Upadek futbolowego romantyzmu. Jak na strojach FC Barcelona znalazły się reklamy?

Komercja wdziera się od futbolu od lat. Reklamy i sponsorzy sprawili, że piłka nożna rozwinęła się do niebywałych rozmiarów, stając się jedną z najpopularniejszych rozrywek na świecie. Są też jednak i złe strony – wiele klubów przypomina dziś bezduszne korporacje, w których nie dba się o interes kibica, a o zwiększanie własnych przychodów. Inicjatywa powołania Superligi tylko to podkreśla. Przez lata chlubnym wyjątkiem na tym polu była więc FC Barcelona. Przywiązanie do tradycji było w tym katalońskim klubie tak duże, że przez ponad sto lat jego piłkarze ubierali komplety piłkarskie bez logotypów sponsora. Wszystko zmieniło się jednak w 2011 roku. Jak do tego doszło? Przypominamy historię koszulek FC Barcelona i zerwania z piękną tradycją.

Stroje piłkarskie i logotypy sponsorów – kiedy to się zaczęło?

Mariaż sponsorów i klubów piłkarskich trwa od kilkudziesięciu lat. Nawet w pierwszych dekadach globalnego rozwoju futbolu nikt jednak nie pomyślał, by komplety sportowe miały dedykowaną reklamę. To, co dziś wydaje się oczywiste, dostrzeżono najpierw w Urugwaju. Tak przynajmniej dowodzą historycy futbolu z Ameryki Południowej, którzy na pierwszy klub grający w trykotach z reklamami wskazują CA Penarol.

W Europie ten trend rozpoczął się na dobre w latach 70. I choć pierwsze ślady reklam na koszulkach prowadzą jeszcze do końcówki lat 60., za prekursorów uznaje się działaczy Eintrachtu Brunszwik, którzy w 1973 r. zgodzili się umieścić na koszulkach reklamę likieru Jagermaister. Na Wyspach Brytyjskich, w kolebce futbolu, zmiany rozpoczęły się w 1976 r. Ich inicjatorem został niewielki klub Kettering Town, który jako pierwszy w historii brytyjskiego futbolu wystąpił z reklamą na koszulkach – sponsorem była firma oponiarska.

Historia koszulek FC Barcelona

Wkrótce współpraca ze sponsorami ogarnęła prawie cały piłkarski świat. Prawie, bo nawet w XXI wieku wciąż opierała się jej FC Barcelona, czyli jeden z największych piłkarskich klubów świata. Założono go w 1899 r. i od samego początku przylgnęło do niego określenie “Blaugrana”, odnoszące się do barw na strojach – bordowej i niebieskiej. Szybko koszulki zaczęły być komponowane w formie pionowych pasków, gdzie oba kolory występowały na przemian.

Oprócz nieodłącznych pasków, charakterystycznym elementem strojów przez ponad wiek był brak sponsora. Koszulki były czyste, co świetnie pasowało do wizerunku, jaki wykreował wokół siebie klubu. Jest bowiem uważany za centrum katalońskiej kultury, a zwycięstwa nad rywalami z Madrytu przez dekady stawały się dla Katalończyków okazją do manifestowania odrębności. Tak powstało hasło, wedle którego Barcelona to “więcej niż klub”, a kapitanowie drużyny grają z opaskami w barwach katalońskiej flagi.

Stroje piłkarskie z nadrukiem – Barcelona porzuca swoją tradycję

Ta piękna historia zakończyła się jednak w 2011 r. Wstępem do “splamienia” koszulek Barcelony okazało się logo Unicefu, czyli organizacji pomagającej potrzebującym dzieciom. Pojawiło się ono na strojach “Blaugrany” w 2006 r. Był to jednak raczej powód do dumy, klub wspierał bowiem szczytny cel.

Wkrótce okazało się jednak, że była to zapowiedź postępujących zmian. Po pięciu latach logo Unicefu powędrowało bowiem na tył koszulki. W jej centralnym miejscu umieszczono natomiast logotyp Qatar Foundation. Ale powód chwalebny już nie był – do zerwania z ponad 100-letnią tradycją katalońskich działaczy przekonał kontrakt na 30 milionów euro za sezon.

– Sprzedaliśmy coś unikatowego za sześć procent budżetu – grzmiał w 2011 r. Johan Cruyff, legendarny piłkarz Barcelony. Głosy oburzenia pojawiły się także wśród kibiców. Fani jednak szybko pogodzili się z zerwaniem z tradycją w imię dotrzymywania kroku konkurencji. Podczas oficjalnego głosowania socios, czyli członków klubu, którzy mogą decydować o jego losach, zdecydowana większość opowiedziała się za kontynuacją współpracy z inwestorami z Kataru. Od tamtej pory sponsorzy się zmieniali, ale do chlubnej tradycji powrotu już nie było.

Redakcja nicesport.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *