na trybunach. I nie chodzi tutaj o błędnie kojarzoną chwałę czy sympatię. Zapytać by można, dlaczego Darcy Ward tak ambitnie walczył o punkty w ostatnim biegu, który już o niczym nie decydował? Śmiem przypuszczać, nie tworząc tutaj wcale legendy, że „Darky” nie walczył tylko o polskie złotówki czy też punkty do średniej biegowej. On walczył o szacunek tych, którzy nie akceptowali go w drużynie Falubazu; tych obrońców moralności, którzy nie przyjmowali przeprosin zawodnika z Antypodów po incydencie z podeptanym szalikiem; tych, którzy (mam nadzieję), nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji, krzyczeli tuż po upadku: „Koniec kariery!”. Walczył o szacunek, który mu się należy niezależnie od barw klubowych! Błędem jest jednak myślenie, iż „magia Falubazu”, a dokładniej rzecz ujmując okrzyki z trybuny „K” zielonogórskiego stadionu, to odosobniony przypadek. Nie odnajduje bowiem na mapie Polski obiektu żużlowego, który nie ma swojej „trybuny bezmyślności”, gotowej wylać na zawodnika słowotok pomyj. Nie oczekuje rzecz jasna, bo to sfera wielkich marzeń, aby na stadionie żużlowym zagościła siatkarska atmosfera, gdzie w słabszych chwilach nie słychać gwizdów i wyzwisk, lecz „Pieśń o małym rycerzu”; nie oczekuje, abyśmy byli kibicami w stylu irlandzkim, których doping znamy z piłkarskich meczów, choćby tych z Euro 2012, ale chyba… tfu, na pewno (!) powinniśmy szanować tych, którzy rozpędzają prawie 80-kilogramowe maszyny, aby dostarczyć nam trochę radości przez kilkadziesiąt sekund.I odpowiadając na zadane sobie pytanie w tytule: Na Darcy’ego będziemy czekać i długo pamiętać. Wraz z tą pamięcią powinny jednak iść również czyny. Powinna iść świadomość, iż w wielu drużynach jest taki Darcy, który walczy do ostatnich metrów również o nasz szacunek. Szacunek, który mu się należy, nawet jeśli przyjeżdża na ostatniej pozycji lub upada…

źródło: inf. własna
  • średnia glosów: 0

Nikt tego jeszcze nie oceniał.

opublikowny przez Paweł Wieczorek prawie rok