Hasło „park trampolin” wywołuje zwykle jeden obraz: dzieci skaczące w kółko na kwadratowych matach. To obraz z pierwszych obiektów tego typu i od dawna nieaktualny. Dzisiejszy park to kilka stref o różnym przeznaczeniu, z których spora część jest przeznaczona dla młodzieży i dorosłych.
Skąd ta zmiana
Trampolina okazała się dobrą bazą pod treningi, które wcześniej wymagały sali gimnastycznej. Miękkie lądowanie zmniejsza obciążenie stawów, a sprężystość pozwala ćwiczyć elementy akrobatyczne bez ryzyka twardego upadku. Dzięki temu do parków zaczęli przychodzić ludzie z zupełnie różnych dyscyplin: gimnastycy szukający miejsca na powtórki, biegacze potrzebujący pracy nad skocznością i osoby wracające do formy po dłuższej przerwie. Do tego doszły ścianki wspinaczkowe, tory przeszkód i strefy do nauki upadania. W efekcie obiekt, który powstawał z myślą o dzieciach, przyciąga też dwudziestolatków po godzinach.
Trzy rodzaje pracy nad ciałem w jednym miejscu
Pierwszy to wyskok i lądowanie, czyli praca nad siłą nóg i stabilizacją tułowia. Drugi to orientacja w powietrzu, którą ćwiczy się przy obrotach i przewrotach, najbezpieczniej nad miękkim podłożem. Trzeci to równowaga i chwyt, rozwijane przy wspinaczce i przy ćwiczeniach na taśmie. Obiekt, który daje wszystkie trzy, zastępuje kilka osobnych treningów w tygodniu.
Tak zbudowany jest warszawski AIRO Active Park, gdzie opisano atrakcje parku trampolin dla młodzieży i dorosłych. Do pracy nad wyskokiem służy główna arena trampolin, do nauki obrotów poducha powietrzna i ścieżki akrobatyczne, a nad równowagą i chwytem pracuje się na ściance boulderowej, przy wall runie i na taśmie slack line. AIRO Centrum Aktywnej Rozrywki działa przy ulicy Łopuszańskiej 22 w dzielnicy Włochy, obiekt jest kryty i czynny codziennie od dziesiątej do dwudziestej pierwszej. Obowiązują skarpetki antypoślizgowe, a z parku korzystają osoby od czwartego roku życia.
Komu taki trening daje najwięcej
Przede wszystkim dla osób, które nie przepadają za powtarzalnością siłowni. Godzina w parku angażuje nogi, tułów i ramiona, wymusza pracę nad równowagą i uczy kontroli nad ciałem w powietrzu. To także sensowne uzupełnienie treningu w sportach, gdzie liczy się skoczność i orientacja przestrzenna: koszykówce, siatkówce, sztukach walki czy snowboardzie.
Od czego zacząć naukę
Kolejność ma znaczenie. Najpierw skok na wprost z kontrolowanym lądowaniem na obie nogi, potem obrót o ćwierć i pół obrotu, dopiero później elementy z lądowaniem na plecach i przewroty w powietrzu. Poducha powietrzna i basen z gąbkami istnieją właśnie po to, żeby te próby kończyły się miękko. Kto pomija podstawy, zwykle szybciej się zniechęca, bo trudniejszy element bez przygotowania nie wychodzi i kończy się nieprzyjemnym upadkiem. Osobna kwestia to oddech i tempo: trampolina kusi do ciągłego skakania, a właśnie przerwy decydują o tym, ile się z takiej godziny wyniesie.
Jak rozłożyć siły podczas pierwszej godziny
Pierwsza wizyta bywa myląca, bo wysiłek rozkłada się inaczej niż na bieżni i zmęczenie przychodzi nagle. Lepiej zacząć od krótszych serii z przerwami. Warto też poświęcić kilka minut na naukę bezpiecznego lądowania, zanim przejdzie się do trudniejszych elementów. Strój sportowy wystarczy, reszta jest kwestią ostrożności. Dzień po pierwszym treningu często dają o sobie znać łydki i mięśnie brzucha, więc kolejne wejście lepiej zaplanować po przerwie.
Dobrym pomysłem jest przyjście z kimś, kto był już wcześniej, bo podpowiedź na miejscu zastępuje dwadzieścia minut oglądania nagrań. Warto też wybrać porę mniejszego ruchu, zwykle w środku tygodnia, kiedy strefy są mniej zajęte i można spokojnie powtórzyć ten sam element kilkanaście razy.
Park trampolin bywa niedoceniany jako forma treningu, choć daje zakres ruchu, jakiego trudno szukać w jednym miejscu, i nie wymaga karnetu ani deklaracji na cały sezon. Pełną listę stref opisano na stronie Airo.fun.
Artykuł sponsorowany